Angry Goy II jest nową grą, promowaną przez Christophera Cantwella, znanego w USA nacjonalistę. W grze można wcielić się właśnie w Cantwella lub innego ultraprawicowego działacza, a jedna z misji polega na strzelaniu do ludzi w lokalu o nazwie „LGBTQ+ Agenda HQ” - co przywodzi na myśl tragiczną w skutkach strzelaninę w gejowskim klubie Pulse w 2016 roku.
Angry Goy II jest sequelem do gry wypuszczonej w zeszłym roku przez grupę Wheel Marker Studios - „Angry Goy”, która umożliwiała strzelanie do uchodźców i zabijanie Żydów w Europie, „zniszczonej przez lewicę”.
Akcja kolejnej części toczy się w USA, a gracz ma ocalić prezydenta Trumpa z rąk lewicowych terrorystów. Wcielając się w Christophera Cantwella lub innego neonazistowskiego aktywistę, użytkownik ma możliwość zabijania osób LGBT, dziennikarzy, i przedstawicieli mniejszości etnicznych.
W jednym z poziomów zadaniem jest strzelanie do ludzi w klubie o nazwie LGBTQ+ Agenda HQ. Co więcej, wystrój lokalu, w którym ma miejsce akcja, stara się połączyć społeczność LGBT z pedofilią. Ten epizod gry bardzo przypomina tragiczną w skutkach strzelaninę z 2016, kiedy terrorysta otworzył ogień w gejowskim klubie w Orlando, w wyniku czego zginęło 49 osób.
Cantwell promował grę na stronie ze swoimi podcastami oraz na popularnej wśród ultraprawicowych środowisk platformie społecznościowej Gab. Trailer promujący Angry Goy został usunięty z serwisu YouTube za nawoływanie do nienawiści, jednak filmy reklamujące obydwie części gry są tam wciąż dostępne do obejrzenia.
(pk)
Piątek, 14.02.2025 Google usuwa Miesiąc Dumy i inne wydarzenia tożsamościowe z kalendarza. Powód? "Brak skalowalności"
Czwartek, 29.08.2019 Przez 17-letniego geja na zjeździe Trumpa były pustki na widowni
Środa, 04.07.2018 YouTube przeprasza za homofobiczne reklamy na kanałach osób LGBTQ
Czwartek, 31.08.2017 W Piekle heteroseksualizm jest nielegalny
Piątek, 18.08.2017 2 miliony dolarów na walkę z rasizmem i nienawiścią od Apple
Czemu od razu tak brutalnie? Może niech bohater "strzela" do nacjonalistów całusami ;P
Osoby lgbt nie sa opcja polityczna, wiec to, ze uzywasz zwrotu "nie jestem zwolennikiem" total is mija sie z senses. Niestety tak to jest. Jesli jedna strona chce utrzymania opresji, a druga jej zlikwidowania, to nie ma szansy na kompromis. W tej kwestii wybor jest jeden
Na czym polega (nie)bycie zwolennikiem LGBT?