Orędzie o stanie państwa i LGBT
"Małżeństwa gejów i lesbijek przeszły drogę od różniącej nas kwestii, poprzez historię o wolności w naszym kraju, aż do obywatelskiego prawa w stanach, które siedmiu na dziesięciu Amerykanów nazywa domem" - powiedział prezydent USA, Barack Obama podczas szóstego już, corocznego orędzia o stanie państwa. Po raz pierwszy w historii prezydent USA użył w wystąpieniu słów "lesbijka", "biseksualny" i "transpłciowy".
Barack Obama podkreślił podczas swojego wystąpienia, że "poruszył" sprawy ludzi LGBT, albowiem "jako Amerykanie szanujemy ludzką godność". "Dlatego bronimy wolności słowa, walczymy o więźniów politycznych, potępiamy prześladowania kobiet, mniejszości religijnych lub ludzi, którzy są lesbijkami, gejami, biseksualistami i ludźmi transpłciowymi" - mówił prezydent USA, dodając, że "robimy też to wszystko nie tylko dlatego, że tak trzeba, ale dzięki temu czujemy się bezpieczniejsi".
Obama nazwał też równość małżeńską "prawem obywatelskim": "Małżeństwa gejów i lesbijek przeszły drogę od różniącej nas kwestii, poprzez historię o wolności w naszym kraju, aż do obywatelskiego prawa w stanach, które siedmiu na dziesięciu Amerykanów nazywa domem".
Podczas swojego wystąpienia Obama przedstawił też program pomocy klasie średniej i zapowiedział, że przed Amerykanami "nowy rozdział": bez kryzysu ekonomicznego, wojen i terroryzmu. "Nie mam już żadnej kampanii do wygrania. Jedyne co chcę zrobić przez najbliższe dwa lata, to realizować ten sam plan, jaki mam od momentu, w którym złożyłem przysięgę" - mówił prezydent USA.
(md)
Myślę, że cała reszta to ludzie, którzy wyjechali tam za pieniędzmi i jednak wciąż marzą o powrocie do ojczyzny, która nie dawała i nie daje im w ciągu dalszym możliwości i perspektyw na godne życie w ich "domu". I trochę też muzułmańskich terrorystów, ale ich nie wiem pod co podpisać. :)