Strona główna Aktualności Społeczność
Profile Grupy Miejsca Wydarzenia Wsparcie
Ogłoszenia
Towarzyskie Pokoje i mieszkania Praca Ogłoszenia drobne Edukacja Pozostałe Dodaj
Queeroteka
Książki Filmy i seriale Quizy Patronat Queer.pl
Magazyn
Artykuły Galerie Tematy Tagi
Kontakt Reklama Regulamin
Queer.pl Portal osób LGBT+
Menu
Logowanie Rejestracja
Tematy Marsze Równości 2026 "Pillion" w kinach Wyrok TSUE Związki partnerskie Kino LGBT
Piątek, 27.04.2018, Aktualizacja: Sobota, 28.04.2018

Piękny coming out Janelle Monáe!

Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)
Podziel się Tweetnij Skomentuj (3)

Artystka do młodych LGBTQ: ten album jest dla Was

Z okazji premiery nowego albumu Janelle Monáe udzieliła wywiadu dla magazynu "Rolling Stone", w którym opowiedziała m.in. o swojej seksualności, o lękach, jakie ją trapią, uczuciach związanych z pokazaniem światu prawdziwej Janelle, a nie androida, którym twierdziła, że jest przez wiele lat. "Dirty Computer" miał swoją premierę dzisiaj o północy, a artystka zadedykowała album wszystkim "brudnym komputerom" i nieheteronormatywnym młodym osobom, którym ma nadzieję pomóc w zmaganiu się z własną tożsamością i nieprzychylnością społeczeństwa: "Wiedzcie, że was widzę. Ten album jest dla was. Bądźcie dumni".

Dzisiaj o północy światu ukazał się najnowszy album Janelle Monáe - "Dirty Computer". Wczoraj z kolei piosenkarka opublikowała 44-minutowy film o tym samym tytule, który sama nazywa "emocjonalnym obrazem" (emotion picture - to gra słów; angielskie słowo "movie" znaczące "film" pochodzi od "motion picture" - "ruchomy obraz"). Z okazji premiery nowego dzieła Monáe udzieliła wywiadu magazynowi "Rolling Stone", w którym opowiedziała o swojej seksualności, o dorastaniu w ogromnej i bardzo religijnej rodzinie, o problemach, z którymi zmagała się przez wiele lat, a także o swojej relacji z Prince'em.

Janelle przez wiele lat w trakcie swojej kariery przekonywała świat, że jest androidem - "obcą z kosmosu, cyberdziewczyną bez twarzy". Stworzyła w tym celu swoje alter-ego - Cindi Mayweather - robota, który zakochał się w człowieku i poprzysiągł uwolnić wszystkie androidy. Wraz z "Dirty Computer" piosenkarka zrywa z tamtym wizerunkiem i jest gotowa pokazać światu kobietę z krwi i kości, która przez lata żyła we wnętrzu maszyny.



Monáe tłumaczy, że powstanie Cindi miało wiele wspólnego z jej poczuciem zagubienia i niepewności siebie, które towarzyszyły jej na początku kariery. Artystka nie czuła, że wpasowuje się niemożliwe do spełnienia standardy showbiznesu - jej persona, androgyniczny styl ubierania się oraz absolutne zaangażowanie w stworzoną przez siebie historię na scenie i poza nią funkcjonowały jako ochrona. Piosenkarka mówi: "To musiało mieć związek ze strachem przed byciem ocenianą. Wszystko, co widziałam, mówiło mi, że powinnam wyglądać w konkretny sposób wchodząc w tę branżę, a ja czułam, że nie wyglądam jak stereotypowa czarnoskóra artystka".

Stworzenie maszyny bez skazy było dla Monáe spełnieniem życzeń - dlatego myślała, że ma "wirusa komputerowego", o którym teraz śpiewa w piosence otwierającej nowy album. To uczucie doprowadziło ją do skorzystania z pomocy psychoterapeuty jeszcze przed wydaniem płyty "The ArchAndroid" w 2010 roku. "Czułam się niezrozumiana" - mówi artystka. "Myślałam sobie: 'Zanim sama się zniszczę, zanim stanę się tą zdezorientowaną osobą przed całym światem, poszukam pomocy'. Bałam się, że ktoś miałby zobaczyć mnie, kiedy nie jestem w najlepszej w formie. Ta obsesja była dla mnie zbyt przytłaczająca".

