Wiele osób wyraziło swoje uznanie dla Starbuskca po niedawnej premierze reklamy, w której wystąpił transpłciowy chłopak oraz deklaracji firmy, że przekaże 100 tys. funtów na fundację działającą na rzecz osób transpłciowych. Teraz jak donosi jeden z zagranicznych portali LGBTQ, kilkoro transpłciowych pracowników i pracowniczek oskarżyło sieć kawiarni o hipokryzję.
Reklama została bardzo ciepło przyjęta, a firma dodatkowo zobowiązała się do przekazania 100 tys. funtów uzyskanych ze sprzedaży ciastek w kształcie ogonów syren na współpracującą przy spocie organizację.
Teraz jak donosi jeden z brytyjskich portali o tematyce LGBTQ - PinkNews - kilkoro pracowników sieci kawiarni oskarżyło ją o hipokryzję. Utrzymują, że mimo zapewnień, polityka Starbucksa wcale nie jest tak inkluzywna.
Jedną z osób, która wytoczyła proces Starbucksowi już w 2018 roku była Maddie Wade. Zarzuciła spółce, że jej kierownik przez cały czas zwracał się do niej nieodpowiednimi zaimkami oraz wykazywał inne wrogie zachowania. Sprawa została przez sąd oddalona oraz uznano, że firma naprawiła szkodę poprzez przeniesienie Maddie do innego oddziału. Wade zrezygnowała z pracy w Starbucksie i teraz odwołała się od decyzji sądu. Jej prawnik wskazał, że ogłoszenie akcji z fundacją Mermaids było hipokryzją.
Firma z zarzutami się nie zgadza. Jej pełnomocnicy wskazywali, że współpracowali ze swoją byłą pracowniczką np. przyznając jej dni wolne po zabiegach korekty płci. Dodali, że gdyby Wade zdecydowała się na powrót do firmy, to chętnie na nowo podejmą z nią współpracę.
Również Jamison Schwartz i Elaine Cao zarzucili Starbucksowi działania niezgodne z prezentowaną opinii publicznej polityką. Jak utrzymywali, rozpoczęli pracę w firmie po deklaracji z jej strony, że obejmie ubezpieczeniem zdrowotnym sponsorowanie niektórych zabiegów związanych z procesem korekty płci. Okazało się, że Schwartz i Cao napotkali spore problemy z dostępem do tej usługi. Wniosek Jamison był trzykrotnie odrzucany, a Cao uzyskała refundację dopiero po groźbie wniesienia pozwu przeciwko firmie.
Kolejny z pracowników Tucker Jace Webb przyznał, że firma posiada wiele zasad mających na celu zapewnienie atmosfery inkluzywności i przeciwdziałania dyskryminacji, ale dodał, że na poziomie poszczególnych placówek nie są one odpowiednio wprowadzane. "Uważam, że powinno zostać wdrożone odpowiednie szkolenie" - mówił.
(pk)
Wtorek, 04.02.2020 Historia transpłciowego chłopaka i jego imienia w reklamie znanej kawiarni
Czwartek, 30.05.2024 Trans-aktorka Karla Sofía Gascón nagrodzona w Cannes
Piątek, 09.12.2022 Czy naprawdę takiego świata chcecie?
Czwartek, 13.10.2022 Protest przed Uniwersytetem Pedagogicznym w Krakowie - uczelnia wycofuje się z obietnicy udogodnień dla osób transpłciowych
Sobota, 24.09.2022 Wywiady: Gdy pierwszy raz wypowiedziałam swoje nowe imię, stałam się innym człowiekiem
Jesteś ze wschodu. Tutaj nie bez powodu nas nie lubią i traktują z dystansem. Mi osobiście łatwiej przyznać się że jestem les niż z którego kraju jestem. Pracowałam tu w różnych miejscach. Czasem lepiej nie wspominać kraju, a przynajmniej nie zaczynać od tego znajomości. Co do żartów to raczej to jest normalna kwestia tylko ludzie ze wschodu zachowują się jakby mieli kij wiadomo gdzie. Razem z koleżanka która jest bo często cisniemy z lesbijek i feministek. Tzn wyśmiewamy absurdy co jest tu normalne. Kierowca z którym czasem do pracy jeżdżę (Anglik) żartuje sobie często ze swojej wady wzroku bo wie że takie żarty są najbardziej niepokojące. Jakbyś usłyszał odzywki jednego z moich kolegów to uznałbyś go za szowinistę i homofoba a dla nas to są tylko żarty a nie wyznawane poglądy. Swoją drogą jeden z najsympatyczniejszych chłopaków w mojej pracy. I najbardziej otwarty.
