Już w ten weekend pierwsza para jednopłciowa wstąpi w Słowenii w nowy, rozszerzony związek partnerski. O co chodzi? Przypomnijmy, że w 2015 roku Słoweńcy powiedzieli nie równości małżeńskiej w referendum. Rząd postanowił więc rozszerzyć związki partnerskie i dać parom jednopłciowym prawie te same prawa co małżeństwom (oprócz adopcji i dostępu do in vitro).
Jak to leciało?
W marcu 2015 roku parlament Słowenii przegłosował ustawę wprowadzającą równość małżeńską i prawo do adopcji dla par jednopłciowych: 51 parlamentarzystów było za, 28 przeciw, 5 wstrzymało się od głosu. Wprowadzenie nowego prawa wstrzymano z powodu inicjatywy referendalnej. Przeciwnikom równości małżeńskiej udało zebrać się 40 tys. podpisów - słoweńska lewica próbowała nie dopuścić do referendum, argumentując, że prawa człowieka nie powinny być przedmiotem narodowego głosowania.
Sprawa skończyła się w Radzie Konstytucyjnej, która dała jednak zielone światło referendum. Pomimo niskiej frekwencji, ok. 35 proc., przeciwnikom równości małżeńskiej udało się zablokować ustawę: w grudniu 63 proc. zagłosowało przeciwko, 37 proc. było za.
Stare, nowe związki
Dwa dni po referendum w słoweńskim parlamencie pojawił się projekt ustawy, rozszerzający katalog praw przysługujących parom jednopłciowym w związkach partnerskich (związki partnerskie pojawiły się w Słowenii w 2005 roku) - tak, by przybliżyć je do małżeństw. Ustawa nie uwzględniała jednak adopcji i sztucznego zapłodnienia. Pod ustawą podpisał się Jani Möderndorfer - polityk Partii Nowoczesnego Centrum, z której wywodzi się premier kraju, Miro Cerar. Rząd dał sygnał, że inicjatywę popiera, a Möderndorfer zwracał uwagę, że ma to być przejściowe rozwiązanie do kolejnej próby podejścia do równości małżeńskiej.
W kwietniu projekt ustawy przegłosował słoweński parlament, przeciwnikom zmian
nie udała się próba zorganizowania kolejnego referendum w tej sprawie. W maju ustawę ogłosił i opublikował prezydent Borut Pahor - wejść w życie miała właśnie pod koniec lutego tego roku. Przeciwnicy zmian próbowali jeszcze swych sił w Sądzie Konstytucyjnym, ale bez skutku.
(md)
Polska ma rząd, który stara się tego odmówić w najgłupszy sposób, bo tylko taki pojmuje.
Wydaje mi się, że pora uświadomić im, jaki ciemnogród z nas robią. Nie tylko w kraju, ale w polityce zagranicznej. To jest żałosne. Ale spoko - cały świat zwrócił uwagę, że coś u nas się dzieje i może uda mi się zdobyć azyl w kraju, który zdaje sobie sprawę, że każdy człowiek jest równy i da mi szansę na zbudowanie normalnego życia.
Kraje, które uważane są za bardziej "w tyle" w rozwoju, zaczęły wyprzedzać nas społecznie. To już nawet nie jest wyłącznie problem. To zwykła wiocha.
dokładnie