Mniej niż co trzecia osoba badana uważa, że pary osób tej samej płci powinny mieć możliwość wstępowania w związki małżeńskie. Ponad połowa respondentów i respondentek uważa, że homoseksualność jest odstępstwem od normy, ale należy ją tolerować, a zaledwie co jedenasty uważa, że pary jednopłciowe powinny posiadać prawo adopcji. Takie wyniki ukazują się w nowo opublikowanym raporcie CBOS na temat "Stosunku Polaków do związków homoseksualnych".
Z raportu wynika, że mniej niż co trzeci respondent i respondentka uważa, że osoby żyjące w związkach jednopłciowych powinny mieć prawo wstępowania w związki małżeńskie (29%), oraz "publicznie pokazywać swój sposób życia (28%), a co jedenasta osoba (9 proc.) przyzwoliłaby tym parom na adopcję dzieci".
Prawie jedna czwarta badanych (24%) uważa, że homoseksualność jest rzeczą nienormalną i nie należy jej tolerować. 54% odpowiedziało, że wprawdzie homoseksualizm jest odstępstwem od normy, ale należy go tolerować. 36% respondentów i respondentek odpowiedziało, że posiada w swoim otoczeniu osobę LG, co miało istotny wpływ na deklarowane odpowiedzi. Jak zaznaczają autorzy i autorki badania: odsetek Polaków i Polek znających osobę homoseksualną rośnie od dziesięciu lat.
Największą tolerancją dla homoseksualności wykazywały osoby młode, w przedziale wiekowym 18-24 lat (21%), mieszkające w ponad półmilionowych miastach (25%), pracujące na własny rachunek (21%), uczące się/studiujące (22%) oraz nieuczestniczące w praktykach religijnych (26%). Najwyższą akceptację homoseksualności wykazywali respondenci i respondentki, którzy określali swoje poglądy jako lewicowe (31%).
W badaniach wyróżniono również, że zaledwie 4% głosujących na Prawo i Sprawiedliwość uważa homoseksualność za normę, a aż 38% popierających PiS uważa, że "homoseksualizm jest dewiacją, której nie należy tolerować". W przypadku osób głosujących na Platformę Obywatelską dominuje pogląd, że "homoseksualizm jest wprawdzie odstępstwem od normy, ale należy go tolerować" - (63%).
Jak zaznaczają autorzy i autorki sondażu: "po powolnym wzroście aprobaty praw osób homoseksualnych nastąpiło wyhamowanie tego trendu". Tłumaczono to tym, że "tegoroczny pomiar był realizowany w trakcie sporu o miejsce tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej w przestrzeni publicznej, szkołach i świadomości dzieci".
(pk)
Piątek, 22.12.2017 Homoseksualizm to odstępstwo od normy?
Poniedziałek, 29.07.2024 CBOS: 90% popiera związki partnerskie różnopłciowe, a ponad 50% także jednopłciowe
Czwartek, 19.05.2022 Ranking szkół przyjaznych LGBTQ+: 30% młodzieży uważa, że nie każda osoba może czuć się w szkole bezpiecznie
Wtorek, 07.12.2021 “Leczenie z homoseksualizmu” wciąż praktykowane - Mamy raport badania sytuacji osób LGBTA w Polsce
Wtorek, 01.09.2020 Wyniki badania Jak młodzież LGBTQ+ poradziła sobie z pandemią? "Płakałem i nie byłem w stanie iść na matury"
No to sprawdziłem: https://www.cbos.pl/SPISKOM.POL/2005/K_127_05.PDF
Więcej: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sytuacja_prawna_i_spo%C(...)awnienia
W 2005 faktycznie był zwrot o którym mówisz. Od tego czasu jest stagnacja.
Nie wiem. Jeśli faktycznie tak jest to może być, że np. w Polsce nigdy nie będzie dla nas akceptacji. W każdym razie ja nie wierzę w żaden magiczny "postęp", który musi nadejść.
Ale ten postęp trwa, sprawdź sobie jak wyglądało poparcie społeczne dla związków partnerskich na przestrzeni lat. Tak na szybko najwcześniejsze dane jakie znalazłem pochodzą z roku 2002 i akceptacja wynosi w nich 15% dla porównania w br. 56 % w ciągu 17 lat poparcie wzrosło o 40% to dla ciebie nie jest postęp ?
Ty mając 25 lat zapewne pamiętasz co najwyżej ostatnie 10 lat w tej kwestii i ok przez ostatnie 10 lat akceptacja rosła zdecydowanie wolniej bo wzrosła o ok. 12-13% dlatego tobie może się wydawać że niewiele się zmienia. Jednak jeśli się porówna dzisiejsze podejście Polaków z tym jakie było 20 czy 25 lat temu czyli do czasów których Ty najzwyczajniej nie pamiętasz lub zupełnie nie znasz to się okazuje że postęp jest naprawdę bardzo duży.
*mir*:
Nie wiem. Jeśli faktycznie tak jest to może być, że np. w Polsce nigdy nie będzie dla nas akceptacji. W każdym razie ja nie wierzę w żaden magiczny "postęp", który musi nadejść.
Ale ten postęp trwa, sprawdź sobie jak wyglądało poparcie społeczne dla związków partnerskich na przestrzeni lat. Tak na szybko najwcześniejsze dane jakie znalazłem pochodzą z roku 2002 i akceptacja wynosi w nich 15% dla porównania w br. 56 % w ciągu 17 lat poparcie wzrosło o 40% to dla ciebie nie jest postęp ?