Co do bycia ze wschodu. Dzisiaj SMS od właścicielki że w nocy ktoś się włamał do ogrodu i nowy rower jednemu z lokatorów ukradli. Najprawdopodobniej Polacy. Później ludzie się dziwią że nas tu nie lubią. Jak słyszysz że ktoś ryja piłuje w nocy to przeważnie po polsku. Nie wiem gdzie mieszkasz ale tam gdzie jest dużo ludzi ze wschodu po prostu "nasi" zrobili już nam opinie. Po angielsku gadasz to nie przyznawaj się skąd jesteś. Zdziwisz się jak ludzie będą zaskoczeni jak im po czasie powiesz. Nie dość że po angielsku gada, ma coś do powiedzenia to jeszcze homo no szok i niedowierzanie że tacy Polacy istnieją.
Koleżanka bi aha, ty les a naśmiewacie się z lesbijek , że stereotypów o lesbijkach i feministkach
Bo niektórzy wierzą w stereotypy, wierzą stereotypom, które czesto są prawdziwe, ale nie zawsze
Często właśnie stereotyp okazuje się prawdą, że coś niejest tylko stereotypem
Jesteś ze wschodu. Tutaj nie bez powodu nas nie lubią i traktują z dystansem. Mi osobiście łatwiej przyznać się że jestem les niż z którego kraju jestem. Pracowałam tu w różnych miejscach. Czasem lepiej nie wspominać kraju, a przynajmniej nie zaczynać od tego znajomości. Co do żartów to raczej to jest normalna kwestia tylko ludzie ze wschodu zachowują się jakby mieli kij wiadomo gdzie. Razem z koleżanka która jest bo często cisniemy z lesbijek i feministek. Tzn wyśmiewamy absurdy co jest tu normalne. Kierowca z którym czasem do pracy jeżdżę (Anglik) żartuje sobie często ze swojej wady wzroku bo wie że takie żarty są najbardziej niepokojące. Jakbyś usłyszał odzywki jednego z moich kolegów to uznałbyś go za szowinistę i homofoba a dla nas to są tylko żarty a nie wyznawane poglądy. Swoją drogą jeden z najsympatyczniejszych chłopaków w mojej pracy. I najbardziej otwarty.
Co do bycia ze wschodu. Dzisiaj SMS od właścicielki że w nocy ktoś się włamał do ogrodu i nowy rower jednemu z lokatorów ukradli. Najprawdopodobniej Polacy. Później ludzie się dziwią że nas tu nie lubią. Jak słyszysz że ktoś ryja piłuje w nocy to przeważnie po polsku. Nie wiem gdzie mieszkasz ale tam gdzie jest dużo ludzi ze wschodu po prostu "nasi" zrobili już nam opinie. Po angielsku gadasz to nie przyznawaj się skąd jesteś. Zdziwisz się jak ludzie będą zaskoczeni jak im po czasie powiesz. Nie dość że po angielsku gada, ma coś do powiedzenia to jeszcze homo no szok i niedowierzanie że tacy Polacy istnieją.
Polacy zagranicą niestety psują opinie o nas, że przez takich ludzie mają utarte (złe) zdanie o Polakach, że cwaniacy, złodzieje, pijaki
Jesteś ze wschodu. Tutaj nie bez powodu nas nie lubią i traktują z dystansem. Mi osobiście łatwiej przyznać się że jestem les niż z którego kraju jestem. Pracowałam tu w różnych miejscach. Czasem lepiej nie wspominać kraju, a przynajmniej nie zaczynać od tego znajomości. Co do żartów to raczej to jest normalna kwestia tylko ludzie ze wschodu zachowują się jakby mieli kij wiadomo gdzie. Razem z koleżanka która jest bo często cisniemy z lesbijek i feministek. Tzn wyśmiewamy absurdy co jest tu normalne. Kierowca z którym czasem do pracy jeżdżę (Anglik) żartuje sobie często ze swojej wady wzroku bo wie że takie żarty są najbardziej niepokojące. Jakbyś usłyszał odzywki jednego z moich kolegów to uznałbyś go za szowinistę i homofoba a dla nas to są tylko żarty a nie wyznawane poglądy. Swoją drogą jeden z najsympatyczniejszych chłopaków w mojej pracy. I najbardziej otwarty.
