Biały Dom dementuje i podkreśla oddanie Trumpa... sprawom LGBT
W poniedziałek wieczorem amerykańskie media obiegła informacja, że Donald Trump zamierza cofnąć dekret Baracka Obamy z 2014 roku, na mocy którego organizacje, firmy i korporacje, które współpracują z amerykańskim rządem, bądź realizują dla niego kontrakty, nie mogą dyskryminować pracowników ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Biały Dom poinformował jednak, że nie ma takich planów, a sam Trump... wspiera społeczność LGBTQ.
W lipcu 2014
Barack Obama podpisał dekret, na mocy którego organizacje, firmy i korporacje, które współpracują z amerykańskim rządem, bądź realizują dla niego kontrakty, nie mogą dyskryminować pracowników ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Stało się to po wieloletniej, nieudanej walce w Kongresie o Employment Non-Discrimination Act (ustawie zabraniającej dyskryminacji w pracy na tle orientacji seksualnej i tożsamości płciowej).
W poniedziałek wieczorem "Washington Post", opierając się na wielu źródłach, podał, że wśród planowanych dekretów znalazł się i taki, który umożliwi dyskryminację ludzi LGBTQ - w oparciu o "wolność religijną". Po nagłośnieniu sprawy do doniesień odniósł się Biały Dom.
W oświadczeniu przesłanym redakcji czytamy, że "prezydent Trump jest pełen szacunku i wsparcia dla praw społeczności LGBTQ" i jest dumny z tego, że stał się pierwszym kandydatem na prezydenta Partii Republikańskiej, który wspomniał o społeczności LGBTQ w swojej mowie podczas akceptacji nominacji i obiecał ochronę przed przemocą i prześladowaniami".
Decyzja o zachowaniu dekretu wyszła podobno od samego Trumpa. "Washington Post" zwraca uwagę, że ruch ten może nie przekonać wyborców bardziej lewicowych (zwłaszcza w kontekście powołania kolejnego członka Sądu Najwyższego, który może być konserwatystą), ale też zdenerwować konserwatywnych sojuszników Trumpa, którzy nie ukrywają, że chętnie widzieliby cofnięcie wszystkich praw LGBTQ wprowadzonych za prezydentury Obamy.
Sceptycznie do zapowiedzi Trumpa odnoszą się też działacze organizacji LGBTQ. "LGBTQ, imigranci, muzułmanie, kobiety boją się dziś i nie dzieje się tak bez przyczyny" - mówi gazecie Chad Griffin, szef Human Rights Campaign.
(md)
No ale zobaczymy jak potoczy się to dalej ;P