Sojuszniczy gest ze strony spółki Mastercard. Od czerwca osoby niebinarne i transpłciowe w USA będą mogły zamieszczać na swoich kartach kredytowych imię wybrane, a nie to nadane przez rodziców. Będzie to szczególnym udogodnieniem dla tych osób, które np. ze względu na ciężką sytuację finansową nie mogą dopełnić prawnych formalności związanych z oficjalną zmianą imienia.
Wiceprezeska do spraw marketingu i komunikacji, Cheryl Guerin, tłumaczy, że spółka nie chce, aby osoby korzystające z jej usług czuły się niepewnie lub martwiły potencjalną dyskryminacją. "Koncentrujemy się na różnorodności" - powiedziała - "Jeśli jakaś społeczność ma problem, chcemy coś z tym zrobić".
Dodała, że składając wniosek o kartę nadal trzeba będzie posługiwać się imieniem "metrykalnym", ponieważ banki są zobligowane do gromadzenia danych w celu weryfikacji klientów i klientek, jednak nie istnieje wymóg, który nakazywałby umieszczania imienia "nadanego" na karcie jej posiadacza lub posiadaczki.
Niektóre amerykańskie banki wprowadziły już podobne ułatwienia w postaci drugiego imienia, lub inicjałów możliwych do umieszczenia obok "metrykalnej" nazwy, ale opcja zamieszczenia wybranego imienia i nazwiska na karcie jako jedynego, będzie zupełną nowością.
Gillian Branstetter z Narodowego Centrum na rzecz Równouprawnienia Osób Transpłciowych uważa, że w Stanach Zjednoczonych około jedna trzecia osób nie identyfikujących się z przypisaną płcią, nie zmienia swojego imienia i nazwiska ponieważ wiąże się to ze sporymi kosztami w granicach od 100 do ponad 1000 dolarów, na które nie mogą sobie pozwolić ze względu na gorszą sytuację finansową i mieszkaniową, często będącą efektem dyskryminacji.
(pk)
Czwartek, 17.09.2015 Tim Cook: coming out był ważniejszy niż moja prywatność
Piątek, 16.12.2016 Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne: homoseksualizm to nie choroba
Wtorek, 06.12.2016 Najbardziej przyjazne LGBT firmy
Środa, 06.04.2016 PayPal zabiera swoje miliony z powodu dyskryminacji LGBT
Piątek, 11.12.2015 "Mandarynka" na święta