Środowiska prawicowe modlą się za uczestników marszu równości
Atmosfera przed pierwszym Marszem Równości w Białymstoku robi się coraz bardziej napięta. Tym razem mieszkańcy centrum oraz części miasta, która pokrywa się z trasą Marszu, mogli znaleźć w swoich skrzynkach homofobiczne ulotki, nazywające osoby LGBTQ bakteriami, które "niosą za sobą poważną deprawację, upadek godności oraz moralności człowieka".
Pierwszy białostocki Marsz Równości wywołuje duże poruszenie w lokalnej społeczności i wśród lokalnych polityków. Przypomnij, że jest on przedmiotem sporu pomiędzy prezydentem miasta Tadeuszem Truskolaskim a marszałkiem województwa Arturem Kosicki, który w ten sam dzień organizuje Piknik Rodzinny.
Tym razem na budynkach w centrum miasta, zwłaszcza tych usytuowanych przy trasie marszu, mieszkańcy mogli znaleźć homofobiczne ulotki, mówiące o tym, że osoby LGBT są bakteriami, które demoralizują społeczeństwo i wywołują "deprawację, upadek godności oraz moralności człowieka". Jej treść brzmi:
Katarzyna Rosińska ze Stowarzyszenia „Tęczowy Białystok”, odpowiedzialnego za organizację tamtejszego marszu, komentuje sprawę dla Wyborczej: "Jestem przekonana, że to jakaś zorganizowana akcja. To jest obrzydliwe i to ewidentnie mowa nienawiści, która zasługuje, aby sprawę tych ulotek skierować na drogę sądową. To wstyd dla naszego miasta. Władze miasta powinny na to też zareagować".
Na temat incydentu wypowiedziała się także rzeczniczka prezydenta Białegostoku, Urszula Boublej: "Wszelkie przejawy mowy nienawiści są niepotrzebnym zaognianiem atmosfery przed trudnym dla Białegostoku dniem, jakim będzie 20 lipca. Apelujemy o spokój i powstrzymanie niepotrzebnych emocji".
Prawicowe środowiska prowadzą intensywne działania w celu zdyskredytowania marszu. W poniedziałek, 15 lipca, odbyła się msza i przemarsz "w intencji mieszkańców Białegostoku - miasta miłosierdzia" oraz "w obronie dzieci i młodzieży przed deprawacją oraz w intencji nawrócenia i opamiętania uczestników białostockiego Marszu Równości".
Mszę i przemarsz zorganizowała białostocka Rada Ruchów Katolickich. Przed jej rozpoczęciem
proboszcz parafii św. Wojciecha, ks. Jan Wierzbicki, powiedział do wiernych, że "za zgodą prezydenta będzie w naszym mieście sodoma i gomora". W nabożeństwie i pochodzie udział wzięło około 200 osób.
Członkowie katolickiej organizacji Krucjata Młodych założyła także komitet "Stop sodomii – Stop chrystianofobii". Złożyli oni petycje do prezydenta miasta, w której domagają się, aby "niezwłoczne podjął środki, które nie dopuszczą do promocji grzechu sodomskiego, chociażby przez powołanie się na obrazę moralności publicznej".
W dniu marszu, 20 lipca, członkowie Krucjaty Młodych będą odmawiać publicznie różaniec, żeby "publicznie wynagrodzić Panu Bogu za grzech, bo grzech publiczny wymaga też publicznego wynagrodzenia"
(kb)