Z pewnością jest jednym z ważniejszych i ciekawszych współczesnych reżyserów, mającym na koncie ważne i kultowe już filmy LGBT. 24. lipca ujawniony reżyser i scenarzysta, Gus Van Sant, obchodzi 63. urodziny!
Van Sant mieszka w Portland - uważanym za najbardziej zielone, zakręcone i otwarte miasto w USA. Portland uwielbiają artyści, mieszka tu wielu muzyków, pisarzy, w tym Chuck Palahniuk (autor m.in. "Podziemnego kręgu") i pierwsza w historii Ameryki otwarcie biseksualna gubernatorka (właśnie stanu Oregon).
Reżyser zaczynał od telewizyjnych reklam, w 1985 roku zainteresował się nim przemysł filmowy, dzięki queerowemu obrazowi "Mala Noche". Potem był świetnie przyjęty "Narkotykowy kowboj" i kultowe już
MOJE WŁASNE IDAHO. Film opowiada o chorym na narkolepsję Mike'u (River Phoenix), który zarabia na życie sprzedając własne ciało. Jego jedynym celem jest odnalezienie matki. W czasie poszukiwań poznaje Scotta (Keanu Reeves), buntującego się przeciw swojej bogatej rodzinie, "pracującego" także na ulicy przystojniaka, w którym się oczywiście od razu zakochuje... Podobno pierwszą wersję scenariusza do filmu Van Sant miał już gotową na początku lat 70., film do dziś uważa się za arcydzieło kina LGBT i kina niezależnego.
Po średnio przyjętych "I kowbojki mogą marzyć" przyszła nominacja do Oskara za "Buntownika z wyboru". Po artystycznych "Last Days" i "Słoniu" w 2008 roku Van Sant wyreżyserował
jeden z ważniejszych filmów LGBT ostatnich lat, OBYWATELA MILKA.W tym roku na festiwalach pojawił się wyprodukowany przez Van Santa "I Am Michael" z Jamesem Franco w roli głównej: historia Michaela Glazte'a, byłego aktywisty gejowskiego, który stał się pastorem i wzorem dla ruchu "eks-gejów". Scenariusz filmu oparty jest na artykule o działaczu, który pojawił się kilka lat temu w "New York Times".
Nie wszyscy wiedzą, że przez wiele lat Gus Van Sant
reżyserował klipy, także artystów LGBT: m.in. Eltona Johna, k.d. lang, czy Tracy Chapman.
(red)
Takim moim najbardziej ukochanym filmem z bogatego i wszechstronnego dorobku naszego reżysera jest bez wątpienia wyjątkowo piękny, wyjątkowo mocno poruszający i chwytający za serce, niesamowity "Buntownik z wyboru". Tak naprawdę to jeden z najpiękniejszych i najbardziej wartościowych filmów, jakie miałem okazję obejrzeć, i to wiele razy. Naprawdę niesamowita jest ta scena, gdy wspaniały i nieodżałowany Robin Williams tłumaczy w pełnym zieleni parku młodemu i bardzo zagubionemu w otaczającym nas świecie Mattowi Damonowi sens naszego życia, jego wyjątkowe piękno i niesamowitą ulotność. "Zapytany o miłość, zacytujesz sonet. Ale nigdy, patrząc na kobietę, nie czułeś się kompletnie bezbronny i równocześnie nieskończenie szczęśliwy. Jakby Bóg właśnie dla ciebie zesłał anioła, który potrafi uratować cię przed całym złem. I nie wiesz, jak to jest być jej aniołem. Kochać ją, być dla niej zawsze, w każdej chwili, towarzyszyć jej gdy umiera ..." ♥ Naprawdę bardzo piękna scena, bardzo piękny i mądry film o tym wszystkim, co w naszym życiu naprawdę ważne.
Artysta stworzył także kilka wspaniałych wideoklipów. Moim najbardziej ulubionym jest ten ilustrujący jedną z najpiękniejszych i najwspanialszych piosenek Eltona Johna. "The last song" to najprawdziwsza poezja i magia, prawdziwa perła w ogromnym dorobku muzyka. Poświęcona ofiarom epidemii Aids opowiada bardzo wzruszającą historię ostatecznego pogodzenia się ojca z jego homoseksualnym i umierającym synem. A przy okazji ma ona naprawdę bardzo uniwersalne przesłanie i jest bardzo, bardzo piękna. Elton przez wiele lat kończył swoje występy tą właśnie pieśnią : https://www.youtube.com/watch?v=ZjeYkrSVe8E ♥ Trochę poezji i piękna dla każdego z nas ...
Wszystkiego dobrego, miłego, pogodnego i słonecznego weekendu ♥ Pozdrawiam serdecznie !!