W Korei Południowej służba wojskowa jest obowiązkowa. Kontakty homoseksualne są zakazane, grożą za nie nawet dwa lata więzienia. Ostatnio głośno było o "polowaniach" w armii na gejów. Jeden z nich, w sprawie którego niedługo ruszy proces, anonimowo udzielił wywiadu BBC. "To prawo istnieje, by zabić homoseksualistów" - mówi.
Armię Korei Południowej, o której ostatnio coraz głośniej z powodu sytuacji na Półwyspie Koreańskim, uważa się za jedną z największych.
Służba wojskowa jest obowiązkowa, co jeszcze bardziej utrudnia sytuację gejów: kontakty homoseksualne są zakazane, grożą za nie nawet dwa lata więzienia.
Niedawno głośno było w mediach o "polowaniach" na gejów w południowokoreańskiej armii - za pomocą aplikacji randkowych.
18 osób stanie przed sądem. Jedna z nich, zawodowy żołnierz,
anonimowo udzieliła wywiadu stacji BBC. "Czy muszę żyć jako kryminalista tylko dlatego, że jestem gejem?" - pyta mężczyzna i dodaje, że wspomniane prawo istnieje, by "zabić homoseksualistów".
Mężczyzna opowiada, że śledczy przyszli do niego, zabrali mu telefon i zadawali pytania o to, z kim się spotykał w wojsku i co robił. "Byłem zawstydzony, a teraz jestem w strachu, że moi koledzy z batalionu się dowiedzą. Boję się też procesu i tego - ile będę musiał spędzić w więzieniu" - mówi żołnierz.
Rozmówca mówi też o tym, że ludzie w Korei Południowej patrzą na homoseksualność negatywnie, więc on sam się ukrywa, także przed rodziną - chociaż zamierza się ujawnić po procesie.
"Ciągle żyję w strachu. Boję się też, że będę musiał porzucić moje marzenia o pracy w wojsku i opuścić armię. Czuję się zdradzony przez armię i mój własny kraj" - mówi.
Przypomnijmy, że chociaż akceptacja względem homoseksualności w Korei Południowej rośnie - to wciąż bardzo konserwatywny kraj.
(md)