Oburzeni mieszkańcy i zapytanie o koszt "promocji LGBT": oto skutek multimedialnej tęczy na elewacji Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Jak się okazuje: to tylko testy, także na otwartość naszych rodaków.
"Budujemy przestrzeń bazującą na historii nieskończonego teatru. Trudne przemiany w Europie środkowo-wschodniej mogą być odniesieniem dla nieustannego rozwoju, oraz otwartości na świat i ludzi z ich kreatywnymi ideami. Bazą będzie wyjątkowy budynek, którego architektura eksponuje surowy proces tworzenia, autentyczny region z bogatą kulturą ludową i alternatywną oraz profesjonalny, otwarty zespół" - czytamy na stronie Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Budynek ma ciekawą historię, sięgającą jeszcze lat 70. ubiegłego wieku. Cztery lata temu przystąpiono do rozbiórki części starej, nigdy nieukończonej budowli i rozpoczęto budowę nowej. CSK to nie tylko filharmonia i teatr, ale także sale seminaryjne, konferencyjne, galeria sztuki, multimedialna biblioteka, sale klubowe oraz restauracje. Oficjalne otwarcie: pierwszy kwartał 2016 roku.
Parę dni temu "Dziennik Wschodni" pokazał zdjęcia z testów technicznych multimedialnej fasady CSK. Zdjęcia wywołały sporo kontrowersji: wszystko z powodu... tęczy. Jeden z czytelników poinformował gazetę, że wysłał do marszałka województwa wniosek o udostępnienie informacji publicznej na temat tego, ile podatników kosztowała "promocja LGBT", jak długo ta iluminacja była i będzie wyświetlana na frontonie CSK oraz - ile pieniędzy z budżetu województwa lubelskiego przeznaczono w ubiegłym roku na "promowanie ideałów głoszonych przez środowisko LGBT". Sprawa wywołała też duże poruszenie na Facebooku dziennika.
CSK jednak... uspokaja: tęcza to tylko testy. "Prezentowane barwy wynikają z uwarunkowań technicznych, jest to testowa paleta barw, generowana automatycznie przez maszynę. W przyszłości będziemy wyświetlać m.in. artystyczne iluminacje, a przy okazji świąt narodowych budynek będzie podświetlany na biało-czerwono" - tłumaczy w rozmowie z "Dziennikiem Wschodnim" Ewa Dados-Jabłońska z CSK.
(red)
Nie sądzę, żeby to była przyczyna.
Prawdziwy powód to Twój charakter. Po prostu uwielbiasz się czepiać.
:* ;)
Nie sądzę, żeby to była przyczyna.
Prawdziwy powód to Twój charakter. Po prostu uwielbiasz się czepiać.
Akurat znam to miasto i niestety - choć stroną krytykującą była osoba z Chełma - to trudno byłoby powiedzieć, że Lublin to miejsce tolerancji dla osób LGBT. Tak dla przypomnienia, znajduje się tam słynny na całą Polskę ośrodek terapii reparatywnej... Niestety, jeszcze wiele wody w lubelskiej Bystrzycy upłynie, zanim coś się zmieni na lepsze.
No ja mógł bym powiedzieć ze znam Wrocław, który uchodził za ostoję tolerancji i różnorodności i ja tez tak to miasto postrzegałem, a wychodzi że wcale tak różowo nie jest, dla tego uważam ze z Lublinem może być podobnie tylko w drugą stronę; wykreowany obraz który ma nie wiele wspólnego z rzeczywistością. A czepiam się bo przeczytałem kilka artykułów w tym temacie i wszędzie piszą o oburzonych mieszkańcach, protestach i innych w liczbie mnogiej...a za przykład dają jeden przypadek. Z samej zasady dobrego dziennikarstwa wypadało by, jak jest mowa o wielu przypadkach, opisać przynajmniej dwa, trzy...
Akurat znam to miasto i niestety - choć stroną krytykującą była osoba z Chełma - to trudno byłoby powiedzieć, że Lublin to miejsce tolerancji dla osób LGBT. Tak dla przypomnienia, znajduje się tam słynny na całą Polskę ośrodek terapii reparatywnej... Niestety, jeszcze wiele wody w lubelskiej Bystrzycy upłynie, zanim coś się zmieni na lepsze.
Jednak głos w sprawie słonia zabrały "czynniki" a nie zwykli obywatele.
Te "czynniki" zostały wybrane głosami "zwykłych" obywateli.
PS. Ja tam lubię Poznań, ale nie stawiajmy sprawy w ten sposób, że jest jakaś niesamowita przepaść cywilizacyjna między Poznaniem a wschodem kraju. Homofobię znajdziesz i tu, i tam.
Szeregowych poznaniaków słoń - gej tyle obchodził co zeszłoroczny snieg.
A Ty niby skąd wiesz, że ten zwykły obywatel nie należy do PiSu? A z tym słoniem "gejem" to był news na cały świat.
Pewnie tak własnie jest. Ale w Poznaniu też są zwykli obywatele należący do PiS-u.
Jednak głos w sprawie słonia zabrały "czynniki" a nie zwykli obywatele.