Odizolowana od kontynentu afrykańskiego wyspa Mauritius deklaruje, że jest wolna od koronawirusa, ale z całą pewnością nie jest wolna od dyskryminacji. W sobotę przedmieściami stolicy przeszedł marsz równości, którego głównym postulatem było
zniesienie dziewiętnastowiecznej penalizacji homoseksualizmu.
W wydarzeniu wzięło udział około pół tysiąca osób, manifestujących pod hasłem: "Czy mnie słyszysz?". Trudno pozbyć się wrażenia, że odpowiedź na to skierowane do wyspiarskiego rządu pytanie brzmi: "To zależy". Z jednej strony bowiem na terenie Mauritiusa w mocy pozostaje datowane na rok 1898 prawo kolonialne, na podstawie którego władze są w stanie legalnie wtrącić jednopłciową parę do więzienia na okres do pięciu lat. Z drugiej jednak - nie robią tego: przepis pozostaje w praktyce martwy, a współczesne ustawodawstwo
szeroko chroni osoby LGBT przed dyskryminacją w miejscu pracy.
Anjeelee Kaur Beegun, lokalna aktywistka, jest zdania, że dopóki archaiczny przepis istnieje, dopóty społeczność LGBT nie zazna na wyspie ani spokoju, ani równości. "Walczymy od piętnastu lat, ale wciąż nie jest najlepiej. To prawo jest wykorzystywane jako pretekst do pogróżek i stygmatyzacji. Osób transpłciowych, przykładowo, nie chroni prawnie absolutnie nic. Na Mauritiusie
mowa nienawiści i przemoc w stosunku do nas są na porządku dziennym".
Faktycznie: przed dwoma laty marsz równości został odwołany w ostatniej chwili, po tym, jak organizatorzy otrzymali groźby pozbawienia życia, a na trasie parady zaczęły gromadzić się uzbrojeni w broń palną przeciwnicy. Źródłem napięć stało się wówczas publiczne wystąpienie jednego z aktywistów, po którym całą wyspiarską
społeczność LGBT oskarżono o islamofobię. W tym roku marsz przeszedł bez żadnych przeszkód.
Wesprzyj Queer.pl - najstarszy portal LGBT w Europie
Dziś bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy własnego głosu w Internecie. Daliśmy radę przez 24 lata - z Waszą pomocą przetrwamy także ten ciężki okres. Równocześnie utrzymanie takiego projektu jeszcze nigdy nie było tak trudne.
Zobacz jak wspomóc QUEER.PL Mauritius jest jedynym z dziewięćdziesięciu sześciu krajów, który podpisał w 2011 roku antydyskryminacyjną deklarację praw człowieka ONZ. Jakkolwiek konstytucja daje obywatelom prawo do życia prywatnego, osoby nieheteronormatywne nie mogą zawierać ani związków małżeńskich, ani partnerskich. Równocześnie, pary lesbijskie cieszą się dostępem do in vitro. Według
badania opinii publicznej z 2018 roku połowa ankietowanych obywateli Mauritiusa nie ma wobec sąsiadki lub sąsiada LGBT żadnych uprzedzeń, co lokuje wyspiarski kraj
w pierwszej piątce najbardziej tolerancyjnych krajów Afryki, obok Republiki Zielonego Przylądka, RPA, Mozambiku i Namibii.
JS