"Nie jest to pierwszy raz, kiedy ktoś rezygnuje ze współpracy z moją agencją ze względu na moje życie prywatne. Historia jest, jak zwykle, bardzo prosta" - napisał na Facebooku Grzegorz Miecznikowski, założyciel i CEO agencji S Words, któremu jedna z firm odmówiła współpracy, albowiem jest... ujawnionym gejem. "Post nie jest uskarżaniem się. O osobach LGBT w biznesie, o tym co często przechodzą i z czym się borykają, mówi się stanowczo za rzadko" - podkreśla Miecznikowski.
"Nie jest to pierwszy raz, kiedy ktoś rezygnuje ze współpracy z moją agencją ze względu na moje życie prywatne. Historia jest, jak zwykle, bardzo prosta. Na LinkedIn dostaję wiadomość, że firma z branży nowych technologii chciałaby się przeszkolić w zakresie sprzedaży oraz poszukuje specjalisty do obsługi kanałów społecznościowych. Robię więc audyt, wysyłam ofertę, a po paru dniach dostaję odpowiedź" - napisał Miecznikowski, zamieszczając zrzut ekranu z odpowiedzią.
Jaką?
Cześć Grzegorzu, bardzo dziękujemy za Twoją ofertę. Zapoznaliśmy się z nią od deski do deski. Mimo, że spełnia wszystkie nasze oczekiwania i wymogi formalne, mamy jedno, bardzo duże zastrzeżenie. Nie jesteśmy przekonani, że osoba taka jak ty, o określonej orientacji i poglądach, będzie w stanie w sposób efektywny przeprowadzić szkolenie sprzedażowe dla naszych pracowników oraz reprezentować naszą firmę w mediach społecznościowych i komunikować się z naszą grupą docelową.
Z tego powodu też musimy zrezygnować już na tym etapie z możliwości świadczenia usług dla naszej firmy.
Miecznikowski nie chce podawać nazwy firmy, albowiem "chce uczciwie i w pełni zrealizować podpisanego przed wysłaniem oferty NDA i nie uważam, żeby tego typu piętnowanie jej na forum, pod kątem biznesowym, byłoby eleganckie. Rozmowy z firmą przeniosłem z firmą już na drogę oficjalną".
Spotkała Was kiedyś podobna sytuacja? Chcecie o niej opowiedzieć? Dajcie znać w komentarzu!
(md)
Piątek, 11.01.2019 Czy gej może poprowadzić szkolenie... dla "prawdziwych" mężczyzn?
Poniedziałek, 16.07.2012 Równość i akceptacja w biznesie
Czwartek, 21.03.2024 Inwestycje na rzecz różnorodności: Violet Fund wspiera firmy tworzące miejsca pracy przyjazne LGBTQ+
Wtorek, 19.09.2023 Eksperci na Forum Ekonomicznym w Karpaczu: firmy i gospodarka zyskają, jeśli otworzą się na osoby LGBT+
Środa, 15.03.2017 Agencja S Words stawia na marketing dla LGBT
Super, tylko że klient sam się do nich zgłosił, lel
Co to zmienia? Miałem nieraz do czynienia z homofobią w pracy, taka oczywista wyrażana jest w formie podśmiehujków jakiś ogólny komentarz nigdy personalnie. Ta oficjalna, bezpośrednia jest zawsze kamuflowana, aby nie było dowodów i możliwości obrony. To co mamy tutaj brzmi jak celowe podłożenie się homofoba na widelec, w dodatku w formie oficjalnego pisma. Uwierz mi, że w rzeczywistości korporacyjnej nikt nie popełnia takich błędów, nawet homofob.
Świeżo dostałem się do pracy, 3 dzień urzędowania, wszystko pięknie. Wdrażam się. Proces rekrutacyjny na inne stanowiska w biurze nadal trwa. Wpada międzynarodowy "manager" i mówi do zgromadzonych pracowników, że ma problem. Na pozycję jednego z analityków finansowych w ostatnim etapie rekrutacji zostało 3 kandydatów:
- pierwszy przeszedł do ostatniego etapu, ale jest najsłabszy,
- drugi ma duże doświadczenie, ale słabo z angielskim,
- trzeci jest najlepszy, ale "widać, że jest pedałem. Nie przesadzajmy, nie będziemy mieć cioty w zespole".
Pomimo wybuchu gromkiego rechotu ledwo poznanego zespołu, pamiętam jak dziś wyraźny głos w mojej głowie szepczący "za późno jebany skurwysynie".
Pracuję tu do dziś. Dalej w szafie, bo sytuacja z roku na rok jest gorsza. Dziękuję. Pozdrawiam.