Zapowiadali, że zwyciężą, ale raczej się nie udało: garstka narodowców demonstrowała przeciw Marszowi Równości w sobotę w Krakowie. Abstrahując od tego, że media chętnie i obficie fotografowały ich protest, uwagę uczestników i uczestniczek marszu zwróciła jego... forma. To nie pierwszy raz, gdy aż chce się zadać pytanie: ale o co chodzi?
Roztańczony, kolorowy i radosny tłum
przeszedł przez Kraków w sobotę - w czternastym już Marszu Równości. Wydarzenie było frekwencyjnym sukcesem: pojawiło się ponad siedem tysięcy osób.
Nie zabrakło oczywiście kontrmanifestacji, w której udział wzięło ok. 40 osób. Organizowały ją osoby związane ze środowiskiem narodowców w Małopolsce.
Gdy jednak Marsz przechodził przez krakowski Rynek wiele osób nie ukrywało swojej
konsternacji w związku z formą protestu, jaką w tym roku kontrmanifestanci wybrali. Nie da się ukryć, że są coraz bardziej kreatywni (rok temu, przebrani w lekarskie fartuchy, wysyłali nas do Kobierzyna).
Tęczowe maski, transparent z napisem "Nie dla łamania praw człowieka przez LGBT" oraz "Co dwie matki to nie jedna", "Kobiety wszystkich płci - łączcie się", "Sędzia, który skazał na śmierć Alfiego Evansa był jednym z nas".
To nie pierwszy raz, gdy "obrońcy tradycyjnej rodziny" chcą dobrze, ale jakoś nie wychodzi...
Najgłośniej było chyba o transparencie podczas Parady Równości, który był z błędem ortograficznym.
Warto też pamiętać, gdzie się ustawia ze swoimi hasłami - vide
protestujący przeciwko tęczowemu happeningowi w Rzeszowie.(red)
proces wychodzenia z szafy trwa ;-)
ps) jak podobały się Wam hasła, które puściliśmy w eter mijając kontrmanifestację ?
Taaaaaa mieli zwyciężyć. Pomijam fakt, że ich zakrzyczeliśmy wołając ,,Chodźcie z Nami ! '' i ,,wyjdźcie z szafy ! '' to jeszcze zebraliśmy na samym marszu dużo pozytywnych reakcji :) niektórzy nawet bili brawo i słali całuski :) Z wzajemnością zresztą :)
Kontrdemonstracje liczebnie spadły w dół. Nie zatrzymają Nas :) !
"Co dwie matki to nie jedna" - no ba!