Drodzy Czytelnicy i Czytelniczki, namawiamy Was do... wspólnego mikołajkowego prezentu. Inspirowani akcją sojuszniczych mam z USA, zachęcamy: napiszcie list do swoich koleżanek i kolegów z portalu, dodajcie im otuchy i pokażcie, że nie są sami. Zróbmy to dla siebie!
Listy możecie pisać w formie komentarza, w wiadomości do nas lub na naszym Facebooku.
Drogi Czytelniku lub Czytelniczko,
Dziękujemy Ci, że z nami jesteś - mamy nadzieję, że ten rok był dla Ciebie udany. Wiedz, że u nas zawsze możesz być sobą, staramy się, by portal był miejscem przyjaznym i otwartym. Jeżeli czujesz, że jest inaczej - koniecznie daj nam znać. Jesteśmy tu dla Ciebie.
Jeżeli czujesz, że jest Ci ciężko - pamiętaj, że jest w Polsce kilka miejsc, do których możesz zwrócić się o pomoc. Możesz też zawsze pisać do nas - zastanowimy się, co zrobić dalej, pokierujemy. Najważniejsze: nie jesteście sami i same, jest nas tu już kilkaset tysięcy i wiemy, że będzie lepiej.
Piątek, 22.12.2017 Queerowe życzenia
Czwartek, 08.05.2025 "Weszłam do szafy, gdy dziecko z niej wyszło" - rusza IV Kongres Rodziców Osób LGBTQIA
Czwartek, 02.01.2025 Coming out Andrzeja Stękały porusza Polskę – reakcje na wyznanie polskiego skoczka
Środa, 01.03.2023 Akademia Zaangażowanego Rodzica - trwa nabór do kolejnej edycji
Piątek, 03.02.2023 Czy nasze rodziny się nas wstydzą? Wyniki Europejskiego Sondażu Społecznego zaskakują.
Spróbuje jakoś ogarnąć moją paplaninę i udać dal was chwilowego optymiste, bo tak.
Nie mam pojęcia jak masz na imię, jak wyglądasz, kim jesteś. Jednak bardzo się cieszę, że to czytasz, moja droga/mój drogi.
Oh, wszechświecie, nie mam wręcz pojęcia czy dla ciebie te całe święta mają jakiekolwiek znaczenie.
Mam nadzieję, że jakotako się u ciebie powodzi. 'Mam nadzieje'. U mnie okay, chyba. Mam nadzieję, że nie jest przynajmniej tak źle jak to wszyscy lgbt i inne mniejszości w naszej kochanej Polsce się skarżą. No, ale ten. No. Pocieszam was, ja, że wszystko będze dobrze.
Wow. Serio, trudno uwierzyć, ale tak. Tylko się postarajmy. Jesteś silna/silny. U w i e r z w to jak babcia w Boga, a w szystko się uda.
Tyle ode mnie z zachęty. Jakby coś, to możesz napisać. Staram się w miarę odpisywać, chociaż częsciej pojawię się na instagramie, egh. Popiszę z kimś inteligentnym, chętnie.
Buzi na dowidzenia, skarbie,
Lewiatan.
Co rok obchodzimy różne święta, mniej lub bardziej związane z naszymi wartościami i naszymi światopoglądami. Każdy z nas w tych dniach odczuwa rozmaite emocje: od ciepła i radości po smutek i samotność. Ważne jednak by pamiętać, że nigdy nie jest się całkiem samemu.
W trakcie mojego nie tak długiego życia kontakt z nieznajomymi zmienił się nie do poznania. Kiedyś poznawałem ludzi tylko tam, gdzie fizycznie byłem. Nie wiedziałem o tych ludziach nic i czasem okazywało się że tak było lepiej. Dziś mam kontakt z całym globem, z innymi kontynentami, tradycjami ale i także mniejszościami. Od kiedy sam dołączyłem do naszej queerowej rodzinki zyskałem ogromnie wiele, nie tylko za pośrednictwem wiedzy którą zyskuje z artykułów ale przede wszystkim dzięki cudownym ludziom tworzącym naszą wspólnotę. Przyjaźń czy znajomość z podobnymi do mnie dała mi siłę, której tak bardzo potrzebowałem by znów mieć powody do uśmiechu.
Dlatego życzę Wam wszystkim wytrwałości, godności i radości. Nie jest nam łatwo i wiele ludzi nam tego nie ułatwi ale pamiętajcie, że z każdego kryzysu niektórzy wychodzą zwycięsko. Zróbmy wszystko, abyśmy to byli właśnie my!
Przyznam, że dla mnie - jak pewnie dla niemałej części z Was - święta nie mają nic wspólnego z religią. To tradycja, radość i ciepło... rodzinne. Wiem, że trudno jest siąść z obcym sercu człowiekiem jak z bliskim i wiem, że jeszcze ciężej zrobić to z kimś, kto rani i odrzuca. Nie pozwólcie jednak zniszczyć sobie tej odrobiny radości! Nawet w środku zimy, zwłaszcza w nim, potrzebna jest tęcza! Ten symbol to znak - it gets better.
