Kim naprawdę był Roy Cohn?
Jak w każdej historii - są dobrzy i źli bohaterowi. Roy Chon zdecydowanie wpisuje się w tę drugą kategorię. Nie omieszkał też tego tak przedstawić Tony Kushner w swojej sztuce "Anioły w Ameryce". Przyjaciel Donalda Trumpa, był blisko z największymi swoich czasów - Reaganem, McCarthym, Nixonem, Hooverem. Nazywany jest najgorszym gejem, z drugiej strony - idol wielu amerykańskich rodzin. Kim był Roy Cohn, prawnik i szara eminencja amerykańskiej polityki?
Roy Cohn przyszedł na świat w żydowskiej rodzinie z nowojorskiego Bronksu 20 lutego 1927 roku. Był jedynakiem. Od najmłodszych lat przejawiał talent oratorski i wiedział, że będzie prawnikiem. Nikt nie spodziewał się, że stanie się makiawelistą i będzie bronić tych, przed którymi powinien bronić innych, tym bardziej, że przez lata siedział pod pantoflem matki, która nienawidziła jego szramy na nosie - doprowadzała ją do szału.
Stał za skazaniem na karę śmierci małżeństwa Juliusa i Ethel Rosenbergów w 1951 roku. To m.in. on stał za pomysłem kary śmierci dla pary. Gdy weźmiemy inne podobne sprawy z epoki makkartyzmu, najczęściej zasądzano kary więzienia oraz deportacje, dlatego sprawa była tak głośna. To właśnie ten proces zapewnił mu sławę i rozgłos. To on wyciągnął od brata Ethel odpowiednie wyznanie, które stało się podstawą oskarżenia. Według historyków małżeństwo było szpiegami - znaleziono pieniądze, materiały przekazywane KGB i inne dokumenty, które niezaprzeczalnie świadczą o winie Rosenbergów.
Cohn współpracował z J. Edgarem Hooverem, pierwszym szefem FBI, przy sprawach związanych ze szpiegami obcego systemu na terenie USA. Ten zachowywał dla siebie zarekwirowane treści pornograficzne, brzydził go seks interrasowy, był szowinistą i gardził kobietami oraz działał na niekorzyść społeczności LGBT. Od lat krążą plotki, że Hoover uwielbiał przebierać się w damskie ciuszki i brać udział w gejowskich orgiach.
"Czy jesteś lub kiedykolwiek byłeś członkiem partii komunistycznej?" - pytał Roy wraz z senatorem McCarthym wszystkich podejrzanych. Organizowali tajne przesłuchania i przymuszali do zeznań wrogów Stanów Zjednoczonych - były to czasy obsesji na punkcie Związku Radzieckiego. Dołączył do nich G. David Schine. Gdy ten został powołany do armii w 1953 roku, Roy dołożył wszelkich starań, by przydzielano mu łatwe i proste obowiązki. Machina kumoterstwa i kolesiostwa została uruchomiona - Schine nie narzekał na swoją służbę, bo też i nie miał ku temu powodów. Gdyby nie zostało spełnione życzenie prawnika, ten obiecał "pogrążyć armię USA".
W tym czasie McCarthy prócz komunistów na cel wziął gejów. I tak w łapy okrutnej machiny wpadł właśnie Schine, którego nazwano "pixie" - "bliskiego krewnego fairy". Po wielu latach Cohn przyzna się, że przesłuchania jego kochanka, były "nieprzyzwoite".
Po całym zajściu, Cohn wycofał się ze sztabu McCarthy'ego i zaczął prywatną praktykę. Przez 30 lat był jednym z najbardziej wziętych prawników w Nowym Jorku. Wśród jego klientów: mafiozo Tony Salerno, Carmine Galante, John Gotti, Steve Rubell i Ian Schrager - właściciele "Studia 54", archidiecezja nowojorska, Aristotle Onassis i Donald Trump. Prowadził aktywne życie towarzyskie. Pozostał blisko partii republikańskiej, chociaż deklarował się jako demokrata. Przyjaźnił się z Nancy Reagan i Williamem Caseyem - byłym szefem CIA. Był również nieoficjalnym doradcą Richarda Nixona i Ronalda Reagana.
