Australijski piosenkarz Troye Sivan pełną parą promuje swój najnowszy album "Bloom", który w całości zostanie wydany już w piątek. W przerwach między przygotowaniami do trasy koncertowej artysta udzielił wywiadu, w którym opowiedział trochę o tematach poruszanych w nowych piosenkach, a także przyznaje, że (na razie!) nie przeszkadza mu bycie w mediach nazywanym "muzykiem gejem" zamiast po prostu "muzykiem".
Premiera nowego albumu Troye'a Sivana już w piątek. Tymczasem artysta udzielił wywiadu magazynowi "Entertainment Weekly", w którym opowiedział nieco o tematyce płyty i swoich nadziejach na przyszłość w związku z byciem nazywanym "artystą gejem" zamiast po prostu "artystą".
Pomimo sukcesu jaki odniósł Australijczyk i muzycznych hitów, jakie ma już na swoim koncie, Troye wciąż jest w mediach nazywany "homoseksualnym artystą". Jak na razie muzyk nie ma z tym problemu: "Ludzie są głodni tej dyskusji. To było dla mnie zawsze absolutnie w porządku, żeby o tym rozmawiać i przyjmować to. Czy wyczekuję dnia, kiedy [nagłówek] będzie po prostu [brzmiał] 'Troye Sivan wydaje piosenkę'? Oczywiście, to ekscytujące. Podobnie jak wyczekuję dnia, kiedy transpłciowa kobieta o innym kolorze skóry będzie mogła przejść ulicą nie bojąc się o własne życie, wiesz o co mi chodzi? Mamy bardzo dużo pracy jako społeczność i jedynym kierunkiem, w jakim możemy iść, jest naprzód".
Sivan przyznał, że jego nowy album jest dużo bardziej szczery niż poprzedni i bardziej otwarcie dotyka tematów seksualności. W lipcu artysta potwierdził, że tytułowa piosenka opowiada o seksie, czego jego fanki i fani domyślali się już po premierze utworu w maju tego roku.
Wspominając swój pierwszy album - "Blue Neighborhood" z 2015 roku - Troye powiedział, że czuł presję "by utrzymać go w łagodnym tonie i do przyjęcia". Jeśli chodzi jednak o "Bloom", artysta wyznał: "Tym razem pomyślałem sobie: nie! Chcę robić muzykę dla queerowych ludzi. Chcę robić muzykę dla ludzi takich jak ja i stworzyć coś prawdziwego o tym, co faktycznie dzieje się w moim życiu, a to jest... jest jakie jest". Jednocześnie Sivan przywołał innych queerowych artystów i artystki, których podziwia, m.in. Kehlani, Kevina Abstracta i Perfume Genius.
"Bloom" będzie mieć swoją premierę już w najbliższy piątek - 31. sierpnia.
(ab)
Środa, 10.03.2021 Poznajcie debiutanta muzycznej sceny queer pop - thekayetana! "Doskwierał mi brak reprezentacji osób nieheteronormatywnych w kulturze"
Poniedziałek, 11.02.2019 Bądź "Ponad"
Piątek, 18.05.2018 Qlturalne podsumowanie tygodnia
Czwartek, 07.09.2017 Rap coraz bardziej queerem stoi
Piątek, 14.06.2013 Tęczowe lato festiwalowe
Prawdziwe gwiazdy to były: Freddie Mercury, George Michael, Elton John... Póki co nie mają swoich następców, nie ma żadnego charyzmatycznego geja - artysty.
Niemniej jednak z drugiej strony ciekawi mnie jak brzmi jego nowy krążek.
Może kiedyś się do chłopa przekonam, who knows?
Dla mnie takie wypowiedzi jak Zielonej wpisują się w homofobiczną narrację, że orientacja nieheteroseksualna, to tylko moda, coś nabytego, coś co przeminie, coś co się leczy, coś co robi się tylko dla pieniędzy.
Takie życie, artyści śpiewają dla pieniędzy.
Jestem jedną z literek LGBT od 32 lat. Nie zauważyłem, aby to mi ułatwiło życia w jakimkolwiek aspekcie. Taka pisanina, że LGBT pomaga w czymkolwiek, także w w przemyśle rozrywkowym, to może być tworem osoby nie mającej nic wspólnego z LGBT, osoby zawistnej albo mającej jakieś problemy ze sobą samą.
Musi tylko zrobić wokół siebie trochę szumu, wzbudzić jakieś kontrowersje..
Ten piosenkarz ma bardzo aryjską urodę, wygląda jak anioł.[/quote
Jestem jedną z literek LGBT od 32 lat. Nie zauważyłem, aby to mi ułatwiło życia w jakimkolwiek aspekcie. Taka pisanina, że LGBT pomaga w czymkolwiek, także w w przemyśle rozrywkowym, to może być tworem osoby nie mającej nic wspólnego z LGBT, osoby zawistnej albo mającej jakieś problemy ze sobą samą.
Musi tylko zrobić wokół siebie trochę szumu, wzbudzić jakieś kontrowersje..
Ten piosenkarz ma bardzo aryjską urodę, wygląda jak anioł.