Prawicowa "Fundacja PRO - Prawo do życia" dołożyła wszelkich starań, by zrujnować niedzielny Piknik Tęczowych Rodzin w Sopocie. To już siódma edycja festiwalu, a po raz pierwszy zdarzyło się coś takiego - mówi Anna Strzałkowska, jedna z organizatorek. Festiwal Tęczowych Rodzin to czas poświęconych parom jednopłciowym wychowującym dzieci, to czas, w którym mogą poczuć się częścią wspólnoty bez wykluczenia i narracji homofobicznej. Nie udało się z powodu paru prawicowych działaczy, których zachowanie doprowadziło do niemiłego spięcia, interwencji prezydenta Karnowskiego i trójmiejskiej policji.
Co się stało? W Trójmieście odbywał się VII Festiwal Tęczowych Rodzin organizowany przez trójmiejskie Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT Tolerado. Były spotkania i panele dyskusyjne, mówiło się o coming oucie, o tęczowych rodzinach w Polsce, o prawie i o dyskryminacji. W drugi dzień – w niedzielę – odbył się piknik na plaży, w Klubie Atelier. Zgromadziło się około 40 rodzin z dziećmi. „W programie rodzinne zabawy, konkursy z nagrodami, słodki poczęstunek, czytanie tęczowych bajek i zdjęcia z tęczowym lwem” – czytamy w programie Festiwalu.
I tu dochodzimy do punktu, w którym dochodzi o akcji „Fundacji PRO – Prawo do życia”. Zgromadzili się więc przy wspomnianym klubie, by zamanifestować swoją niezgodę na "nowy model rodziny". Zorganizowali transparenty i megafony, i wzięli się do dzieła - spotkali się przed klubem, by potem przenieść się na plażę z tyłu klubu, gdzie puścili głośno muzykę pełną przekleństw i wyzwisk.
Prawicowcy wykrzykiwali homofobiczne hasła, m.in. „Nigdy nie będziecie prawdziwą rodziną”. Puścili wodze fantazji i wyzywali uczestników festiwalu używając niewybrednych słów, których nie przystoi powtarzać. Wszystkie skupiały się wokół dewiacji i "obrzydlistw" seksualnych.
Organizatorzy Festiwalu poprosili o pomoc policję, która opierała się z interwencją, bojąc się konsekwencji… wizerunkowych.
„Policjanci od początku zabezpieczali zgromadzenie. Czekaliśmy na informację, czy było ono legalne. Wszyscy zostali wylegitymowani, nie są anonimowi. Nasz technik nagrywał całe zajście. Za wszystkie wykroczenia, które zarejestrowaliśmy, będą kierowane wnioski do sądu o ukaranie” – mówi trójmiejskiej "Gazecie Wyborczej" rzecznika tamtejszej policji.
Jak to wyglądało możemy zobaczyć na relacji Radomira Szumełdy, właściciela klubu i przewodniczącego pomorskiego KOD-u:
Manifestację rozwiązano decyzją prezydenta miasta, Jacka Karnowskiego, który uznał ją za nielegalną. Próbował członków Fundacji przekonać do wyłączenia głośnej muzyki, przestania wykrzykiwania obraźliwych haseł, ale bezskutecznie. Karnowski zdecydował o rozwiązaniu manifestacji, traktując ją jako nielegalną, powołując się na sposób jej zgłoszenia (drogą elektroniczną do Straży Miejskiej w piątek po południu) i łamanie prawa (używanie sprzętu nagłaśniającego na publicznej plaży bez odpowiednich pozwoleń).
„Będę wnioskował o ich ukaranie. To brak tolerancji. Ich piosenki i rysunki były wulgarne. Będziemy reagować na takie sytuacje” – mówił polityk.
Głos zabrała również Anna Strzałkowska, jedna z organizatorek Festiwalu, zorganizowanego przez Tolerado: „Pierwszy raz Piknik Tęczowych Rodzin zaatakowali narodowcy. (…) Prezydent Sopotu został wielokrotnie znieważony, my rodzice upraszajacy o spokoj również. NIGDY NIE DOŚWIADCZYŁAM TAKIEJ OPRESJI I BEZRADNOŚCI WOBEC AGRESJI, która na niedomiar złego skierowana była wobec naszych dzieci”.
(ar)
Czwartek, 03.08.2017 Piknik tęczowych rodzin i narodowcy: nie poznali prezydenta
Środa, 19.12.2018 Bycie gejem, czy lesbijką to nie pogląd polityczny
Czwartek, 08.07.2021 Warszawa: radni podjęli decyzje w sprawie płodobusów i homofobusów. Ich przejazd będzie nielegalny
Poniedziałek, 03.08.2020 Furgonetka fundacji Pro - Prawo do Życia dalej jeździ po Warszawie. Tym razem w asyście policji
Piątek, 13.01.2017 Blokowała Marsz Równości, ma zarzuty
Muszę Ciebie zmartwić. Głupota, nienawiść, lenistwo i nałogi są niezależne od posiadanego imienia.
Narodowcy to nic innego jak bezmózgie, niewyżyte bydło.
Co to za kraj, gdzie hołota może sobie bezkarnie zwyzywać publicznie prezydenta miasta i nie mają z tego żadnych konsekwencji?
Współczuję, że rodzice i ich dzieci doświadczyli takiej fali obelg i nienawiści :(( To naprawdę przykra sytuacja :((