Jak przechodnie w Warszawie zareagują na przytulających i całujących się gejów? Po podobnym eksperymencie w Moskwie, Kijowie i Lizbonie - czas na Polskę! Reakcje naszych rodaków i rodaczek postanowiło sprawdzić "Dzień Dobry TVN".
Niedawno informowaliśmy o "eksperymencie" rosyjskich youtuberów, którzy z ukrytej kamery filmowali reakcje mieszkańców i mieszkanek Moskwy na trzymających się za ręce mężczyzn. W ich ślady poszedł magazyn "Bird in Flight" i podobną akcję zorganizowano w Kijowie, gdzie niestety do szło do fizycznego ataku na bohaterów eksperymentu.
Śladami Moskwy i Kijowa poszli Pedro i Lorenzo i podobną akcję zorganizowali w Lizbonie. "Nie było żadnej nienawiści, gróźb, nie zdarzyło się nawet ani jedno wyzwisko wymierzone w naszą stronę. Oczywiście wiele ludzi nas obserwowało, ale nie były to negatywne spojrzenia, jedynie zaskoczenie i ciekawość" - opowiadał po eksperymencie Pedro.
Podobny eksperyment zorganizowała ekipa programu "Dzień Dobry TVN" w Warszawie. Dwóch chłopaków prosiło przechodniów o zrobienie zdjęcia, podczas którego okazywali sobie uczucie. Jak reagowali ludzie? "Było to trochę krępujące, ale mi to nie przeszkadzało", "mają takie a nie inne orientacje, niech się całują", "skoro pary heteroseksualne mogą, to dlaczego pary homoseksualne nie mogłyby" - mogliśmy usłyszeć, ale nie zawsze było różowo: "mi to wisi, ale to jest obrzydliwe", "wolałbym, żeby załatwili to w domu" - takie komentarze też się pojawiły (co ciekawe, zwykle osoby komentujące nie chciały, by pokazać ich twarz).
ZOBACZ FILMIK NA STRONIE PROGRAMU. (red)
Rzeczywistość jest na szczęście trochę inna, co wykazał ten eksperyment.
Nie do końca @Neffi ;) Prawda jest też taka, że spójrz - zdarzyły się nieprzychylne wypowiedzi, które przy wieczornej porze i po kilku głębszych skończyłyby się co najmniej szarpaniną... A to Warszawa, nasza stolica. A My jesteśmy przecież nie tylko tutaj, nie tylko w dużym mieście, gdzie łatwo o anonimowość. Na tzw. 'prowincji' to jednak rzeczywistość bliższa jest w dalszym ciągu wizji TVNu i Wyborczej... NIESTETY.
A jeśli chodzi o kwestie tolerancji odnośnie osób homoseksualnych - zdarzało i zdarza mi się chodzić z dziewczyną za rękę, przytulić się czasem i nigdy nie spotkałam się z żadną formą nietolerancji wobec nas. Nawet ludzie rzadko wodzą za nami oczami. I to nie tylko w Warszawie, bo często jeździmy po Polsce.
1. W sens tego happeningu (mam opory przed nazywaniem tego eksperymentem) była prowokacja. Chodziło o sprowokowanie do zajęcia stanowiska.
2. Jeśli byłaś kiedykolwiek u lekarza, to powinnaś umieć odróżnić badanie od leczenia. Badanie służy sprawdzeniu jak jest, a nie po to aby leczyć. Celem "eksperymentu" było sprawdzenie reakcji na dane zachowanie.
3. Wyciąganie wniosków o tolerancji wobec homo na podstawie reakcji na lesbijki jest dużym uproszczeniem. Istnieje większa tolerancja wobec dwóch kobiet okazujących sobie czułość niż w stosunku do dwóch mężczyzn.
A jeśli chodzi o kwestie tolerancji odnośnie osób homoseksualnych - zdarzało i zdarza mi się chodzić z dziewczyną za rękę, przytulić się czasem i nigdy nie spotkałam się z żadną formą nietolerancji wobec nas. Nawet ludzie rzadko wodzą za nami oczami. I to nie tylko w Warszawie, bo często jeździmy po Polsce.
A co ma piernik do wiatraka?
Nic nie ma. To klasyczny przykład nerwicy natręctw.
Brakuje mi poczucia, że jestem bezpieczna, gdy trzymam dziewczynę za rękę idąc ulicami naszych miast. Zatem tego nie robię.
Publiczne całowanie się to dla mnie level hard, którego nie lubię oglądać w żadnym wykonaniu. Zwłaszcza gdy to się odbywa w kolejce do kasy w markecie...
A co ma piernik do wiatraka?
Zapewne z kolegami w dużej grupie, bo sam nie miałbyś odwagi.