Będziemy czekać na przeprosiny - mówili w środę rano w Małopolskim Kuratorium Oświaty rodzice osób LGBT. Małopolska kurator, Barbara Nowak, pomimo wielu próśb o spotkanie, nie znalazła czasu dla obywateli i obywatelek.
Czwartek, 28.03.2019 Barbara Nowak zostaje? Gorąca dyskusja w krakowskim urzędzie miasta
Piątek, 22.02.2019 Panie Kaczyński, czy Panu nie wstyd?
Czwartek, 21.02.2019 Czy Lublin da pieniądze rodzicom osób LGBT na walkę z hejtem?
Środa, 20.02.2019 Małopolska kurator oświaty: LGBT to propagowanie pedofilii
Środa, 02.12.2020 Biedroń pisze do Trzaskowskiego ws. przyśpieszenia realizacji zobowiązań zawartych w Deklaracji LGBT+
-obsesja z islamem,
-obsesja z osobami LGBT,
-zwalnianie dyrektorki, bo ta zaprosiła studentów z innego kraju, a oni po prostu pokazali, jak się pisze w alfabecie arabskim imiona.
Na to, żeby stanąć z żywym człowiekiem twarzą w twarz już jej odwagi nie starcza.
'Pani dyrektorka szkoły podstawowej w Dobczycach (Województwo Małopolskie) ma problem, i to poważny. Może nawet wylecieć z roboty. A wszystko dlatego, że jest człowiekiem cywilizowanym i chce dobrze dla uczęszczających do owej placówki dzieci.
Ale po kolei. Rzeczona szkoła współpracowała z międzynarodową organizacją studentów AIESEC. Kooperacja polegała na organizowaniu warsztatów dla dzieci, prowadzonych przez wolontariuszy, czyli studentów zagranicznych; organizacja sprawdza przedtem ich kwalifikacje. W ramach tychże działań dobczycka podstawówka gościła już studentów chociażby z Chin oraz Indii. W Krakowie współdziałanie AIESEC z placówkami edukacyjnymi układa się korzystnie od czterdziestu lat. Rzecz jest naprawdę godna uznania, pomaga bowiem ludziom poznać inne państwa, kultury i języki.
W Dobczycach też było fajnie, dopokąd szkoła nie zaprosiła dwóch studentów-wolontariuszy z Algierii. Mieli oni prowadzić warsztaty – pod kierunkiem zatrudnionego w szkole nauczyciela – na lekcjach angielskiego. Zajęcia takie odbywać się miały wedle planu dwa tygodnie; skończyły się jednak po trzech dniach, i to w sposób niemiły, bo wizytą urzędasów z Małopolskiego Kuratorium (wątpliwej) Oświaty. Ktoś z rodziców doniósł bowiem do owej instytucji, iż na współprowadzonych przez Algierczyków lekcjach dzieciaczki uczyły się pisać swoje imiona po arabsku.
W feralnej podstawówce odbyła się kontrola. W jej wyniku niejaka Skwarek Dorota, Rzecznik Dyscypliny dla Nauczycieli, stwierdziła, iż dyrektorka, wpuszczając na teren szkoły algierskich studentów i pozwalając im prowadzić warsztaty, „nie zapewniła bezpieczeństwa psychicznego i fizycznego uczniom” (to co, miała ich ubrać w hełmy i kamizelki kuloodporne? A może w zbroje?). Podniosła też, iż owi wolontariusze nie pochodzą z krajów o kulturze anglosaskiej, a dyrektorka nie sprawdziła ich kompetencji językowych i przygotowania do prowadzenia warsztatów (czym, jako się rzekło, zajmuje się AIESEC). Skutkiem tego wszystkiego owa Skwarek wszczęła postępowanie dyscyplinarne wobec dyrektorki, wnioskując o dyscyplinarne zwolnienie jej z pracy. Komisję będzie miała pani dyrektorka w maju. Zanim do niej dojdzie, czeka ją podstępowanie wyjaśniające, w którym naszej bohaterce jak na razie nie dane było uczestniczyć; dostawała, owszem, wezwania, ale wszystkie po terminie. '