Europejskie kontrowersje wokół Milo
Milo Yiannopoulos nie wystąpi na konferencji pod patronatem Grupy Wyszehradzkiej w Budapeszcie pod koniec stycznia. Jak donoszą media - po medialnej burzy węgierski rząd zdystansował się od kontrowersyjnego geja. Zainterweniowała też... Polska.
Milo Yiannopoulos, gejowska twarz radykalnej prawicy w USA, szuka poklasku w Europie. I chwali nasz kraj oraz Węgry.
23 stycznia w Budapeszcie ma odbyć się konferencja pod patronatem Grupy Wyszehradzkiej, "Future of Europe". Jednym z gości wydarzenia miał być właśnie Milo, który miał mówić na temat europejskiej tożsamości, czy migracji. Yiannopoulosa na konferencję zaprosiła jedna z prawicowych węgierskich fundacji. Węgierskie media sprawę nagłośniły, zwracając zwłaszcza uwagę na aferę, która niedawno rozpętała się z powodu jednej z wypowiedzi Milo na temat... pedofilii. Zainterweniować miała też Polska.
Yiannopoulos w konferencji udziału nie weźmie, nie przeszkadza mu to jednak coraz częściej pokazywać się w prawicowych mediach w naszej części Europy i publicznie wychwalać to, co się dzieje np. w Polsce i na Węgrzech.
W Australii mówił ostatnio, że Polska jest przykładem do naśladowania, jednym z "bastionów wolności i cywilizacji". Chwalił Polaków, których "tysiące wyszły na ulicę, by pokazać swoją miłość do ojczyzny i kultury" (miał na myśli Marsz Niepodległości). Skrytykował amerykańskich dziennikarzy, którzy uczestników marszu nazwali "nazistami". "To jest tak głupie jak nazywanie geja, Żyda, imigranta, który ma czarnoskórego męża białym supremacjonistą" - mówił Milo, a jego wystąpienie ochoczo cytowały i nasze prawicowe media.
Przypomnijmy, że Milo Yiannopoulos jest jedną z twarzy radykalnej prawicy w USA, krytykowanym za rasistowskie, ale też homo- i transfobiczne wypowiedzi. Sławny stał się dzięki nagonce na aktorkę Leslie Jones, po której Twitter zablokował mu dożywotnio konto. Namawiał do głosowania na Donalda Trumpa, nazywając go "najbardziej pro-gejowskim kandydatem".
W październiku głośno było o jego domniemanym ślubie. I chociaż nikt nie wie kim tak naprawdę jest mąż Milo, ze zdjęć wynikało, ze jest Afroamerykaninem. "Lubię czarnoskórych mężczyzn jako kochanków, białych jako pracowników, a dziewczyny jako towarzyszki do picia" - mówił kiedyś w rozmowie z "New York Times".
Jak myślicie, kiedy doczekamy się "wykładu" Milo i w Polsce?
(md)
Oczywiście masz rację. Ale człowiek leworęczny popierający opcję polityczną, która chce dyskryminacji leworęcznych, to głupek.
To fakt :)
Oczywiście masz rację. Ale człowiek leworęczny popierający opcję polityczną, która chce dyskryminacji leworęcznych, to głupek.
Nic nowego.
A to ze nie chce mieć z nim nic wspólnego Polska za rządów PiS czy Węgry za Orbana to chłopak mógł nie wiedzieć. Przecież tu takich jak On to sie na pal wbija a nie na konferencje zaprasza.
Oczywiście masz rację. Ale człowiek leworęczny popierający opcję polityczną, która chce dyskryminacji leworęcznych, to głupek.