"Mówić o kimś, z kim jest się w związku, "ta osoba" to obraźliwe zarówno wobec ukochanej, siebie, jak i związku. Jest w tym tchórzostwo. Ta osoba to ona, kobieta. Nie zaskoczę tym bliskich i znajomych, bo nie ukrywam się od lat" - mówi w rozmowie z sobotnimi "Wysokimi Obcasami" producentka, ZAMILSKA.
Debiutancka płyta Natalii Zamilskiej, "Untune" sporo namieszała na muzycznej scenie elektronicznej. Dwa lata po debiucie, dosłownie kilka tygodni temu, dostaliśmy mini-album "Undone". "Tyle by się chciało napisać, ale chyba ograniczę się do (młodzieżowego): "Undone" to pocisk, prosto w serce, prosto w głowę. Producentka często w wywiadach powtarza, że chce by jej (jakby nie było instrumentalna) muzyka była "o czymś", była zaangażowana. Proszę państwa, dostaliśmy 20-minutową ścieżkę dźwiękową do otaczającej nas rzeczywistości" - pisaliśmy o świetnej płycie pod koniec lutego.
W szczerej i osobistej rozmowie z Robertem Rientem w "Wysokich Obcasach" ZAMILSKA mówi nie tylko o muzyce i sukcesach, ale też o depresji. "Ponad rok temu poznałam kogoś i wiedziałam, że jeśli czegoś ze sobą nie zrobię, zniszczę tej osobie życie, sobie też. Poszłam na terapię, zaczęła działać dopiero po kilku miesiącach, bo miałam idiotyczne przekonanie, że to destrukcja pozwala mi tworzyć. Gdy zrozumiałam, że to bzdura, że nie stracę niczego, czego nie chcę stracić, zaczęłam nad sobą pracować. Zaczęłam uczyć się samoakceptacji i godzenia z tym, że nigdy nie będę zupełnie normalna. Zależy mi na tym, by żyjąc, nie niszczyć życia sobie i innym, tym, których kocham" - mówi artystka, dodając, że
ta osoba to kobieta."Mówić o kimś, z kim jest się w związku, "ta osoba" to obraźliwe zarówno wobec ukochanej, siebie, jak i związku. Jest w tym tchórzostwo. Ta osoba to ona, kobieta. Nie zaskoczę tym bliskich i znajomych, bo nie ukrywam się od lat" - reasumuje ZAMILSKA.
(md)
To już jest inna kwestia. Szczerze powiedziawszy na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie odkrywania siebie w powszechnym, jeszcze większym tabu i braku akceptacji. Dlatego podziwiam takich jak Ty. Ja na ten moment mam chociażby q (w sumie wchodzę tu tylko dla artykułów).
1. Za wyjaśnienie - spoko, nie ma sprawy.
2. Przecież właśnie dzisiaj ujawniają swoją orientację znane, często szanowane przez młodsze i starsze pokolenia, osoby tym samym torując drogę tym, którzy znani nie są. Dzisiaj społeczeństwo styka się z homoseksualizmem czy to widząc zwykłe knajpki w mieście (nie mówię o umc umc klubach) i pary tej samej płci trzymające się za ręce przy herbacie, kawie, czy też homoseksualistów w filmach, serialach. Itd.
Dzięki za wyjaśnienie!
"Niektórzy artyści sądzili i sądzą tak, jak Natalia. Że dzięki destrukcji mogą tworzyć. Jednak nie ma samodestrukcji bez destrukcji innych osób. W mniej lub bardziej bolesny sposób."
Sama o tym wiem, bo też coś tworzę. I w sumie po części też dzięki destrukcji.
"masz 19 lat, ja za miesiąc z hakiem kończę 38. Dorastałyśmy i odkrywałyśmy swoją orientację w innych czasach. Ja na przykład nie miałam dostępu do internetu - nie mówiąc o portalach takich, jak ten"
To już jest inna kwestia. Szczerze powiedziawszy na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie odkrywania siebie w powszechnym, jeszcze większym tabu i braku akceptacji. Dlatego podziwiam takich jak Ty. Ja na ten moment mam chociażby q (w sumie wchodzę tu tylko dla artykułów).