ZOBACZ TEŻ Nowy teledysk Janelle Monáe jeszcze bardziej queerowy Róż, pussy power i jeszcze więcej Tessy Thompson


Artystka przyznaje, że martwi się, czy człowiek ukryty za jej licznymi maskami będzie wystarczający dla publiki. "Co jeśli ludzie stwierdzą, że nie jestem tak interesująca jak Cindi Mayweather? Stworzyłam ją, żeby mogła być kimkolwiek chciałam, żeby była. Nie musiałam rozmawiać o Janelle Monáe chodzącej na terapię".

Do tej pory artystka nie komentowała plotek na temat swojej seksualności, a pytana o to w wywiadach wykręcała się z odpowiedzi, często mówiąc: "Umawiam się tylko z androidami". Teraz jednak jest gotowa wyznać prawdę: "Jako queerowa czarnoskóra kobieta w Ameryce - ktoś, kto był w związkach z mężczyznami i kobietami - czuję się wolna jak skur..el". Janelle początkowo identyfikowała się jako osoba biseksualna, ale dodaje: "później przeczytałam o panseksualności i pomyślałam: 'och, z tymi rzeczami też się identyfikuję!'. Jestem otwarta na dowiadywanie się więcej o tym, kim jestem".

Na "Dirty Computer" piosenki nie opowiadają o maszynie - są wyznaniami prawdziwej osoby, opowieściami o jej lękach, braku fizycznej i emocjonalnej pewności siebie, o seksualności. Janelle albumem chce pomóc ludziom, żeby znaleźli w sobie odwagę na bycie "brudnymi komputerami": "Chcę, żeby młode dziewczyny, młodzi chłopcy, osoby niebinarne, homoseksualne, heteroseksualne, queerowe przechodzące przez ciężki okres w związku ze swoją seksualnością, zmagające się z ostracyzmem i prześladowaniem wyłącznie za to, że są wyjątkowe, wiedzcie, że was widzę. Ten album jest dla was. Bądźcie dumni".


Co ciekawe, po opublikowaniu wywiadu z Monáe, strona internetowa popularnego słownika Merriam-Webster podaje, że ilość wyszukiwań słowa "pansexuality" wzrosła o... 11 tysięcy procent! Termin ten cały czas utrzymuje się na pierwszym miejscu listy MW najczęściej wyszukiwanych słów.



Artystka przyznaje, że wzmianki o jej seksualności pojawiały się w jej piosenkach już od dawna - przypomina, że w utworach "Mushrooms & Roses" oraz "Q.U.E.E.N." pojawia się postać Mary jako obiektu uczuć Janelle. W filmie towarzyszącym premierze "Dirty Computer" imię Mary Apple nadawane jest żeńskim "brudnym komputerom", które zostały schwytane i obdarte ze swojej prawdziwej tożsamości (jedną z Mary Apples gra Tessa Thompson). Monáe wyznaje też, że oryginalny tytuł "Q.U.E.E.N." brzmiał "Q.U.E.E.R." i można to słowo usłyszeć w tle piosenki.

Janelle dorastała w Kansas w ogromnej rodzinie - ma pięćdziesięcioro kuzynów i kuzynek! - z niezwykle religijnymi poglądami. Piosenkarka przyznaje, że nie wszyscy znają szczegóły jej życia uczuciowego, ale zapewne większość widziała teledyski do "Make Me Feel" i "Pynk". Jak sama mówi ze śmiechem: "Dosłownie nie mam czasu na zorganizowanie wielkiego spotkania rodzinnego, żeby im powiedzieć: 'Hej, wiadomości z ostatniej chwili!'. Są w moim życiu osoby, które mnie kochają, i które będą mieć pytania, więc wydaje mi się, że kiedy się tam pojawię, będę musiała na te pytania odpowiedzieć".

Monáe nie ukrywa faktu, że kiedy przez lata słyszała od niektórych członków rodziny niemiłe komentarze na temat nieheteroseksualności, czuła się dotknięta. Przyznaje: "Duża część tego albumu to reakcja na to, co to znaczy słyszeć ludzi w twojej rodzinie mówiących: 'Wszyscy geje pójdą do piekła'".

Artystka zaczęła kwestionować Biblię i baptystyczną wiarę swojej rodziny bardzo wcześnie. Teraz o swojej wierze mówi w ten sposób: "Służę bogu miłości". Według Janelle miłość jest czynnikiem łączącym wszystkie religie.

Jedną z największych inspiracji dla Monáe, nie tylko przy tworzeniu "Dirty Computer", ale w całej jej karierze, jest jej mentor i przyjaciel Prince. Artysta przed śmiercią dwa lata temu pobłogosławił brzmienie albumu. Chuck Lightning, który współpracował z Janelle nad jej nowym dziełem, mówi o wkładzie legendy w pracę nad albumem: "Kiedy Prince usłyszał ten konkretny kierunek, stwierdził: 'To jest to, co powinniście robić'. (...) Najlepszą rzeczą, jaką mógł zrobić, to wręczenie nam pędzli, którymi mogliśmy malować".


