Po słowach Rafała Grupińskiego, o których pisaliśmy kilka dni temu, przyszedł czas na kolejnych polityków PO - Tomasza Siemoniaka i Andrzeja Halickiego. Obaj panowie obiecali, że PO "wróci do tematu" związków partnerskich, kiedy odzyska władzę. Siemoniak stwierdził, że kwestia ta jest "bardziej skomplikowana niż tytuł w portalu czy taka doraźna prowokacja jak w przypadku posła Grupińskiego".
Pisaliśmy niedawno o członku Platformy Obywatelskiej Rafale Grupińskim, który powiedział, że w temacie wprowadzenia w Polsce związków partnerskich PO będzie "działać progresywnie, ale po dwudziestym którymś października". Sprawę skomentowali też wiceszef PO Tomasz Siemoniak i poseł Andrzej Halicki.
Siemoniak na antenie Radia ZET został zapytany, czy jest w stanie powiedzieć jasno, że jeśli PO odzyska władzę w Polsce, to wprowadzi związki partnerskie. Co na to polityk?
"Nie powiem, że będziemy forsować, powiem to, co mówił wielokrotnie Grzegorz Schetyna - wrócimy do tego tematu. Tutaj diabeł tkwi w szczegółach. Na pewno, gwarantuję to, do tego tematu wrócimy. Projekt takiej ustawy będzie przedłożony. O szczegółach nie chcę mówić, bo jest na to po prostu za wcześnie. W obecnym Sejmie nie ma najmniejszej nawet szansy na cień dyskusji w tej sprawie" - mówił.
Siemoniak dodał, że na to "trzeba dłuższej rozmowy", bo kwestia ta jest "bardziej skomplikowana niż tytuł w portalu czy taka doraźna prowokacja jak w przypadku posła Grupińskiego".
Na koniec stwierdził: "To jest duży temat, trzeba go załatwić, trzeba taką ustawę przeprowadzić, o szczegółach trzeba rozmawiać. Polska dojrzała do tego, żeby temat załatwić".
Halicki wypowiedział się na antenie Polskiego Radia, gdzie mówił: "Mamy do czynienia z procesem, w którym każdy z nas też chyba ewoluuje i zmienia świadomość. Mam dosyć mocne poglądy w tej kwestii, ale również dzisiaj, a pewnie paręnaście lat temu nie byłbym tak otwarty na problematykę związków partnerskich, mówiłem o tym parę lat temu. Bardzo otwarcie".
Dodał: "Błąd zrobiliśmy, że nie przyjęliśmy takiej ustawy w poprzedniej kadencji, kiedy jeszcze rządziliśmy".
Halicki złożył też obietnicę: "Nie mam również wątpliwości, że w przyszłej kadencji ten problem ustawowo uregulujemy. (...) Myślę, że nawet w pierwszych dniach, nie chcę powiedzieć od razu, ale natychmiast w nowej kadencji, kiedy będziemy mieli większość ku temu, takie ustawowe rozwiązania powinny być, myślę, o związkach partnerskich".
(ab)
Wtorek, 08.10.2019 Schetyna: agresja wobec LGBT to wina PiS-u, PO nie czuje się winna
Czwartek, 26.09.2019 Schetyna: na adopcję przez pary homoseksualne na pewno się nie zgodzimy
Środa, 11.09.2019 Neumann: nie ma i nie będzie zgody w PO na adopcję przez pary homoseksualne
Wtorek, 10.09.2019 Kidawa-Błońska o adopcji przez pary jednopłciowe: jeszcze nie ten czas
Wtorek, 27.08.2019 Był w PiS, jest jedynką na liście PO, twierdzi, że poprze związki partnerskie
Po drugie. Przepraszam, ale troszkę mylicie pojęcia i ich zakresy. Małżeństwo jako sakrament jest "zarezerwowane" m. in. (głównie?) dla religii katolickiej. Zalegalizowany związek dwojga ludzi wg religii katolickiej to "małżeństwo", czyli kobieta i mężczyzna po "ślubie".
Błędnie moim zdaniem nadano to określenie zalegalizowanemu związkowi dwojga ludzi w urzędzie stanu cywilnego. W przypadku zalegalizowania związku dwojga ludzi w urzędzie stanu cywilnego nie jest to wg mnie "małżeństwo", jest to właśnie "związek partnerski". Dlatego uważam, że określenie "ślub kościelny" i "małżeństwo" powinno być zarezerwowane tylko dla zalegalizowanego religijnie związku. Związek dwojga ludzi zalegalizowany cywilnie powinien być określany jako "ślub cywilny" i "związek partnerski".
Podsumowując. Moim zdaniem warto byłoby rozdzielić te dwa pojęcia dla "świętego" spokoju.
Mamy w końcu w teorii rozdzielność religii od państwa.
1. Ślub religijny (ślub kościelny); małżeństwo; mąż, żona.
2 Ślub cywilny; związek partnerski; partner, partnerka.
Logiczny porządek w języku polskim to także paradoksalnie porządek w polskim społeczeństwie i w życiu każdego mieszkańca tego kraju.
Zdaję sobie sprawę z tego, że nie wszystkim spodoba się to, co napisałem, ale jest to moje prywatne zdanie na ten temat i proszę to uszanować.
Uważam, że to bardzo dobry podział pojęć, jeśli nie najlepszy. Przynajmniej jest w tym jakiś sens, bo na chwilę obecną żadnej logicznej i rozsądnej propozycji w tym temacie nie przeczytałem i nie usłyszałem od nikogo. Zwłaszcza od polityków.