Ponad 800 tys. polubień i kilkaset tysięcy udostępnień - ujawniony aktor i scenarzysta, Wentworth Miller, odpowiedział na Facebooku na mem naśmiewający się z jego wagi i zaapelował, by nie być obojętnym na innych.
Aktor i scenarzysta Wentworth Miller, najbardziej znany z serialu "Skazany na śmierć" ("Prison Break") ujawnił się trzy lata temu,
odrzucając zaproszenie na festiwal filmowy w Petersburgu. "Jako gej muszę odmówić. Chętnie wziąłbym udział w festiwalu, ale nie będę w Rosji mile widziany. Jestem zaniepokojony obecnym podejściem rosyjskich władz do gejów i lesbijek" - napisał aktor w specjalnym liście adresowanym do organizatorów festiwalu. Po coming oucie Miller otwarcie mówił też o zmaganiu się z własną seksualnością, depresją i próbach samobójczych.
Kilka dni temu jedna ze stron na Facebooku umieściła mem z aktorem: zestawienie zdjęcia z "Prison Break" i zdjęcia z 2010 roku, gdy aktor zmagał się z nadwagą. "Gdy uciekasz z więzienia i dowiadujesz się o istnieniu McDonalda..." - czytamy w opisie mema. Miller udostępnił grafikę wraz z bardzo osobistym i szczerym listem, w którym opisuje walkę z depresją.
"Dziś dowiedziałem się, że stałem się obiektem żartów w Internecie. To nie pierwszy raz, jednak tym razem to coś innego. W 2010 roku zrobiłem sobie przerwę od aktorstwa z kilku powodów. Po pierwsze i najważniejsze: miałem myśli samobójcze. Wielokrotnie już o tym pisałem i mówiłem. Jednak był czas, gdy cierpiałem w samotności, jak robi wiele osób z podobnymi problemami. Bardzo niewiele osób wiedziało wówczas o moich zmaganiach" - czytamy w komentarzu Millera. "Walczyłem z depresją od dzieciństwa. Kosztowało mnie to mnóstwo czasu, utraconych możliwości i znajomości, związków, tysiące bezsennych nocy. W 2010 roku w najgorszym momencie mojego dorosłego życia szukałem ukojenia we wszystkim. W końcu przyszedł czas na jedzenie. To mogłoby być wszystko. Narkotyki, alkohol, seks… Ale to jedzenie stało się tą jedyną rzeczą, która mnie cieszyła. I przytyłem. I co z tego?" - opisuje aktor, dodając, że
wtedy bardzo źle przyjął wieść o tym, że zdjęcie to pojawiło się w tabloidach a on sam obiektem kpin i żartów. "Przetrwałem, tak jak te zdjęcia. Cieszę się. Teraz gdy widzę siebie w czerwonej koszulce, z rzadkim wtedy uśmiechem na twarzy, przypominam sobie o walce, którą wtedy toczyłem. Jednak, gdy po raz pierwszy zobaczyłem tego mema - muszę przyznać, że nie mogłem oddychać. Ale tak jak ze wszystkim w życiu - nadałem temu sens. A ten sens to siła, uleczenie, przebaczenie - sobie samemu i innym" - reasumuje aktor i
apeluje, by nie być obojętnym na cierpienie innych: "Wyciągnijcie dłoń, wyślijcie smsa, maila, zadzwońcie, pokażcie, że wam zależy. Oni na to czekają". Swoje wyznanie Miller zakończył listą organizacji niosących pomoc osobom z depresją.
Today I found myself the subject of an Internet meme. Not for the first time. This one, however, stands out from the...
Opublikowany przez Wentworth Miller na 28 marca 2016
Post Millera udostępniono na Facebooku ponad 285 tys. razy, polubiło go ponad 800 tys. użytkowników i użytkowniczek.
(red)
Gdzie szukać pomocy?http://www.lambdawarszawa.org/oferta-pomocowa/poradnictwo-indywidualnehttp://kph.org.pl/pomoc/pomoc-psychologiczna/http://transfuzja.org/pl/artykuly/pomoc_psychologiczna.htm
To Ty zacząłeś pisać o niepełnoprawnościach, nowotworach i braku nogi. Ja tylko odniosłem się do Twojego, słabego argumentu. Jak chcesz stosować argument poprzez analogię to rób to lepiej.
