Echa "coming outu" celebryty w wannie
"Wspieram chłopaków i dziewczyny, którzy kochają "inaczej", nie zważając na płeć. Bo miłość to miłość - nie zna żadnych granic, czy wiekowych czy płciowych. ŻYJMY TAK JAK PRAGNIEMY ŻYĆ. Niech nikt nam niczego nie zakazuje, nie mówi jak mamy żyć. BĄDŹMY SOBĄ I KOCHAJMY SIĘ..." - napisał na Facebooku Krzysztof Gojdź, lekarz medycyny estetycznej, uwielbiany przez gwiazdy bywalec telewizji śniadaniowych. A wszystko po... podobno "kontrowersyjnym" zdjęciu w wannie z innym mężczyzną.
Kilka dni temu Gojdź umieścił na Facebooku zdjęcie z sanatorium w Busku Zdroju, na którym zażywa kąpieli borowinej z... innym mężczyzną (jak można domyślać się po zdjęciu nóg). Co na to fani Gojdzia? Zdziwienia nie ukrywali i raczej zareagowali z sympatią. Zdjęcie szybko podchwyciły też plotkarskie portale, zastanawiając się, czy znany lekarz właśnie się ujawnił.
"Od zawsze wspieram kobiety w walce o prawo wolności wyboru. To kobiety wiedzą co jest dla nich w życiu najważniejsze, jak chcą żyć, planować rodzinę. Dziś internet zawrzał po wstawieniu przeze mnie zdjęcia z męskimi kolanami" - napisał dzień później Gojdź, dodając: "Wywołałem dyskusję na temat wolności wyboru i prawa do związków jednopłciowych. Wspieram chłopaków i dziewczyny, którzy kochają "inaczej", nie zważając na płeć. Bo miłość to miłość - nie zna żadnych granic, czy wiekowych czy płciowych".
Plotkarskie media uznały zdjęcie za "prowokację", ale próbowały też odkryć kim może być właściciel owłosionych nóg... "Cieszę się, że wywołałem burzę dyskusję dnia w Internecie. Wasze komentarze na moim Facebooku oraz na portalach internetowych pokazują, że Polacy są coraz bardziej tolerancyjni. Jest jeszcze wiele osób z zaściankowym myśleniem, które chciałyby dyktować nam wszystkim jak żyć. Pamiętajmy, że życie mamy tylko jedno. Przeżyjmy je tak jak chcemy, jak pragniemy. KOCHAJMY SIEBIE I SZANUJMY DRUGIEGO CZŁOWIEKA" - napisał ponownie Gojdź.
Nie da się ukryć, że ciekawy sposób na zwrócenie na siebie uwagi. Ale jeżeli dzięki temu udało się pokazać, że faktycznie nasze społeczeństwo jest dużo bardziej otwarte niż politycy, to może... warto wybaczyć? I pogratulować... odwagi?
(red)