Praca powstała w ramach festiwalu "Open City"
W Lublinie odbywa się XI edycja festiwalu "Open City". W tym roku jest ona w całości poświęcona "gość-inności" i pokazaniu, że obok siebie mieszkają ludzie różnego wyznania, kultur i orientacji seksualnej. W ramach wydarzenia powstała w centrum miasta instalacja artystyczną, związana z LGBT. Została zdewastowana przez wandali.
W Lublinie organizowany jest po raz 11 festiwal "Open City". Tegoroczna edycja skupiona jest wokół "gość-inności", czyli promuje różnorodność i tolerancję we wszystkich obszarach. Organizatorzy i organizatorki podkreślają "Etymologicznie bowiem, Lublin to miasto miłości. Różnorodnych miłości! Lublin był wspólnym miastem większości i mniejszości, KUL-u i Jesziwy Mędrców, mądrych kobiet i twórczych gejów, wielkich filozofów i odważnych sprzątaczek, które upominają się o swe prawa pracownicze, dążącej do równości partii Bund i przywiązania do tradycji. Tradycji – zawsze w liczbie mnogiej, bo jesteśmy tu spadkobiercami przeróżnych dziedzictw".
W ramach festiwalu powstała instalacja artystyczna, mówiąca o tolerancji i akceptacji. Praca stanęła przy Centrum Kultury w centrum Lublina. "Przygotowując ją, postanowiłam zaprosić do współpracy lubelski Marsz Równości. Bo oni dbają o gościnność w Lublinie, bez względu na wiek, tożsamość, pochodzenie, orientację seksualną. Wspólnie postanowiliśmy stworzyć billboardy, które byłyby prezentacją równościowych postulatów" mówi dla TOK fm autorka pracy, Paulina Piórkowska.
Pomysł z billboardami się nie udał, ponieważ firma nimi zarządzająca wycofała się ze wcześniejszych ustaleń. Podjęto zatem decyzje o powstaniu instalacji artystycznych. Przybrały one formę dużych sześcianów, na których pojawiły się hasła, takie jak "Najlepiej wiem kim jestem, bo o tożsamości decyduje głowa i serducho", czy "Kiedy rozumiesz i akceptujesz innego, zdajesz test człowieczeństwa". Poniżej znajdował się tęczowy trójkąt.
Niestety, praca została szybko zdewastowana. Przeciwnicy LGBT obalali ja czarną, olejną farbą i pojawiły się na niej napisy typu "stop LGBT". "Piękna praca, która przedstawia hasła równościowe, dba o mniejszości uczuciowe. Została zaatakowana dwukrotnie" stwierdził kurator festiwalu, Tomasz Kitliński. "Tęcza została przekreślona, ktoś napisał "stop LGBT"".
Autorka pracy i osoby odpowiedzialne za projekt uznały, że trzeba regować na przemoc i sprawę zgłosili policji. "Trzeba pracować nad tym, abyśmy czuli się w mieście bezpiecznie. Uważam, że w takim przypadku jak ten, podjęcie kroków prawnych jest niezbędne. Zniszczenie tego sześcianu jest przemocą symboliczną, na którą nie można się godzić" komentuje Piórkowska.
Dodaje: "tu nie ma żadnej ideologii, tylko normalni ludzie. To postawa naszych opresorów jest ideologią, z hasłami faszystowskimi, na które jest przyzwolenie".
Oficjalne stanowisko Pauliny Piórkowskiej zostało także opublikowane na facebookowej stronie Tęczowego Lublinu. Artystka pisała w nim, że "Dowiedziałam się z artykułu, że organizatorzy “nie chcą podążać drogą przemocy”. Sądzę, że taka bierna postawa jest przyzwalaniem na nienawiść sterowaną przez środowiska skrajnie prawicowe. Dość. W poczuciu bezpieczeństwa bez względu na płeć, pochodzenie, tożsamość czy orientację seksualną nie pomoże nadstawiania policzka".
(kb)