Thibodeaux:
Bohater artykułu, pan Miller, ma/miał zaniżoną samoocenę. Widzę, że ty z tym problemem się nie zmagasz :)
istnieje jeszcze coś takiego jak kontekst, którym w tym wypadku jest powyższy artykuł, są w nim jakieś informacje wydaje się, że te informacje dotyczą min. depresji, głupiego żartu i sposobu mówienia publicznie o swojej chorobie
oczywiście być może twój komentarz był jedynie ogólną wypowiedzią na temat przyczyn otyłości, jednak nie widzę powodu dla którego ja komentując miałbym również bez związku z artykułem dywagować na temat odwracalności amputacji lub sytuacji ekonomicznej w Japonii, do czego próbujesz tę wymianę zdań sprowadzić
nadal będę się twierdził, że nie czytasz ze zrozumieniem
nie widzę też specjalnie powodu aby tłumaczyć ci czego dotyczył mój pierwszy wpis (nie przyczyn otyłości, nie przeszczepów i nie porównywania nadwagi z nowotworem). Jednak jako wyjątkowo dobry człowiek -samo dobro- wytłumaczę ci, że dwa przykłady które podałem w tamtym komentarzu ilustrowały, jaskrawe (bo jak widać uboczne problemy związane z chorobą jaką jest depresja pozostają dla niektórych nie do przejścia) przykłady chamskiego (choć akceptowanego w pewnych grupach i pewnych miejscach) zachowania względem osób w jakimś aspekcie ułomnych
Nie będę się wypowiadał nt sposobów wychodzenia z depresji, bo nie czuję się w tym zakresie kompetentny.
Nie rozumiem czemu imputujesz mi pogląd "że wyśmiewanie kogoś jest ok bo to rzekomo dobry sposób na rozwiązywanie problemów osoby wyśmiewanej". Zarzucasz mi, że nie przeczytałem czegoś ze zrozumieniem, a sam jakiś cudem wyczytujesz z mojego postu czegoś czego w nim nie ma. Ty przeczytaj ze zrozumieniem mój tekst i wskaż w, którym miejscu wyraziłem pogląd, który mi przypisujesz.
Nadal będę się upierał, że nie ma sensu porównywać rzeczy nieodwracalnych, na które już nie mamy wpływu (utrata nogi) z odwracalnymi, na które mamy wpływ (jak otyłość, choć nie zawsze).
jednak w samym żarcie jest niewiele dowcipu i nie ma zgoła nic motywującego; chyba, że uważamy za motywujące naśmiewanie się z niepełnosprawnych i ludzi chorych
"ha ha ha beznoga kaleko jak idziesz" - motywacja do uzupełnienia brakującej kończyny;
" łysa krowo rusz się" - motywacja do walki z chorobą nowotworową
przykłady motywującego naśmiewania można mnożyć
Jeśli ktoś jest "łysy" tzn, że jest w trakcie chemii i walczy z tym nowotworem, więc nie wiem po co ten Twój przykład motywacji.
Z brakiem nogi za wiele nie zrobisz. Nie odrośnie. Nie przyszyjesz nowej (aczkolwiek widziałem przyszytą rękę).
Z otyłością jest już inaczej. Po za pewnymi wyjątkami, kiedy jest to kwestia genów, branych leków itp, to człowiek ma wpływ na swoją wagę. Otyłość jest na ogół efektem braku ruchu i złego odżywiania.
Można (na ogół) schudnąć, ale nie odrośnie Tobie noga. Dlatego te Twoje analogie są słabe.
pewną pociechę stanowi dla mnie fakt, że niektóre komentarze są jeszcze słabsze od moich przykładów
a gdyby zdarzyło ci się przeczytać (ze zrozumieniem) tekst o problemach aktora wiedziałbyś, że pierwotnym problemem WM była depresja, nadwaga była konsekwencją i w tym (jak i w wielu innych) przypadku drogą do rozwiązania problemu było leczenie depresji a nie proponowanie komuś diety, czy głupie dowcipy; zupełnie jak w wypadku leczenia choroby nowotworowej czy poruszania się osób niepełnosprawnych- niemiłe zmiany, problemy w poruszaniu się są efektem ubocznym a nie główną przyczyną. Tak trudno było to zrozumieć? czy chodzi tylko o trwanie przy poglądzie, że wyśmiewanie kogoś jest ok bo to rzekomo dobry sposób na rozwiązywanie problemów osoby wyśmiewanej ??
jednak w samym żarcie jest niewiele dowcipu i nie ma zgoła nic motywującego; chyba, że uważamy za motywujące naśmiewanie się z niepełnosprawnych i ludzi chorych
"ha ha ha beznoga kaleko jak idziesz" - motywacja do uzupełnienia brakującej kończyny;
" łysa krowo rusz się" - motywacja do walki z chorobą nowotworową
przykłady motywującego naśmiewania można mnożyć
Jeśli ktoś jest "łysy" tzn, że jest w trakcie chemii i walczy z tym nowotworem, więc nie wiem po co ten Twój przykład motywacji.