"każda osoba ma inną psychikę. I do kwestii, między innymi, swojej orientacji podchodzi inaczej."
To też fakt, ale też nie wytłumaczenie. Ja kiedyś byłam w depresji, fobii społecznej. Zupełnie inna osoba niż na dzień dzisiejszy. Nie pomógł mi psycholog i terapie. Pomogłam sobie sama w rok czasu, i teraz serio nie mam żadnym zahamowań w mówieniu chociażby co myślę. Dlatego właśnie uważam, że mimo wszystko każdy, jeżeli zbierze w sobie dostateczną ilość siły i samozaparcia potrafi zmienić swoje nastawienie. Bo wiem, jak źle ze mną było.
Wyjaśnię na tyle, na ile mogę nie naruszając zanadto granicy prywatności. Ale nieco muszę, chociaż nie chcę.
"(...) miałam idiotyczne przekonanie, że to destrukcja pozwala mi tworzyć. Gdy zrozumiałam, że to bzdura, że nie stracę niczego, czego nie chcę stracić, zaczęłam nad sobą pracować."
Natalia jest artystką. Myślę, że pisząc "Zaczęłam uczyć się samoakceptacji i godzenia z tym, że nigdy nie będę zupełnie normalna." nie miała na myśli tylko i wyłącznie swojej orientacji.
Niektórzy artyści sądzili i sądzą tak, jak Natalia. Że dzięki destrukcji mogą tworzyć. Jednak nie ma samodestrukcji bez destrukcji innych osób. W mniej lub bardziej bolesny sposób.
Jej słowa mnie przeszyły stalą, ponieważ rozumiem, wiem, o czym mówi.
Ale przeszywać mogą nawet wtedy, gdy się czegoś nie przeżyło, nie doświadczyło, nie doświadcza. Nie trzeba.
Wystarczy przeczytać co mówi, jak mówi.
-*-
"Ja, kiedy tylko TO w sobie odkryłam stwierdziłam, że to ŻADNA NIENORMALNOŚĆ, żadna odskocznia od standardu i OD RAZU powiadomiłam rodzinę o tym fakcie. (...)
Inna orientacja seksualna nie jest żadnym defektem ani chorobą. Nie wiem z czym to się godzić."
Nieetyczna, weź, proszę, pod uwagę dwie kwestie (co by się nie rozpisywać jeszcze bardziej :):
- masz 19 lat, ja za miesiąc z hakiem kończę 38. Dorastałyśmy i odkrywałyśmy swoją orientację w innych czasach. Ja na przykład nie miałam dostępu do internetu - nie mówiąc o portalach takich, jak ten;
- każda osoba ma inną psychikę. I do kwestii, między innymi, swojej orientacji podchodzi inaczej.
Przeszywa.
Muszę się zgodzić. To nabiera bardzo dziwnego wydźwięku. Ja, kiedy tylko TO w sobie odkryłam stwierdziłam, że to ŻADNA NIENORMALNOŚĆ, żadna odskocznia od standardu i OD RAZU powiadomiłam rodzinę o tym fakcie. Więc żadnego spektakularnego "coming out'u" nie miałam.
Inna orientacja seksualna nie jest żadnym defektem ani chorobą. Nie wiem z czym to się godzić. To, że stanowimy mniejszość nic nie zmienia, ja nawet uważam, że indywidualizm jest in plus.
Tak mi się kurczę ten cytat kojarzy z homofobicznymi rodzicami, którzy nie potrafią zaakceptować tego, że ich córka jest lesbijką xd. To oni prędzej powinni zacząć się z tym godzić, a nie ich córka. Bo skoro ich córka to czuje, to doskonale wie jak żyć i z kim żyć, by być szczęśliwą. Inna sprawa - jeżeli dana osoba ulega wpływom i nabiera przez to przekonania, że rzeczywiście homoseksualizm to zło.
Mimo wszystko fajnie, że już mówi o tym otwarcie i tworzy. :)
Przeszywa.