Janelle wspomina też wybory prezydenckie w USA w 2016 roku. Mówi: "Po raz pierwszy poczułam strach" - w trakcie jednej nocy przeszła od życia w kraju, którego prezydent kochał jej muzykę i zapraszał ją na występy w Białym Domu, do takiego, gdzie miała wrażenie, że jej prawo do życia jest zagrożone. "Zastanawiałam się czy kiedy obudzę się rano, to ludziom będzie się wydawać, że mają teraz prawo do, nie wiem, zabicia mnie?".

Monáe była aktywistką na długo zanim Trump doszedł w Stanach do władzy. Ma nadzieję nie na zniszczenie gnębicieli, ale na zmianę ich zdania: "Konwersacje mogą nie mieć miejsca wśród osób u władzy, ale mogą nastąpić za sprawą filmu, piosenki, albumu, przemowy w telewizji. Większość z nich pewnie wyłączy telewizor, ale wiecie...".

Na koniec Janelle opowiada o swoich uczuciach związanych z premierą "Dirty Computer". Przyznaje: "Jest trochę niepokoju, ale czuję się odważnie. Moi muzyczni bohaterowie nie poświęcali się po to, żebym ja żyła w strachu".

Artystka kończy wywiad wyrażeniem nadziei, jakie wiąże z przyszłością i własnym wkładem w zmianę świadomości społecznej: "Przez moje doświadczenia chcę, żeby ludzie czuli się widziani i słyszani. Mogę popełnić jakieś błędy. Być może będę musiała uczyć się w trakcie, ale jestem otwarta na tę podróż. Muszę to zrobić. My musimy to zrobić. Razem. Sprawię, że będziecie się wczuwać w sytuację brudnych komputerów na całym świecie".

"Dirty Computer" jest od dzisiaj dostępny na Spotify, Apple Music oraz na oficjalnym kanale Janelle Monáe na YouTube.

(ab)

OCEŃ ARTYKUŁ
Podoba mi się (42)
awg barlow mederq wilkznarni les-bi-honest nooitmeer judyta12 pannaf dj- dziesiata-planeta
Nie podoba mi się (0)
Komentarze (3)
HEJT STOP!Zapoznaj się z warunkami dodawania komentarzy
Komentuj
Moja ikona
Dodaj komentarz
Komentarz od osoby niezalogowanej pojawi się po akceptacji moderatora.
Dozwolone znaczniki (BBCode):
[b], [i], [u], [url], [url=], [mail], [mail=], [color=], [code], [quote]
Ikona
30.04.2018 16:33 DeeDee212
damska wersja prince'a dobre bity. Polecam
cytuj zgłoś 0 0
annomalia
28.04.2018 14:17 annomalia (31) Katowice
Jestem absolutnie zachwycona. Janelle Monáe została moim człowiekiem roku ♥
cytuj zgłoś 0 0
heygirl
27.04.2018 14:37 heygirl (30) Koszalin
yaaaas ♥
cytuj zgłoś 1 0
Autor
Redakcja Queer.pl
Pierwszy polski portal ludzi LGBT
TAGIWięcej
muzyka janelle monae muzyka
Powiązane
Obraz Środa, 15.04.2015 Młodzi ojcowie, retro i kobieta w garniturze Obraz Sobota, 11.01.2020 Janelle Monáe: jestem osobą niebinarną Obraz Piątek, 17.08.2018 LGBTQ żegnają Arethę Franklin Obraz Środa, 25.07.2018 Queerowy Unsound 2018 Obraz Wtorek, 29.05.2018 Szwedzka orkiestra zamieniła homofobiczną wiadomość w...
Inne tematy
Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia? Środa, 11.03.2026 Sąd Najwyższy Ukrainy uznał parę jednopłciową za rodzinę. Co to właściwie zmienia?
Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek Wtorek, 10.03.2026 Lesbinton: w Poznaniu powstał klub badmintonowy dla lesbijek
"Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim Wtorek, 17.03.2026 "Kochający inaczej mają miejsce w kościele" - kardynał Konrad Krajewski nowym metropolitą łódzkim
Kontakt Reklama Regulamin
Social media
Polub na Facebooku Obserwuj na Twitterze Instagram
© 1996-2026 Queermedia.pl, ISSN 2299-9019 Polityka prywatnościUstawienia prywatności