Za pandemię winni LGBT, feministki i "aborcjonistki"
Ksiądz Sławomir Abramowski z Bemowa, w celu podniesienia na duchu swoich parafian i parafianek, opublikował na Facebooku listę pozytywnych rzeczy, które przyniósł nam koronawirus. Na liście obok zmniejszenia emisji dwutlenku węgla znalazł się brak Marszów Równości oraz, dzięki zapaści ochrony zdrowia, zmniejsza się liczba aborcji, co Abramowski kwituje: "Bilans ofiar COVID-19 i ocalonych od aborcji istnień wyjdzie na plus na korzyść żywych".
Proboszcz parafii pw. św. Jana Pawła II na Bemowie - ks. Sławomir Abramowski - napisał na Facebooku post, w którym chciał pocieszyć swoich wiernych, w trakcie pandemii koronawirusa. "Ile dobra dzięki tej zarazie wydarzyło się w Europie"? - rozważał duchowny. Do jakich wniosków doszedł?
Na początku ksiądz faktycznie skupia się na pozytywnym aspekcie pandemii. Zwraca uwagę na spadek liczby wypadków drogowych, spadek przestępczości, brak informacji o zamachach terrorystycznych, czy
zmniejszenie emisji dwutlenku węgla do atmosfery, co łączy się z przestojem w przemyśle. Jednak na tym proboszcz nie kończy.
Ks. Abramowski w swoim rozumowaniu idzie o krok dalej, przechodząc do LGBT. Według proboszcza z Bemowa - wszystkiemu winne są Marsze Równości. "Nie ma parad gejów, a w Hiszpanii prędko nie wrócą, bo to właśnie wielotysięczna manifestacja genderystów, lekceważących epidemię stała się bombą biologiczną, która rozniosła zarazę po Madrycie". Duchowny prawdopodobnie ma na myśli Marsz w obronie praw kobiet, zorganizowany w Hiszpanii 8-ego marca, na 3 dni przed ogłoszeniem przez WHO pandemii. Teoria, że koronawirusa rozniosły feministki przyjęła się także w polskich, prawicowych mediach.
Innym kontrowersyjnym stwierdzeniem było, że pandemia "to efekt uboczny zapaści służby zdrowia w krajach Europy najbardziej proaborcyjnych. Może być nawet tak, że
w ostatecznym rozliczeniu bilans ofiar COVID-19 i ocalonych od aborcji istnień wyjdzie na plus na korzyść żywych".
Proboszcz bemowskiej parafii opublikował wpis 3-ego kwietnia. W internecie widniał zaledwie przez kilka godzin, po których duchowny sam go usunął, twierdząc później, że chciał oszczędzić sobie i parafii zbędnego rozgłosu. W tym czasie post zdążył już zostać zauważony przez media.
(kb)
Nie no ,Ty masz pamięć słonia . Ja już tego tak dokładnie nie pamiętałem, wiec możliwe ,że tak powiedziałem, ale powiedziane było to raczej w żartach a Ty się tak o to nadymasz .
Nadymasz to się ty.
W dodatku o zupełnie nieobraźliwe określenie.
Nie no ,Ty masz pamięć słonia . Ja już tego tak dokładnie nie pamiętałem, wiec możliwe ,że tak powiedziałem, ale powiedziane było to raczej w żartach a Ty się tak o to nadymasz .
(...) kiedyś ,w żartach stwierdziłem ,że dewiant to określenie mniej obraźliwe niż zboczeniec (...)
Drgnęła ci chociaż powieka jak pisałeś te kłamstwa?
Chociaż troszeczkę?
Pewnie nie, bo łganie na potęgę masz opanowane do perfekcji.
Niestety mnie nie oszukasz.
Nie twierdziłeś, że dewiant jest mniej obraźliwy niż zboczeniec.
Twierdziłeś, że Błaszczak mówiąc o paradzie dewiantów NIKOGO nie obraził, bo dewiant nie jest WCALE obraźliwym określeniem.
Dewiancie!
Ten ksiądz sugerował, że ten wirus to konsekwencja aborcji, którą to aborcję na życzenie, jak powszechnie wiadomo, popierają feministki. Jeżeli płód jest człowiekiem, to aborcja na życzenie jest mordowaniem ludzi na ogromna skalę, czyli jest to bardzo ciężki grzech. Czyli można przyjąć ,że ten ksiądz miał rację . Ja nikogo nie nazywam dewiantem tylko kiedyś ,w żartach stwierdziłem ,że dewiant to określenie mniej obraźliwe niż zboczeniec i teraz kolega Upstairs ciągle czepia się tego dewianta.
Takie pytanie. Czy jeśli Jezus nie mówił nic złego o osobach LGBT i Ty się z tym zgadasz, to czemu:
1. Najwyraźniej ksiądz z artykułu Ci nie przeszkadza?
2. Czemu jak kolega upstairs przypomina nazywasz osoby LGBT "dewiantami" i jeszcze nie widzisz w tym niczego złego?
Jak mówiłem, schizofrenia...
To że ktoś się urodził w chrześcijańskiej rodzinie, deklaruje się jako chrześcijanin, a nawet chodzi do kościoła to nie jest problem. Tacy ludzie zwykle sami nie wierzą w swojego Boga.
Problem pojawia się w momencie, w którym ktoś wiarę w Boga zaczyna brać na serio. Z doświadczenia wiem, że im ktoś jest bardziej wierzący, tym jest bardziej przekonany, że zeżarł wszystkie rozumy. @don_diego44 to idealny przykład.
Pewnie znalazłoby się tutaj więcej takich, ale pewnie boją się odezwać , żeby ich koledzy tutaj nie zatłukli mową miłości .
Mowy miłości to ty poszukaj u swoich arcybiszkoptów.
Właśnie jeden taki przypadek komentujemy.
Każdy chrześcijanin jest rzecznikiem Pana Boga.
Poza tobą nie widzę tu ANI JEDNEGO.
Dewiancie.
Ale wiesz że większość Polaków to wyznawcy chrześcijaństwa ?
Pewnie znalazłoby się tutaj więcej takich, ale pewnie boją się odezwać , żeby ich koledzy tutaj nie zatłukli mową miłości .