"Chrystus nie jednoczył w tolerancji, tylko w miłości. Gdy człowiek wchodzi na drogę zła, to trzeba mu zwrócić uwagę. Agresywna postawa środowisk homoseksualnych jest ukazywana jako norma europejska. Nie można patologii przedstawiać jako wartości" - mówił w sobotę ks. Andrzej Filaber w trakcie mszy przed miesięcznicą smoleńską.
Chrystus nie jednoczył w tolerancji, tylko w miłości. Gdy człowiek wchodzi na drogę zła, to trzeba mu zwrócić uwagę. Agresywna postawa środowisk homoseksualnych jest ukazywana jako norma europejska. Nie można patologii przedstawiać jako wartości- mówił duchowny, który Marsze Równości nazwał pochodami "marginalnych grup społecznych".
Środa, 12.07.2017 Minister Błaszczak chce, by blokujący manifestacje płacili za jej ochronę
Piątek, 02.06.2023 Trzy ważne marsze w pierwszy weekend Miesiąca Dumy
Poniedziałek, 11.10.2021 Protesty w całej Polski po wyroku TK w sprawie prawa unijnego. Zatrzymany m.in. Franek Broda
Piątek, 14.08.2020 Zakazy, przemoc, wykluczenie i brak wsparcia. Ustępujący Rzecznik Praw Obywatelskich o sytuacji osób LGBT
Poniedziałek, 07.10.2019 Pierwszy Marsz Równości w Nowym Sączu zgromadził 400 osób!
Ja to nazywam syndromem "Jej Ekscelencji" z Seksmisji. Oczywiście chodzi mi o mechanizm zaprzeczania, radykalizmu a nie o homoseksualizm . "Jej Ekscelencja" pomimo bycia chłopem był w stosunku do mężczyzn bardziej radykalny niż rządzące kobiety aż w końcu doszedł na szczyt hierarchii. Seksmisja to bardzo mądry film.
Ręce opadają...
A czym jest miłość, jeśli nie właśnie tolerancją, akceptacją?
Kocham kogoś, więc go w pełni akceptuję i przez to wspieram. Wiadomo, że dla dobra relacji obie osoby pracują nad sobą i swoimi wadami, ale jednak pewne słabości trzeba zaakceptować i być wyrozumiałym. A ten pożal się Boże patryjota i ,,obrońca tradycyjnych wartości" mówi o tolerancji, jakby stała do miłości w opozycji. Przykre.
To samo miałem napisać...
Ten ksiądz sam sobie zaprzeczył przez własne zaślepienie.
Ręce opadają...
A czym jest miłość, jeśli nie właśnie tolerancją, akceptacją?
Kocham kogoś, więc go w pełni akceptuję i przez to wspieram. Wiadomo, że dla dobra relacji obie osoby pracują nad sobą i swoimi wadami, ale jednak pewne słabości trzeba zaakceptować i być wyrozumiałym. A ten pożal się Boże patryjota i ,,obrońca tradycyjnych wartości" mówi o tolerancji, jakby stała do miłości w opozycji. Przykre.