W księgarniach znajdziemy już nową książkę autora "Berka", Marcina Szczygielskiego - "Bingo". "Dedykuję tę książkę okłamywanym żonom polskich kryptogejów" - mówi sam pisarz.
Paweł Sieniawski, bohater „Bingo”, najnowszej książki Szczygielskiego, jest prezenterem telewizyjnego serwisu informacyjnego. Ma żonę i córkę, a także... kochanka. Postać ta została zainspirowana obserwowanymi przez autora sytuacjami z życia kilku prawdziwych prezenterów telewizyjnych. Anna, mająca niespełnione literackie ambicje żona Pawła, jest scenarzystką popularnej telenoweli "Okna miłości. Pewnego dnia przypadkiem odkrywa prawdę o swoim mężu, a to odkrycie przekreśla sens całego jej małżeństwa i popycha do zemsty.
"Dedykuję tę książkę okłamywanym żonom polskich kryptogejów – w szczególności tych oglądanych codziennie na ekranach naszych telewizorów, na deskach scen naszych teatrów, na murawach boisk, w fotelach naszego Sejmu oraz w internetowych portalach i w celebryckich rankingach. Dedykuję ją także przerażonym, zakłamanym pedziom, którzy umierają ze strachu przed ujawnieniem, którzy oszukują swoje żony i dzieci, udając macho i nadgorliwych konserwatystów" - podkreśla Marcin Szczygielski.
Książki Marcina Szczygielskiego
w sklepie Prideshop.pl i w
QUEEROTECE.(red)
Ergo: akurat dzieci nie muszą wiedzieć, że tata jest hetero.
Zobacz, to to samo, a brzmi Tobie na pewno potwornie idiotycznie.
Nie oceniasz negatywnie kryptogeja z żoną i dziećmi? Nieciekawie to o tobie świadczy jeżeli szukasz usprawiedliwienia dla czyjegoś podłego zachowania. Może sam jesteś zakłamany albo masz żonę?
Poza tym Polska to nie Uganda, nie ma aż takiej homofobii... Nie trzeba się żenić, aby się ukryć
Moim zdaniem homoseksualizm tych mężczyzn nie usprawiedliwia ich i nie daje im prawa do ranienia ich żon i dzieci. To jest po prostu podłe, nieważne jak bardzo nie akceptujesz siebie i swojej orientacji.
Ja bardziej miałem na myśli nieakceptowanie homoseksualizmu przez otoczenie takiej osoby a nie nieakceptowanie swojej orientacji przez tą osobę.
Myslę że takie związki dalej są, może w naszym pokoleniu i nizej już mniej ale w pokoleniu 40 i wzwyż już wiecej i mysle że to pokolenie Szczygielski miał na myśli. A co do mojego pytania to ja juz po prostu nadpobudliwy jestem i załozyłem że ty założyłes że biseksualiści sa bardziej skłonni do zdrady od reszty ale (mam nadzieje ;) ) błędnie oceniłem :) I zgadzam sie jak najbardziej że zdrada to zdrada, niezaleznie od konfiguracji.
Moim zdaniem homoseksualizm tych mężczyzn nie usprawiedliwia ich i nie daje im prawa do ranienia ich żon i dzieci. To jest po prostu podłe, nieważne jak bardzo nie akceptujesz siebie i swojej orientacji.
Ukrywanie się nie jest ok, a na dłuższą metę jest wręcz ranieniem bliskich i siebie.
Out'ujmy się! Pokażmy że istniejemy i nie musimy się bać tego kim się urodziliśmy.
~Pozdrawiam, jawna lesbijka od samego odkrycia własnych kolorów :)
Portale randkowe oraz real life :) Geja, który miałby żonę nie poznałem żadnego. Nawet o takim nie słyszałem, jedynie z opowieści nt. PRLu oraz lat wcześniejszych. Sądzę, że ten problem nie dotyka dzisiaj szczególnej liczby gejów. Żyjemy w innym świecie bardziej otwartym nawet jak na polskie warunki. Raczej niewiele osób miałoby mieć dzisiaj potrzebę nie tylko ukrywania orientacji, ale także udawania heteroseksualisty oraz wchodzenia w relacje z płcią przeciwną, w tym ślub i dzieci. Z kolei biseksualistów nawet nie udających faktu bycia w związku z kobietą jest na pęczki, a zarazem otwarcie o tym mówiących oraz szukających kochanków. I to, czyli zdrady jest w mojej opinii zasadniczym problemem, a nie to kto z kim i jakiej orientacji. W tym sensie nie zgadzam się z ideą ksiązki Szczygielskiego, który próbuje dzielić zdrady na lepsze i gorsze oraz wręcz ukazuje ukrytych oraz poślubionych homo jako najgorszą opcję z możliwych. Dla mnie jednak etycznie nie różni się to niczym od kolesia zdradzającego swojego partnera z innym kolesiem, albo laską. Oszustwo jest oszustwem, zdrady mogą dotknąć każdego bez względu na orientację i konfiguracje w związkach. Zdradzona kobieta (żona geja) nie jest w niczym lepsza w sensie nie zasługuje na większe współczucie niż zdradzony gej przez geja. Podejrzewam również, że kobieta, która świadomie wyszła za biseksa, a potem została zdradzona wcale lepiej się nie poczuje od zdradzonej kobiety, która nie wiedziała o orientacji swojego męża.