Ponad 200 ofiar homo- i transfobii
W zeszłym tygodniu zaginął działacz LGBT z Hondurasu, Rene Martinez. Jego ciało zostało znalezione w piątek. Mężczyzna został uduszony. Organizacje zajmujące się prawami człowieka grzmią na alarm: od zamachu stanu w 2009 roku w kraju zamordowanych zostało już 200 osób LGBT.
Rene Martinez był szefem Comunidad Gay Sampredrana w San Pedro Sula, organizacji walczącej z falą przemocy wobec społeczności LGBT w Hondurasie. W środę 39-letni mężczyzna nie dotarł do domu po wyjściu z pracy - w piątek jego najbliżsi zidentyfikowali ciało.
Amerykańska ambasada w Hondurasie wydała oświadczenie ws. śmierci Martineza: "Potępiamy morderstwo Rene Martinzeza. Śmierć lidera społeczności LGBT w San Pedro Sula i wschodzącej postaci politycznej w Hondurasie to dla nas szok. Składamy kondolencje rodzinie i bliskim i oczekujemy pełnego śledztwa ws. jego śmierci. Stany Zjednoczone już zaoferowały swoją pomoc w tej sprawie" - czytamy.
Przypomnijmy, że w 2009 roku w kraju doszło do zamachu stanu. Przez kilka miesięcy zwolennicy i przeciwnicy obalonego prezydenta protestowali na ulicach, kraj był pogrążony w przemocy i chaosie.
Organizacje prawnoczłowiecze grzmią na alarm, że od 2009 roku ponad 200 osób LGBT zostało zamordowanych z powodu ich orientacji seksualnej lub tożsamości płciowej. W 2012 roku głośno było o morderstwie dziennikarza i aktywisty LGBT, Ericka Alexandra Martineza - kilka tygodni po tym, gdy został pierwszym ujawnionym gejem-kandydatem do kongresu w Hondurasie. Prokurator twierdził, że polityk stał się ofiarą zazdrosnego chłopaka. W tym roku zastrzelono Paolę Barrazę, transpłciową działaczkę na rzecz praw człowieka. Do zbrodni doszło przed jej domem w Comayagüela.
(red)