Ty mając 25 lat zapewne pamiętasz co najwyżej ostatnie 10 lat w tej kwestii i ok przez ostatnie 10 lat akceptacja rosła zdecydowanie wolniej bo wzrosła o ok. 12-13% dlatego tobie może się wydawać że niewiele się zmienia. Jednak jeśli się porówna dzisiejsze podejście Polaków z tym jakie było 20 czy 25 lat temu czyli do czasów których Ty najzwyczajniej nie pamiętasz lub zupełnie nie znasz to się okazuje że postęp jest naprawdę bardzo duży.
W stosunku do 20-25 lat temu, to nie jest duża zmiana, to jest po prostu inna rzeczywistość.
Nie wiem. Jeśli faktycznie tak jest to może być, że np. w Polsce nigdy nie będzie dla nas akceptacji. W każdym razie ja nie wierzę w żaden magiczny "postęp", który musi nadejść.
Ale ten postęp trwa, sprawdź sobie jak wyglądało poparcie społeczne dla związków partnerskich na przestrzeni lat. Tak na szybko najwcześniejsze dane jakie znalazłem pochodzą z roku 2002 i akceptacja wynosi w nich 15% dla porównania w br. 56 % w ciągu 17 lat poparcie wzrosło o 40% to dla ciebie nie jest postęp ?
Ty mając 25 lat zapewne pamiętasz co najwyżej ostatnie 10 lat w tej kwestii i ok przez ostatnie 10 lat akceptacja rosła zdecydowanie wolniej bo wzrosła o ok. 12-13% dlatego tobie może się wydawać że niewiele się zmienia. Jednak jeśli się porówna dzisiejsze podejście Polaków z tym jakie było 20 czy 25 lat temu czyli do czasów których Ty najzwyczajniej nie pamiętasz lub zupełnie nie znasz to się okazuje że postęp jest naprawdę bardzo duży.
Jestem obecnie również bardzo pesymistyczny, co do naszych praw, wobec nadchodzących wyborów, ale nadal się upieram, że nia ma co siedzieć cicho, trzeba protestować i walczyć, choćby nas opluwało 90% społeczeństwa zadowolonych z 500+, obniżki podatków itd.
Inaczej - co zmieni siedzieć cicho po takich wyborach, czasem trzeba dostać w mordę za prawdę, dla zasady, którą się broni
Nie wiem. Jeśli faktycznie tak jest to może być, że np. w Polsce nigdy nie będzie dla nas akceptacji. W każdym razie ja nie wierzę w żaden magiczny "postęp", który musi nadejść.
No to ok - bo ja też piszę o zbiorowym wpływie na społeczeństwo.
Jak zobaczę badanie naukowe, które potwierdza, że ujawnianie się faktycznie masowo wpływa na postawy społeczne wobec nas, to przyznam Ci rację. Kropka.
Obawiam się, że długo takich badań nie dojrzysz, bo są zbyt trudne do zrobienia, szczególnie, że musiałyby objąć zarówno osoby ujawnione, jak i nie, a te drugie, z wiadomych przyczyn, to badań nie przystąpią.
Musimy pozostać na subiektywnej różnicy zdań wobec tego.
Żeby nikt mnie potem nie chwytał za słówka - rzecz jasna mam na myśli badanie zrecenzowane, nie odrzucone przez resztę środowiska naukowego i mówiące o wszystkich populacjach, a nie np. tylko o USA.
No to ok - bo ja też piszę o zbiorowym wpływie na społeczeństwo.
Jak zobaczę badanie naukowe, które potwierdza, że ujawnianie się faktycznie masowo wpływa na postawy społeczne wobec nas, to przyznam Ci rację. Kropka.
Szczerze mówiąc: wydaje mi się oczywiste, że jeśli istnieje korelacja między osobistą tolerancją wobec osób LGBT+, a ilością znanych przez kogoś osób LGBT+, to wynika ona z tego, że w pierwszej kolejności chętniej przyznajemy się do swojej orientacji/tożsamości tym, którzy już są mniej negatywnie do nas nastawieni. Skoro tak sobie cenisz osobiste doświadczenia, to odpowiedz sobie na pytanie, czy przypadkiem u Ciebie tak nie jest, bo np. wg. moich doświadczeń tak właśnie jest.
Jeśli mam rację to znaczy, że zamiast pomstować na nieujawnionych gejów/lesbijki i przypisywać im rzekome spowalnianie postępu, należy uszanować ich decyzje i zrozumieć, że mogą one wynikać np. z niedostatecznej tolerancji ich otoczenia, albo sytuacji materialnej, albo cech osobowości i temperamentu. Nie każdy lubi zgrywać bohatera, nie każdy jest ekstrawertykiem (ja np. nie jestem).
@aemstuz94, mam wrażenie, że piszemy o dwóch różnych rzeczach.
Zgadzam się w 100% z Twoim wpisem o osobistych doświadczeniach i tym, że każdy ma prawo i _obowiązek_ sterować swoim życiem po swojemu.
Oczywiste jest, że w różnych miejscach różnie nas odbierają i różnie traktują, ale nigdy nie miałem intencji mówić innym, jak mają żyć, kiedy się ujawniać itd, ale pisałem bardziej o zbiorowym wpływie na społeczeństwo - tutaj uważam, że tak, jak sufrażystki wywalczyły prawa wyborcze kobiet, tak osoby LGBTQIA+ również muszą je sobie wywalczyć same. Nie wskazuje palcem poszczególnych osób z naszej społeczności, bo nie muszą się one czuć na siłach, mogą żyć w środowisku trudniejszym, od innych, poza tym, też nie jestem świety i mam wiele grzechów LGBT+ dotyczących wyjścia z szafy, więc czuję się ostatnim, do oceniania innych.
Chodziło o kierunek, a nie osoby.