Z brakiem nogi za wiele nie zrobisz. Nie odrośnie. Nie przyszyjesz nowej (aczkolwiek widziałem przyszytą rękę).
Z otyłością jest już inaczej. Po za pewnymi wyjątkami, kiedy jest to kwestia genów, branych leków itp, to człowiek ma wpływ na swoją wagę. Otyłość jest na ogół efektem braku ruchu i złego odżywiania.
Można (na ogół) schudnąć, ale nie odrośnie Tobie noga. Dlatego te Twoje analogie są słabe.
Człowieku... Idź propagować swoje PISowskie poglądy oczko dalej :)
Gdyby nie uśmieszek pomyślałbym, że mówisz poważnie i nie załapałaś sarkazmu :D... Gdybym miał pisowskie poglądy to teraz biczowałbym się łańcuchami próbując zmyć swój grzech sodomii, a nie siedział na tym portalu XD.
Człowieku... Idź propagować swoje PISowskie poglądy oczko dalej :)
Idąc Twoim tokiem, "najwyraźniej" ta krytyka zdała się mu być konstruktywna skoro tak zareagował.
Krytyka jest konstruktywna lub nie, niezależnie od tego czy komuś uda się z niej wyciągnąć jakieś pozytywy. Niektórych możesz zbesztać i powiedzieć że są głupi i brzydcy i to ich zmotywuje, ale to nie sprawia, że ta krytyka sama w sobie jest wartościowa. Czasem również konstruktywna, szczera i w miarę możliwości obiektywna krytyka pełna rad i sugestii oraz dogłębnej analizy może wywołać u kogoś bardzo negatywne emocje, gniew czy załamanie. Czy to oznacza, że ta krytyka była niekonstruktywna? Nie... znaczy tylko, że osoba była przewrażliwiona na swoim punkcie i nie znosi ŻADNEJ krytyki. Tak więc konstruktywność krytyki, a jej odbiór to dwie różne rzeczy. My, ludzie zazwyczaj nie lubimy żadnej krytyki pod swoim adresem... Nawet jeśli ją doceniamy i się z nią zgadzamy. Najbardziej bolą te negatywne słowa, które są prawdziwe :).
Sam aktor zaznaczył "[...] Po pierwsze i najważniejsze: miałem myśli samobójcze. Wielokrotnie już o tym pisałem i mówiłem. Jednak był czas, gdy cierpiałem w samotności, jak robi wiele osób z podobnymi problemami. [...]" więc próba tłumaczenia, że "gdyby autor mema wiedział o chorobie" jest co najmniej dziwna. Wentworth zaznacza, że od kilku lat opowiada publicznie o swoich problemach co należy rozumieć, że każdy, kto śledzi branżę aktorską, wie o wcześniejszych problemach. Po prostu autor okazał się ignorantem tworząc mem na temat o którym nie miał zielonego pojęcia a firma, która udostępniła go na swojej ścianie, okazała się nieprofesjonalna. Rozumiem, że zabawnym jest nabijanie się z kogoś na podstawie wyglądu ale jak widać czasami za wyglądem człowieka stoją wcale nie takie nieistotne problemy... I krótki morał: czasami warto się zastanowić.
Z tym czasem opublikowania zdjęcia, upublicznieniu choroby jest jakieś niedookreślenie, bo z jednej strony: "dziś dowiedziałem się, że .." a następnie : "...opisuje aktor, dodając, że wtedy bardzo źle przyjął wieść o tym, że zdjęcie to pojawiło się w tabloidach a on sam obiektem kpin i żartów". Wtedy czyli kiedy?
Jest jeszcze jedna rzecz, Miller nie należy do grona aktorów, których życie prywatne, czy wypowiedzi są śledzone przez miliony dlatego całkiem możliwym wydaje mi się, że autor mema nie wiedział o chorobie i nie stworzył go po to, żeby mu jeszcze dokopać. Z tego powodu nie wieszałabym na nim psów. W "normalnych" okolicznościach mem zdecydowanie mógłby być motywujący do zrzucenia paru kg.
Co do tego, że wygląd może być pochodną problemów i, że warto się zastanowić zanim zacznie się z kogoś żartować to pełna zgoda. Ale nie popadajmy też w skrajności.