George Michael i jego przesłanie
Dwa dni temu pożegnaliśmy kolejną ikonę muzyki i społeczności LGBT. Po wielu zamieszaniach i niedomówieniach, w 1998 brytyjski muzyk dokonał coming outu w CNN. Na początku lat 90. stracił miłość swojego życia, który był nosicielem wirusa HIV. Brak nowych idoli i autorytetów dla młodego pokolenia powoduje, że wracają m. in. do George'a Michaela! Jak mówi Troye Sivan, klasyka jest wiecznie żywa, co aktualnie nabiera nowego znaczenia.
Członek zespołu Wham! i autor wielu hitów pokazał nam, że nie należy borykać się ze swoją seksualnością. Należy ją zaakceptować i pokochać siebie. Brzmi górnolotnie? Musimy pamiętać o jego historii, a w szczególności o fakcie, że dodał wielu ludziom otuchy. Stał się idolem dla pokolenia lat 80. i 90. Ten cały look, styl: skórzane kurtki, te fryzury, wszechobecny seks… To robiło wrażenie.
„To dobry czas. Chcę powiedzieć, że nie mam problemu z tym, że ludzie wiedzą, że jestem w związku z mężczyzną. Paradoks. Mój coming out spowodował, że stałem się mniej gejowski!” – powiedział w wywiadzie dla amerykańskiej stacji. I choć nie ukrywał, że kwestia jego seksualności nie była tak prosta i łatwa w akceptacji dla jego rodziny, jak dla jego fanów, to obiecywał, że to ma sens. I to dało impuls do akcji w mediach społecznościowych, gdzie ludzie piszą za co są mu wdzięczni i za co chcą mu podziękować.
W telewizji NBC, zaraz po incydencie w Los Angeles, mówił o prywatności człowieka, do której ten ma prawo. Ten kontekst, rzeczywistość zmieniającego się świat – to przybijało Micheala. W świecie jest dużo hejterów i ludzi nienawidzących dla samej nienawiści: rasistów, homofobów, szowinistów... Miał dla nich jedno przesłanie: „Mieliście swój czas, ale wasza impreza się skończyła – teraz przyszedł czas na nas…”.
W 1990 roku, w wywiadzie dla The New York Times wyraził jasno swoje obawy dotyczące mediów. „One ogłupiły ludzi. Przestajemy się o siebie troszczyć i martwić, ale mamy obsesje… Wszystko nam przecieka przez palce. Uczono nas, że należy łapać, co jest nam dane, bo może być za późno. I doszło do tego, że nie mamy czasu dla siebie, na wsparcie, na współczucie… Nie jesteśmy już dla siebie dobrzy.”
My chcemy mu podziękować za bezpretensjonalność i odwagę w realizowaniu siebie, pomimo wszystkim przeciwnościom pozostał wierny sobie. Środki artystycznego przekazu, które wykorzystywał w swoich teledyskach były odpowiedzią na zmieniający się świat, za którym niekoniecznie trzeba nadążać, ale na pewno trzeba ten proces rozumieć i nie bać się go krytykować.
Przestańmy jednak pisać apoteozy i laurki (choć mu się należą)! Mamy dla Was jeden z najlepszych (i pierwszych) wydań „Carpool Karaoke” Jamesa Cordena właśnie z Georgem Michaelem:
(ar)
Pozostanie po nim także działalność na rzecz innych, którzy teraz przypominają jak często finansował potrzeby innych, wyciągając do nich pomocną dłoń http://mashable.com/2016/12/26/george-michael-secret(...)msWHJaqF
W tym także był sobą, i tego także nikt mu nie odbierze, choć wiele polskich mediów przemilczało jego postawę i działalność na rzecz innych. Wiele wpisów po jego śmierci kończy się R.I.P. Wielu będzie go brakowało nie tylko jako gwiazdy muzyki, ale także jako człowieka, który łamał stereotypy i wyznaczał standardy bycia OK.