Czyżby jeden z polityków partii republikańskiej znalazł sposób na załatanie dziury budżetowej stanu Arizona? Zaproponował on wprowadzenie nowego podatku. Podatku od oglądania porno. Każdy potencjalny użytkownik w celu otrzymania dostępu do "treści dla dorosłych" musiałby zapłacić 20 dolarów. Jak miałoby to działać i na co polityk chciałby przeznaczyć pieniądze?
Dystrybutorzy komputerów, telefonów i tabletów byliby zobowiązani do instalacji programów, które miałyby blokować dostęp do treści "nieprzyzwoitych". Każdy kto chciałby mieć do takowych wgląd, musiałby uiścić jednorazową opłatę w wysokości 20 dolarów, która byłaby przeznaczona na rzecz stanu Arizona. Jednak to nie koniec wydatków. Oprócz tego trzeba by zapłacić firmie odpowiedzialnej za instalację oraz dezaktywację wspomnianej zapory. Wymagane też będzie potwierdzenie swojego wieku oraz tego, że zdajemy sobie sprawę, że usunięcie blokady ujawni przed nami niecenzuralne materiały.
Część pieniędzy miałyby być przeznaczona na budowę muru pomiędzy USA i Meksykiem. Reszta miałaby zasilić fundację Jahna McCaina na rzecz walki z handlem ludźmi i wykorzystywaniem dzieci, a także pomóc w "podtrzymywaniu wspólnotowych standardów przyzwoitości".
Przeciwnicy projektu zarzucają, że jest on niezgodny z konstytucją i doprowadzi do pogorszenia sytuacji pracowników seksualnych. Arizona nie jest pierwszym stanem, który zaproponował opodatkowanie osób korzystających z materiałów pornograficznych. Podobne pomysły pojawiły się również w Wirgini, Kentucky oraz Alabamie.
(pk)
Piątek, 06.04.2018 Chcecie wiedzieć o mnie więcej? Obejrzyjcie moje... porno
Środa, 13.04.2016 Dyskryminujecie LGBT? Nie będziecie oglądać porno
Piątek, 28.02.2014 Afryka, USA i manifowy tydzień
Środa, 26.02.2014 Arizona: walka z dyskryminacją i różowe pieniądze
Poniedziałek, 10.01.2011 Nowy gejowski bohater Ameryki