Jak mówi RuPaul, "my wybieramy sobie bliskich; rodzinę". Pamiętajcie o tym. I, choć jestem jedynaczką i nie mam wprawy, mogę być Waszą siostrą, bratem i wszystkim pomiędzy, gdy tylko zajdzie taka potrzeba! Nigdy, ale to nigdy, nie jesteście sami. Szukajcie.
Jest trudno. Ale kiedyś możecie obudzić się świątecznego poranka, by pichcić dla tych, których kochacie i którzy kochają Was. Nie możecie tego przegapić. A do tego czasu... we just have to stick together ;)
Bo życzę Wam dobrze nie tylko na święta!
Wśród wielu pozytywnych wydarzeń- ukończenie studiów, bardo udany wyjazd wakacyjny, znalezienie fajnej pracy i poznanie wielu nowych znajomych- znalazło się też wydarzenie bardzo emocjonalne i osobiste, które z początku trochę przerosło moje oczekiwania.
Po wielu latach, kiedy ciężko było mi wyobrazić sobie taką sytuację i odkładałem ja w czasie, jak tylko mogłem, wreszcie się odważyłem. Kupiłem słodycze, otworzyłem butelkę wina, nalałem do kieliszków i.... siadłem z Mamą do rozmowy. Nie było łatwo, ale mam 24 lata - wystarczająco dużo by mierzyć się z niełatwymi sytuacjami. Powiedziałem jej wszystko, opowiedziałem o moich chłopakach, o wewnętrznej walce, żeby zaakceptować samego siebie, o tym czemu nie powiedziałem jej wcześniej, a nawet o pierwszym pocałunku z facetem. Jej reakcja nie była taka, jakiej się spodziewałem. Nie sądziłem, że to będzie aż taki szok i zderzenie z rzeczywistością, której nawet nie brała pod uwagę. Musiała zrozumieć, że jej wyobrażenia o przyszłości syna nie mają szans na powodzenie. Szukała winy w sobie, w Ojcu, w wyjeździe na studia do innego miasta, we wszystkim czego mogła się chwycić w danej chwili. Dyskutowaliśmy, tłumaczyłem, że to nie wybór, że to nie jest niczyja wina, że nie ma w tym nic złego. Po chyba 2 godzinach musieliśmy skończyć, nie miała już siły, a w dodatku powiedziałem jej to w zaufaniu, a po rozmowie na drugi dzień wyjechałem z powrotem do siebie, zostawiając ja samą ze swoimi myślami.
Minęło już pół roku od naszej rozmowy, w międzyczasie regularnie przyjeżdżałem do domu. Początkowo porzuciliśmy temat mojej orientacji i nie zahaczaliśmy o moje sprawy sercowe. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać o moim chłopaku, o gejach z telewizji, o pierdołach, aż w końcu doszliśmy do etapu, w którym jestem z Mamą zupełnie szczery. Pogodziła się z moją orientacją i teraz kiedy nie muszę nic ukrywać i mogę być sobą jesteśmy dużo bliżej. To o co już zawsze będzie mieć do mnie żal, to że powiedziałem jej tak późno, kiedy z wszystkimi problemami dojrzewającego człowieka poradziłem już sobie sam.
Tak właśnie wyglądało moje najcięższe zadanie w mijającym roku i nie przebiło go ani poznanie chłopaka, ani rozstanie z nim, ani obrona pracy dyplomowej. Matkę ma się tylko jedną i już wiem, że warto być z nią szczerym.
Wyzwanie na kolejny rok- Tata.
Czego wiec życzę wam na święta oraz w nadchodzącym roku? Więcej odwagi i pewności siebie, optymizmu i wiary w miłość, a przede wszystkim akceptacji. Warto jest być sobą i cieszyć się życiem, które mamy tylko jedno.
Wesołych Świąt!
Odezwij się. Znajdziesz we mnie życzliwą osobę / przybraną mamę? :)
Przesyłam wspierające myśli - nie jesteś sam / sama!
Życzę Ci siły, abyś mógł pokonać wszystkie przeciwności losu, pewności i wiary w siebie, aby najbardziej zaślepieni potrafili w Tobie również dostrzec wartościowego człowieka, którym jesteś, także miłości (od rodziców, dziadków, partnera/partnerki, przyjaciół, sąsiadów, od kogokolwiek), ponieważ to takie coś, co jak się to ma i się tym dzieli, to się to namnaża - wbrew logice i matematyce. Życzę Ci również zdrowia fizycznego i psychicznego oraz, tak bardziej materialnie: pieniędzy, bo zawsze mogą się przydać i dostępu do tego durnego Internetu, bo jak nie znajdziesz wsparcia w realu, to znajdź je w wirtualu, chociażby na tym Queerze, czy innym portalu.
Trzymaj się!