W niecodzienny sposób zawalczyć ze stereotypami postanowiła hiszpańska piłkarka, Brenda Perez. Przebrana za chłopaka zagrała mecz z zawodnikami madryckiej ligi amatorskiej, którym ciężko było uwierzyć, że ograła ich... kobieta.
Sobota, 12.10.2013 Krzywym okiem: Sportowych szatni czar
Niedziela, 22.02.2026 Zwrot w sprawie pobitego sędziego. Policja podejrzewa sfingowanie napaści
Piątek, 16.02.2024 Były piłkarz zapowiada grupowy coming out w profesjonalnym futbolu
Wtorek, 01.08.2023 Mundial Kobiet 2023 – które zawodniczki są ujawnionymi lesbijkami?
Wtorek, 14.02.2023 Historia pisze się sama: czeski piłkarz Jakub Jankto dokonał coming outu jako gej
Jednakże nie sposób się nie zgodzić z opiniami mówiącymi o tym, że są kobiety w sporcie, które są bardzo dobrze znane, i nie muszą nikomu udowadniać, że są lepsze od mężczyzn. Ba! Nawet nie czują takiej potrzeby.
Nie sposób się również nie zgodzić, że sukces żaden. Raz, że piłka nożna jest jak tu wspomniano sportem drużynowym. Dwa, że jest ona jednak profesjonalistką, a grała przeciwko amatorom.
Nie zgodzę się jednak z tym, że najpewniej, gdyby kobiety grały z tzw. profesjonalistami, to przegrałyby.
Wcale nie zdziwiłbym się, gdyby reprezentantki piłki kopanej, wygrały z np. taką Wisłą Kraków, czy Legią Warszawą.
Ot po prostu, kobiety są też ludźmi. Nie jest powiedziane, że kobieta musi dobrze gotować, i tak samo nie jest powiedziane, że kobieta musi być słabsza od mężczyzn. Niejednokrotnie pokazywały, że nie tylko nam dorównują, ale bardzo często potrafią nawet przewyższać.
Jest jednak jeden szkopuł. Martwi mnie kierunek, w którym "równouprawnienie" zmierza. A zmierza ono ku zwiększaniu praw kobiet kosztem praw mężczyzn. Nie raz widzę, że to mężczyźni są traktowani jako Ci gorsi w różnych dziedzinach, co moim zdaniem również nie jest odpowiednie.
No tak. Czyli mamy feministyczny kicz w pełnej krasie :)) Ktoś się czuje "zagrożony". Ha, ha, dobre... .
Tylko czym? Tym, że zawodowa piłkarka gra lepiej niż otyli amatorzy? Byłem to w stanie przewidzieć przed tym wiekopomnym eksperymentem. Nie mam też złudzeń, że gra lepiej ode mnie. I wyobraź sobie, że nie wywołuje to we mnie żadnego cierpienia ani kryzysu tożsamości.
Może i są na tym świecie mężczyźni, którym się wydaje, że facet zawsze będzie grał lepiej, niż kobieta nawet jeśli ona będzie mistrzynią świata a on inwalidą. Ale to nie jest mój pogląd. Ani też nie sądzę, żeby to takie absurdalne myślenie sprawiało, że piłka nożna kobiet nie jest popularna.
Nie jest właśnie dlatego, że na równym poziomie profesjonalizmu jest o wiele słabsza od męskiej. I to jest fakt, któremu pani Perez zadałaby kłam wyłącznie grając z facetami z reprezentacji. Ogrywając dajmy na to pedałka Lorda Byrona (który nie jest pedałkiem, ale mniejsza o to) udowodniłaby jedynie to, co każdy już wie. Mianowicie, że jest na poziomie pozwalającym wygrać właśnie z pedałkiem Lordem Byronem, kolesiami z pubu albo tymi koleżkami z piwnymi brzuchami, których pokonała. Ale nie z, choćby trzeciorzędnymi, gwiazdami piłki. I wyłącznie to a nie patriarchat i straszliwe zło straszliwych mężczyzn sprawia, że poza lesbijkami, feministkami oraz niektórymi wiernymi braćmi w wierze tych drugich - jakbyś powiedział/a Ty "pedałkami" a jak bym powiedział ja - gejami, ludzie płci obojga interesują się bardziej piłką nożną mężczyzn.
