"Strefy wolne od LGBT" wzbudzają kontrowersje nie tylko wśród polskiej, szczególnie lewicowej opinii publicznej czy też zagranicznych mediów, ale także celebryci są proszeni o komentarz w tej sprawie. Ostatnio aktorka Barbara Kurdej-Szatan w wywiadzie dla portalu przeAmbitni powiedziała, co myśli o aktualnych wydarzeniach skierowanych przeciw społeczności LGBT w Polsce. Aktorka stwierdziła, że nasz kraj się cofa i idzie w stronę braku tolerancji.
Barbara Kurdej-Szatan już kilka razy wypowiadała się przychylnie wobec mniejszości seksualnych i podkreślała swoje wsparcie wobec naszej społeczności. Przypomnijmy, że w czerwcu 2019 roku została zwolniona z funkcji prowadzącej aż 3 programów TVP. Oficjalnie mówiło się o odświeżaniu wizerunku stacji, lecz jednym z powodów mogły być też nieodpowiednie według władz TVP poglądy aktorki.
Ostatnio Barbara Kurdej-Szatan została poproszona o komentarz w sprawie wprowadzania rozwiązań prawnych na terenie wielu gmin w Polsce dyskryminujących osoby nieheteronormatywne. Aktorka stwierdziła, że jest przerażona powstawaniem "stref wolnych od LGBT" i trudno jej pojąć
, dlaczego z gejów i lesbijek robi się “obcych”, którzy nie mają wstępu do danego miasta."Wszyscy jesteśmy ludźmi, każdy robi to, co lubi. Każdy kocha, kogo chce kochać i nie można nikomu narzucać niczego i nakazywać."Na koniec Barbara Kurdej-Szatan zwróciła uwagę na to, iż nie wie, czego boją się osoby o homofobicznych poglądach i że być może jest to obawa przed samym sobą. Aktorka podkreśliła także, że to, co się dzieje, jest nie do pomyślenia w demokratycznym kraju oraz że wolność powinna być dla nas największą wartością.
(jg)
"Wolność" to pojęcie subiektywne.
Udowadniasz jeszcze bardziej nie tylko, że masz inną definicję, ale jak nielogicznie ją tworzysz. Znudziło mnie to. To nie jest odpowiednie miejsce na takie dyskusje.
Staram się zrozumieć, jak możesz jeszcze wierzyć w demokrację, jeśli wydaje się być ona nie bronić tych wartości, których podobno broni.
No właśnie nie wydaje mi się.
Ale przecież obaj nie mogą zorganizować Marszu Równości, więc nadal są równi wobec prawa, nie ;-> ?
To można bardzo różnie interpretować. Fanatycy religijni mogą mówić, że oni chcą być wolni od grzechu i niewiary, a Ty im przeszkadzasz. Więc dla nich, Ty sam byłbyś wrogiem wolności.
"Wolność" to pojęcie subiektywne.
Z tego by wynikało, że demokracja to ściema. Tak czy siak będzie tak, jak elity chcą.
No tak właśnie musiało by być, żeby demokracja naprawdę gwarantowała wszystkim wolność.
Na prawdę odchodzimy daleko od tematu. Ja się tylko nie zgodziłem z twoją definicją demokracji i odpowiadam na twoje pytania, co mnie już nuży. Nie kłócimy się natomiast o to jak powinien ustrój państwa wyglądać, bo wydaje mi się, że mamy podobne zdanie w tej materii. Nie wiem jaki sens tej polemiki.
No to taką większość, która nie chce poszanowania mniejszości, też należałoby poszanować, nie?
Dziękuję za doprecyzowanie.
To teraz zadam chytre pytanie: jeśli PiS zakaże marszów równości, to czy ktoś będzie "nierówny" wobec prawa? Przecież zakaz dotyczył będzie każdego po równo.
Więc i demokracja nie będzie.
Ale socjalizm też nie zagraża. Więc jak władza ludowa ustaliła, że tak ma być, to była to demokracja, czy nie?
Bingo! Ja o tym właśnie od początku piszę, że 100% demokracja nie jest ok.
A co jeśli większość nie ma ochoty szanować mniejszości?
A co jeśli większość chce żeby niektórych pozbawić wolności?
Znasz w ogóle taki kraj, gdzie wszyscy są równi? Bo ja nie.
Tutaj zgoda.
No to z merytorycznych powodów za czasów PRL zostało ustalone, że ustrój ma być socjalistyczny, bo kapitalizm prowadzi do wyzysku i kryzysów. Nie ważne, kto ustalił. I to była wg. Ciebie demokracja?
Większość ludzi nie potrafi dyskutować merytorycznie, nie oszukujmy się.
To co nazywasz niepełną demokracją zachodu, ja nazywam właśnie pełną demokracją. To co uważasz za "autorytatywne ustalenia", ja za bardzo ważny element demokracji.
Ale co w tym demokratycznego, że grupa elit ustaliła, że nie wolno być faszystą?
Tak, ja się zgadzam, że demokracja, która dopuszczałby wrogów demokracji ryzykowałaby samozniszczenie, ale to tylko pokazuje, że metody demokratyczne nie zawsze skutkują i - paradoksalnie - czasem trzeba inaczej.
To tak jak z przemocą w samoobronie, łapaniem przestępców, albo nawet operacjami chirurgicznymi. Czasem trzeba trochę połamać zasady w szczegółach, żeby zachować ogół.
To co nazywasz niepełną demokracją zachodu, ja nazywam właśnie pełną demokracją. To co uważasz za "autorytatywne ustalenia", ja za bardzo ważny element demokracji.