Sąd Najwyższy nie może skontrolować orzeczenia sądu, który wcześniej uznał, że Urząd Stanu Cywilnego może odmówić wydania polskim obywatelkom i obywatelom zaświadczenia o stanie cywilnym. Już cztery lata ciągnie się sprawa Tomasza i José, którzy chcieli wstąpić w związek małżeński w Hiszpanii. "Wraz z prawnikami poważnie rozważam odwołanie się do Strasburga" - mówi w rozmowie z nami działacz LGBT i polityk Tomasz Szypuła.
Cztery lata temu warszawski Urząd Stanu Cywilnego odmówił Tomaszowi wydania zaświadczenia o stanie cywilnym. Swą decyzję uzasadniał tym, że "zgodnie z art. 1. § 1. i 2. ustawy z dnia 25 lutego 1964 r. (Dz. U. Nr 9, poz. 59, późn. zm.), małżeństwo jest to związek kobiety i mężczyzny. Polskie prawo nie przewiduje zawarcia związku małżeńskiego osób tej samej płci". Panowie nie poddali się i zdecydowali się na drogę sądową - sądy obu instancji przyznały rację USC - a Sąd Najwyższy uznał, że kasacja wyroku jest niedopuszczalna, albowiem sprawa dotyczy prawa rodzinnego, które jej nie podlega.
Tomasz nie ukrywa, że wraz z prawnikami bardzo poważnie myśli o odwołaniu się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Prawnik Tomasza podkreśla, że praktyka USC to utrudnianie ludziom życia - a o możliwości zawarcia małżeństwa w danym kraju powinni decydować tamtejsi urzędnicy. "W ciągu ostatnich 10 lat 2 miliony Polek i Polaków tymczasowo lub na stałe mieszkało i pracowało w innych krajach UE. Wiele z tych krajów ma pełną równość małżeńską. Polskie państwo nie tylko nie daje nam możliwości zawarcia małżeństwa w kraju, ale de facto uniemożliwia nam to za granicą" - mówi w rozmowie z nami Szypuła, dodając, że decyzja o wstąpieniu na drogę sądową była wspólna - wraz z kancelarią prawną, która przez 4 lata pracowała pro bono. Panowie w międzyczasie się rozstali, ale podjęli decyzję, że chcą walczyć dalej, albowiem sprawa jest ważna dla wszystkich:
"Nie robimy tego dla siebie, ale dla innych ludzi, którzy w Unii Europejskiej nie chcą być obywatelami i obywatelkami drugiej kategorii". Do tej pory nie występowali też pod nazwiskami - były partner Tomasza jest osobą prywatną.
O problemach z wydawaniem zaświadczeń o stanie cywilnym osobom, które chcą za granicą wstąpić w związek małżeński/partnerski z osobą tej samej płci pisaliśmy wielokrotnie. W 2008 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny
przyznał rację Marzenie K., chcącej wstąpić w związek partnerski w Niemczech, której USC odmówił wydania zaświadczenia. Sąd orzekł, że urzędy stanu cywilnego bezprawnie odmawiają wydania zaświadczenia o niepozostawaniu w związku małżeńskim. W 2010 roku na problem ten
zwróciła uwagę Agencja Praw Podstawowych Unii Europejskiej.
Kolejną odsłoną walki o zaświadczenia było złożenie przez Kampanię Przeciw Homofobii skargi do Komisji petycji Unii Europejskiej - na początku 2011 roku odbyło się
przesłuchanie, po którym Komisja Europejska postanowiła przyjrzeć się bliżej sprawie. Do apelu o ułatwienie procedur
włączyła się także pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania, Elżbieta Radziszewska oraz Rzecznik Praw Obywatelskich, Irena Lipowicz. Nadzieja pojawiła się w kwietniu 2011 roku. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji ogłosiło, że rozpoczęły się prace zmierzające
”do wyeliminowania z treści zaświadczenia danych osoby, z którą wnioskodawca zamierza zawrzeć małżeństwo” - usłyszeliśmy od rzeczniczki ministerstwa, Małgorzaty Woźniak. Czy jednak faktycznie było się z czego cieszyć? Zapytaliśmy wtedy MSWiA czy zmiana druku powstrzyma homofobicznych urzędników przed dyskryminacyjnymi praktykami.
Rzeczniczka powiedziała nam, że
"ewentualna zmiana wzoru zaświadczenia stwierdzającego zdolność prawną do zawarcia małżeństwa za granicą nie wpłynie na jego charakter. Zaświadczenie to nadal będzie wydawane w celu zawarcia małżeństwa zgodnie z prawem polskim. Zgodnie z definicją małżeństwa zawartą w Konstytucji RP (art. 18) oraz w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym (art. 1 § 1), w Polsce małżeństwo rozumiane jest jako związek kobiety i mężczyzny, i jako takie wywołuje na terenie RP skutki cywilnoprawne". Prace nad zmianami, o które w interpelacjach pytał też poseł Robert Biedroń, jednak porzucono.(md)
Zamiast szukac sposobów, proponuje rozwiazac sedno problemu. Kombinacje to tylko kombinacje- to jak stado bizonów wokol glazu. A glaz mozna po prostu usunac.
Ni eprzesadzalbym z totalitaryzmem, ale konserwatyzm spoleczny jest coraz bardziej waleczny i widoczny... Ludzie w koncu wyewoluuja, ale potrwa to troche czasu. Szkoda, ze nie wtedy, kiedy jestesmy mlodzi...
Swoją drogą, to już jest chamstwo, że urzędy nie wydają zaświadczeń osobom, które chcą poślubić partnerów tej samej płci za granicą. I to ma być wolność...
Podobnie zresztą jest z respektowaniem praw takich małżeństw na terenie Polski... :/
To, ze nie wydaja parom hetero, to nie usprawiedliwienie, ale kolejny powód do reform.
Byl taki film "Wyjscie Ewkuacyjne", a w nim cytat: "podlosc ludzka nie zna granic!"
Ja jednak uwazam to za bycie psem ogrodnika, bo sam nie skorzysta, a drugiemu nie da :/
Myślę, że w zasadzie w tych państwach, gdzie śluby osób tej samej płci są dopuszczalne, taki dokument, quasi zaświadczenie, powinno być wystarczające do udzielenia ślubu.
Jeśli jednak dwóch mężczyzn cudzoziemców po ślubie przyjadą do Polski, to będą uznawani jako małżonkowie.
Jeśli jeden z tych małżonków będzie miał dwa obywatelstwa, w tym polskie, ale ślub zawrze na tym drugim paszporcie, to mimo wszystko w Polsce nie będzie on uznawany za zamężnego.
Jeśli zatem Polak chce wziąć ślub z osobą tej samej płci, to w zaświadczeniu USC powinno być napisane, że NIE MA zdolności do zawarcia małżeństwa, bowiem prawo polskie nie przewiduje możliwości zawarcia małżeństwa między osobami tej samej płci. Rzecz w tym, że takie odmowne zaświadczenie powinno być wydane a nie może być tak, że USC odmawia wydania jakiegokolwiek zaświadczenia. Powinno wydać odmowne.
Najprawdopodobniej prawo państwa drugiego, gdzie ślub ma być zawarty przewiduje przepis na wzór art. 7 ww ustawy, tzn., że można pominąć treść polskiego zaświadczenia z którego wynika brak zdolności do zawarcia małżeństwa i uznać, że zdolność jest.