Żeby w wojnie płci ostatecznie postawić kropkę nad i, proponuję pojedynek sztangistów między olimpijską złotą medalistką w podnoszeniu ciężarów a rachitycznym nerdem. Trzeba przecież ostatecznie zadać kłam także temu twierdzeniu, zgodnie z którym mężczyźni są płcią silniejszą.
Dziewczyny grają, mają swoje ligi, mistrzostwa a nawet fanów. Może je oczywiście smucić, że ich rozgrywki nie są tak popularne, ale jedyną szansą, by stały się choć trochę bardziej modne, jest uczynienie z nich czegoś innego, czegoś "obok" męskiej piłki. A nie zabawa w "udowodnij samcowi". W wielu innych sportach tak jest od dawna. Otylia Jędrzejczak czy Justyna Kowalczyk były uwielbiane za swoje sukcesy i nikt nie rozmyślał nad tym, że mężczyźni są szybsi. Ani one nie ścigały się z otyłymi amatorami, żeby coś "wykazać" lub zaklinać rzeczywistość.
Natomiast, biorąc pod uwagę wyjątkowe zainteresowanie środowisk feministycznych akurat piłką nożną, myślę, że element "udowadniania" jest znacznie ważniejszy, niż ten czysto sportowy. Spoko, tylko jeżeli koniecznie się w to bawimy, to zabawmy się uczciwie.
Niech reprezentantka narodowa zagra z reprezentantami narodowymi. A nie z jakimiś poczciwymi grubaskami z amatorskiej ligi madryckiej.
Nie podoba się pedałku, że w ten sposób walczy się o równouprawnienie kobiet? Co z tego, że profesjonalistka, skoro nadal kobieta, więc według SAMCÓW masowo oglądających piłkę nożną, jest gorsza. Dla wielu to może być szok, że tak dobrze gra.
I to NIE JEST zabawa w udowodnij samcowi. Ale widocznie ktoś tu się czuje zagrożony.
Żeby w wojnie płci ostatecznie postawić kropkę nad i, proponuję pojedynek sztangistów między olimpijską złotą medalistką w podnoszeniu ciężarów a rachitycznym nerdem. Trzeba przecież ostatecznie zadać kłam także temu twierdzeniu, zgodnie z którym mężczyźni są płcią silniejszą.
Dziewczyny grają, mają swoje ligi, mistrzostwa a nawet fanów. Może je oczywiście smucić, że ich rozgrywki nie są tak popularne, ale jedyną szansą, by stały się choć trochę bardziej modne, jest uczynienie z nich czegoś innego, czegoś "obok" męskiej piłki. A nie zabawa w "udowodnij samcowi". W wielu innych sportach tak jest od dawna. Otylia Jędrzejczak czy Justyna Kowalczyk były uwielbiane za swoje sukcesy i nikt nie rozmyślał nad tym, że mężczyźni są szybsi. Ani one nie ścigały się z otyłymi amatorami, żeby coś "wykazać" lub zaklinać rzeczywistość.
Natomiast, biorąc pod uwagę wyjątkowe zainteresowanie środowisk feministycznych akurat piłką nożną, myślę, że element "udowadniania" jest znacznie ważniejszy, niż ten czysto sportowy. Spoko, tylko jeżeli koniecznie się w to bawimy, to zabawmy się uczciwie.
Niech reprezentantka narodowa zagra z reprezentantami narodowymi. A nie z jakimiś poczciwymi grubaskami z amatorskiej ligi madryckiej.