Co do bycia ze wschodu. Dzisiaj SMS od właścicielki że w nocy ktoś się włamał do ogrodu i nowy rower jednemu z lokatorów ukradli. Najprawdopodobniej Polacy. Później ludzie się dziwią że nas tu nie lubią. Jak słyszysz że ktoś ryja piłuje w nocy to przeważnie po polsku. Nie wiem gdzie mieszkasz ale tam gdzie jest dużo ludzi ze wschodu po prostu "nasi" zrobili już nam opinie. Po angielsku gadasz to nie przyznawaj się skąd jesteś. Zdziwisz się jak ludzie będą zaskoczeni jak im po czasie powiesz. Nie dość że po angielsku gada, ma coś do powiedzenia to jeszcze homo no szok i niedowierzanie że tacy Polacy istnieją.
Koleżanka bi aha, ty les a naśmiewacie się z lesbijek , że stereotypów o lesbijkach i feministkach
Bo niektórzy wierzą w stereotypy, wierzą stereotypom, które czesto są prawdziwe, ale nie zawsze
Jesteś ze wschodu. Tutaj nie bez powodu nas nie lubią i traktują z dystansem. Mi osobiście łatwiej przyznać się że jestem les niż z którego kraju jestem. Pracowałam tu w różnych miejscach. Czasem lepiej nie wspominać kraju, a przynajmniej nie zaczynać od tego znajomości. Co do żartów to raczej to jest normalna kwestia tylko ludzie ze wschodu zachowują się jakby mieli kij wiadomo gdzie. Razem z koleżanka która jest bo często cisniemy z lesbijek i feministek. Tzn wyśmiewamy absurdy co jest tu normalne. Kierowca z którym czasem do pracy jeżdżę (Anglik) żartuje sobie często ze swojej wady wzroku bo wie że takie żarty są najbardziej niepokojące. Jakbyś usłyszał odzywki jednego z moich kolegów to uznałbyś go za szowinistę i homofoba a dla nas to są tylko żarty a nie wyznawane poglądy. Swoją drogą jeden z najsympatyczniejszych chłopaków w mojej pracy. I najbardziej otwarty.
Co do bycia ze wschodu. Dzisiaj SMS od właścicielki że w nocy ktoś się włamał do ogrodu i nowy rower jednemu z lokatorów ukradli. Najprawdopodobniej Polacy. Później ludzie się dziwią że nas tu nie lubią. Jak słyszysz że ktoś ryja piłuje w nocy to przeważnie po polsku. Nie wiem gdzie mieszkasz ale tam gdzie jest dużo ludzi ze wschodu po prostu "nasi" zrobili już nam opinie. Po angielsku gadasz to nie przyznawaj się skąd jesteś. Zdziwisz się jak ludzie będą zaskoczeni jak im po czasie powiesz. Nie dość że po angielsku gada, ma coś do powiedzenia to jeszcze homo no szok i niedowierzanie że tacy Polacy istnieją.
Z Twojej wypowiedzi wysnuć można coś, co jest chyba generalnym faktem: tolerancja pod karą nie jest zbyt wiele warta, tutaj pole do pracy dla środowisk LGBT - przejawy homofobii są faktem, ale działania zmierzające tylko do karania za nie niewiele społecznie zmienią, potrzeba wyraźnie innych strategii, jesteśmy gatunkiem z natury przekornym i tak samo podchodzimy do poprawności politycznej, ja już kiedyś tutaj napisałem - im ostrzej karać za homofobię, tym jej podziemny nurt stanie się, mam wrażenie, silniejszy.
Wyśmiewal lub naśmiewał jak już