"W prawie, w miłości, w życiu, małżeństwo mówi 'jesteśmy rodziną' w wyjątkowy sposób. Małżeństwo jest połączeniem dwóch żyć, naznaczonych publiczną obietnicą miłości i odpowiedzialności przed rodzinami i przyjaciółmi. I małżeństwo przynosi nie tylko publiczny szacunek i znaczenie osobiste, ale także bezpieczeństwo z powodu opieki prawnej, praw oraz obowiązków, które nie mają środka zastępczego" - czytamy w liście do
Baracka Obamy, który podpisały znane z mediów twarze, m.in.
Ellen i Portia DeGeneres,
Jane Lynch,
Rufus Wainwright,
Anne Hathaway,
Melissa Etheridge,
Mya,
David Geffen, współtwórca Facebooka
Chris Hughes oraz Napstera
Sean Parker. Tak w poniedziałek rozpoczęła się
nowa kampania w USA na rzecz małżeństw jednopłciowych: "Powiedz tak" (
Say I do).
Za kampanię odpowiada organizacja
Freedom to Marry -
znana naszym czytelnikom z innych akcji na rzecz równości małżeńskiej. Cytowany wyżej list otwarty ma przekonać prezydenta USA do zmiany swojego stanowiska, które - jak sam stwierdził - ciągle
"rozwija się". W lutym Obama
zapowiedział, że jego administracja nie będzie bronić w sądach
Defense of Marriage Act (DOMA),
ustawy uchwalonej w 1996 roku, która federalnie rezerwuje instytucje małżeństwa dla par różnopłciowych, a sama ustawa, zdaniem prezydenta, jest sprzeczna z konstytucją.
"Panie Prezydencie, czas zakończyć z wykluczeniem z małżeństwa. Prosimy Cię o zakończenie tej podróży i dołączenie do nas oraz większości Amerykanów, którzy popierają wolność do zawarcia małżeństwa" - reasumują sygnatariusze
listu otwartego.
Powiększa się także lista
znanych ambasadorów nowojorskiej kampanii Human Rights Campaign na rzecz małżeństw jednopłciowych. Tym razem możemy posłuchać
Ethana Hawke oraz jego żony, którzy przekonują:
"Nasz związek jest rozpoznany przez rząd, ale nasi przyjaciele nie mają takiej możliwości".
(md)
Byłeś w kościele i słyszałeś na wlasne uszy taką sytuację czy powtarzasz to co sądzi o Kościele większość niewierzących? Myślę, że to drugie. Albo moja parafia jest jakaś wyjątkowa bo nigdy będac na mszy nie słyszałem ani słowa o homoseksualiźmie czy polityce. Więc chybiona analiza, że w "tym" leży źródło uprzedzeń.
Jeśli chcesz wiedzieć to wierzę tzn. wyznaję wiarę ojców zgodnie z kanonem KKK:), ale swój rozum mam. I byłem, słyszałem na własne uszy:) Po za tym strukturę kościoła znam bardzo dobrze. Nie posuwałbym się do chybienia wskazałem jedynie ogólna tendencję:) Co prawda co parafia to inny obyczaj, a wiele księży nie jest tak homofobicznych, natomiast mam kolegę zakonu kanoników regularnych ( tak od tych od których papież ma swą białą sutannę ), który będąc 2 lata temu na praktyce u mnie w szkole, opisał czym jest homoseksualizm jako społeczne wynaturzenie itd.
Ale wiesz ludzie są różni.
Krótko mówiąc czy dałoby się obejść konstytucje uchwalając możliwość zawierania związków partnerskich które teoretycznie byłyby czymś innym niż małżeństwa?
Naturalnie art. 18 konstytucji nie da się "obejść" jest on zbyt klarownie napisany. Natomiast nie wyklucza on istnienia rejestrowych związków partnerskich czy konkubinatów. Wszystko zależy od konkretnej ustawy. Wzorowane związki np. na modelu francuskim PACS ( chyba tak się to pisze ) nie byłyby zagrożeniem dla wartości opisanej w art. 18 konstytucji:) Francuska konstytucja posiada analogiczny przepis:)
Byłeś w kościele i słyszałeś na wlasne uszy taką sytuację czy powtarzasz to co sądzi o Kościele większość niewierzących? Myślę, że to drugie. Albo moja parafia jest jakaś wyjątkowa bo nigdy będac na mszy nie słyszałem ani słowa o homoseksualiźmie czy polityce. Więc chybiona analiza, że w "tym" leży źródło uprzedzeń.
Krótko mówiąc czy dałoby się obejść konstytucje uchwalając możliwość zawierania związków partnerskich które teoretycznie byłyby czymś innym niż małżeństwa?
Wracając do naszego politycznego życia to nie mamy czego oczekiwać w ciągu kilkunastu lat obecny układ polityczne z wodzem Tuskiem i miłą panią Radziszewską niczego sensownego nie wnosi. Ale fakt małżeństwo par jednopłciowych wiązałoby się ze zmianą konstytucji, na którą miała wpływ prawica:)
Bardzo często mówi się o zagrożeniu związanym z umożliwieniem zawierania związków partnerskich, niektórzy powinni sobie zadać następujące pytania: Jakim zagrożeniu? Jaki by to miało wpływ na życie heteryka? Co by to zmieniło dla przeciętnego heteryka? Oczywiście nic by się w jego życiu nie zmieniło, więc po co ta wrogość i strach?
Przykre jest to że wielu ludzi opiera swoje poglądy na durnych uprzedzeniach nie mających żadnego potwierdzenia w rzeczywistości.
Każdemu człowiekowi należy się równe traktowanie a stawianie przeszkód na drodze do szczęścia drugiej osoby ze względu na jej orientacje jest wyrazem zaściankowości i zacofania danego państwa.
W Polsce nic nie dają kampanie, marsze równości...w U.S.A i...owszem.
Bardzo podobają mi się słowa zawarte w tym liście o małżeństwie