W latach 70. zarzyjaźnił się z obecnym prezydentem USA - Donaldem Trumpem. Był doradcą firmy Trumpów, który była oskarżana o rasizm przy wynajmowaniu mieszkań. Cohn postanowił wesprzeć przyjaciół, gdy ich biznesem zainteresował się Departament Sprawiedliwości. W prywatnej rozmowie miał powiedzieć: "Najchętniej wysłałbym ich do piekła. I zniszczył ich w sądzie".
Cohn nauczył Donalda również swojej metody walki: atakować, odeprzeć kontratak i nigdy nie przepraszać.
Wg Rogera Stone'a, bliskiego współpracownika, Roy sypiał z wieloma mężczyznami. Ale "nie był gejem. Był mężczyzną, który uwielbiał seks z mężczyznami. Geje są słabi i zniewieściali. Roy zawsze miał wokół wielu młodych blondynów. O tym się po prostu nie mówiło. Zależało mu tylko na władzy".
Cohn pozostał w szafie do śmierci i często walczył przeciwko społeczności LGBT. Szkodząc jej, jednocześnie brał udział w życiu towarzyskim gejów tamtego czasu. W 1984 zdiagnozowano u niego AIDS. Zmarł w 1986 roku. Pierwszy zachorował Russell Eldridge, który zajmował się Royem. Ponoć nie sypiali ze sobą, jak donosi magazyn LIFE. Roy wykorzystał swoje znajomości - ominął kolejki i miał dostęp do AZT, jedynego znanego wówczas leku na AIDS. Oficjalnie utrzymywał do końca, że to rak wątroby. Barbara Walters uważała, że "ten nowotwór" to kara boża.
Jak się dowiedział, że jest chory? Najprawdopodobniej zaciął się podczas golenia i nie przestawał krwawić. Poszedł do lekarza. Potem usłyszał diagnozę. Wg jego kochanka, Petera Frasera, uronił parę łez, a o swojej śmierci myślał praktycznie. Nie chciał, by jego śmierć dotknęła jego najbliższych.
W sztuce Kushnera, Roy to żądny władzy hipokryta, który umiera na AIDS, a prześladują go demony przeszłości - w szczególności Ethel Rosenberg. W ten sposób Roy Cohn w swoich życiu był "katem, tchórzem i ofiarą". Pojawił się również w innym dziele Kushnera - "G. David Schine in Hell". Powstał również film "Obywatel Cohn" z Jamesem Woodem w roli głównej, " Robert Kennedy i jego czasy" oraz "Tail Gunner Joe". Wspomniano go również w serialu "Z archiwum X" w odcinku "Travelers". W powieści "Recydywista" Kurta Vonneguta jest postać Cohna - na co wyraził zgodę, czego dowiadujemy się w prologu książki.
(ar)
Rosenbergowie nie byli szpiegami radzieckimi. Dobre podsumowanie sprawy znajduje się w "Ludowej historii Stanów Zjednoczonych od roku 1492 do dziś" Howarda Zinn'a (Wyd. Krytyki Politycznej 2017): "Ich [Rosenbergów] egzekucja - choć tylko nieliczni Amerykanie utożsamiali się ze skazanymi - miała być dla Amerykanów ostrzeżeniem i pokazywać, co czeka tych, których władze uznają za zdrajców."
Trzeba być na prawdę bardzo zaślepionym antykomunistą, by sądzić, że plany bomby atomowej (czy nawet soczewki detonacyjnej) można narysować z pamięci, w kilka lat po zakończeniu pracy w Los Alamos.
Przy okazji: polski kryptopedał i antykomunista, Leszek Serafinowicz, ksywka Ciotka Boska Częstochowska, pochwalał stracenie Rosenbergów. Coś w tym jest...