"Maratonów w Warszawie jest zdecydowanie za dużo. Każdy Warszawiak spotyka się z tym, że wielokrotnie w roku stolica jest paraliżowana" - powiedział na antenie radia RMF FM poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Sasin. Do cyklistów i wegetarian dołączają teraz... biegacze?
We wtorek przypominaliśmy słynną wypowiedź ministra Witolda Waszczykowskiego, który w styczniu mówił, że "Poprzedni rząd realizował tam (w mediach) określony lewicowy program. Tak jakby świat według marksistowskiego wzorca musiał automatycznie rozwijać się tylko w jednym kierunku - nowej mieszaniny kultur i ras, świata złożonego z rowerzystów i wegetarian, którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii i walczą ze wszelkimi przejawami religii. To ma niewiele wspólnego z tradycyjnymi polskimi wartościami".
Zapytany w radiu RMF FM o warszawskie maratony poseł Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Sasin, nie ukrywał, że jego zdaniem "Maratonów w Warszawie jest zdecydowanie za dużo. Każdy Warszawiak spotyka się z tym, że wielokrotnie w roku stolica jest paraliżowana". Słowa polityka skomentował w gazecie "Metro" aktor i biegacz, Maciej Stuhr. "Politycy powinni raczej walczyć o zwiększenie ilości maratonów. To, że brzuchacze jeżdżą autami i mają kłopot, bo dwa razy w roku muszą pojechać inną trasą, lub nie daj boże metrem, autobusem lub tramwajem, to właśnie dowodzi, że maratony są organizowane w dobrej sprawie. Maraton to nie jest wiec polityczny, strajk, blokada drogi, która blokuje dojazd do pracy, tylko walka o zdrowego człowieka, więc ilością maratonów bym się nie martwił" - powiedział aktor.
Przypomnijmy, że w 2013 roku, po sejmowej debacie nad projektami ustaw o związkach partnerskich, Jacek Sasin mówił:
"W sensie społecznym związki homoseksualne są jałowe. W rodzinie rodzą się dzieci. Dziś,w dobie kryzysu demograficznego, to ważne. Jeśli nawołujemy do tolerancji, to nawołujmy również w drugą stronę - tolerancji dla nieakceptowania homoseksualizmu".Kto biega? Bierzecie udział w maratonach?
(red)
Zdetronizować fałszywych "Bogów" !
Naprawdę nie widzisz, w czym problem? Nie każdy może przesunąć swoje plany czy przesiąść się na rower. Nie każdy pracuje/uczy się od poniedziałku do piątku. Ruch to zdrowie, a co z ruchowo niepełnosprawnymi? No i czy absolutnie koniecznie trzeba organizować biegi na ulicach miast?
Zmień nastawienie do życia i zacznij szukać pozytywów - taka drobna rada :)
A gdzie byś chciał zorganizować maraton w taki sposób, aby jak najwięcej ludzi na taką imprezę przybyło, w tym gości z odległych miejscowości? W lesie? Albo może w jakiejś "Koziej Wólce" (bez urazy dla jej mieszkańców, jeśli taka miejscowość istnieje)?
Sugeruję w takim razie, żeby marze i parady LGBT były od następnego roku organizowane w lasach. Hasłem przewodnim będzie: "Lepiej się nie pokazujmy!". Sukces gwarantowany!
A dla ludzi z PiS-u najlepszy sposób na spędzenie wolnego czasu to: siedzieć przed telewizorem, pić piwo, objadać się (mięcho to podstawa) a do sklepu oddalonego 300 metrów jeździć samochodem. Nosa poza swoje podwórko nie chcą wystawiać. Dla nich najlepiej, gdy nie ma ruchu. Rower to dla nich urządzenie, z którego korzystali co najmniej z 10 lat temu. A o rozmowie z obcokrajowcem mowy być nie może (no przecież tylko polskie jest dobre, co tam wie jakiś brudny murzyn czy arab). No przez to nic dziwnego, że wyglądają na wiecznie nieszczęśliwych :)
Naprawdę nie widzisz, w czym problem? Nie każdy może przesunąć swoje plany czy przesiąść się na rower. Nie każdy pracuje/uczy się od poniedziałku do piątku. Ruch to zdrowie, a co z ruchowo niepełnosprawnymi? No i czy absolutnie koniecznie trzeba organizować biegi na ulicach miast?
A dla ludzi z PiS-u najlepszy sposób na spędzenie wolnego czasu to: siedzieć przed telewizorem, pić piwo, objadać się (mięcho to podstawa) a do sklepu oddalonego 300 metrów jeździć samochodem. Nosa poza swoje podwórko nie chcą wystawiać. Dla nich najlepiej, gdy nie ma ruchu. Rower to dla nich urządzenie, z którego korzystali co najmniej z 10 lat temu. A o rozmowie z obcokrajowcem mowy być nie może (no przecież tylko polskie jest dobre, co tam wie jakiś brudny murzyn czy arab). No przez to nic dziwnego, że wyglądają na wiecznie nieszczęśliwych :)
Żeby nie było, mój najdłuższy dystans przebiegnięty to kilometr, nie cierpię biegać, więc nie jestem z tych maratonowych, tylko z tych blokowanych.
Czyli kiedy jedni chcą akurat biegać po ulicy, to wszyscy inni mają śledzić komunikaty prasowe i zmieniać plany? Muszę przyznać, że to intrygujące spojrzenie na korzystanie z przestrzeni publicznej.
Żeby nie było, mój najdłuższy dystans przebiegnięty to kilometr, nie cierpię biegać, więc nie jestem z tych maratonowych, tylko z tych blokowanych.