Kazimiera Szczuka, Tomasz Terlikowski i o. Paweł Burzyński byli w poniedziałkowy wieczór gośćmi programu Tomasza Lisa w telewizji publicznej. Dyskusja dotycząca konwencji Rady Europy przeciwko przemocy wobec kobiet zeszła szybko na tematy genderowe. „Ideologia gender próbuje doprowadzić do sytuacji, w której nie jest jasne, kto jest kobietą, a kto mężczyzną. Kim jest Anna Grodzka?” – pytał Terlikowski. „Proszę zostawić posłankę Grodzką w spokoju. Jakim prawem pan ją obraża?” – mówiła zdenerwowana Szczuka.
Podpisanie niedawno przez Polskę
konwencji Rady Europy z maja 2011 roku, która dotyczy zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej, wywołało protesty Episkopatu. „Gdyby osobom, które pisały ten dokument, chodziło o przemoc wobec kobiet, to nie wpisałyby do niego elementów genderowych. I Kościół na to zareagował. Benedykt XVI w ostatnim przemówieniu jasno powiedział, że jednym z największych zagrożeń dla Kościoła jest ideologia gender” – tłumaczył Tomasz Terlikowski i nie omieszkał nawiązać do posłanki Ruchu Palikota, Anny Grodzkiej. Redaktor „Frondy” kpił, że „Grodzka DNA ma też zmienione na żeńskie”.
http://www.tvp.pl/vod/audycje/publicystyka/tomasz-lis-na-zywo/wideo/07012013/9463110„W ciągu ostatnich miesięcy powstał częściowy przepis na dobry skandal. Jego nieodłącznym elementem jest Terlikowski - bohater przekazywany sobie z rąk do rąk przez wszystkich tych dziennikarzy, których zarobki związane są z oglądalnością. Dla Terlikowskiego temat się zawsze znajdzie, a jak nie, to tym gorzej dla tematu, bo Terlikowski i bez tematu będzie skandalem. Lis i Olejnik konkurowali ze sobą o dobry przepis na mocny skandal, lansując na potęgę Terlikowskiego, i zdaje się, że ostatecznie wygrała Olejnik – pisała kilka tygodni temu w „Gazecie Wyborczej”
prof. Magdalena Środa. Dziennikarze nie pozostawili tekstu bez odpowiedzi. „Zjechanie Lisa i Olejnik w komentarzu nieźle nakręca klikalność, prawda?” – pisała Monika Olejnik na Facebooku, Tomasz Lis drwił z prof. Środy zarzucając jej, że tylko ona ma listę gości ze „słusznymi poglądami”.
(md)
Nie zgodzę się szczególnie po ostatnich moich CO.
oni sądzą że mają wyłączność na prawdę i że nikt im sie nie sprzeciwi. Tak było do tej pory: oni mówili a reszta spuszczała łebki i cicho sza, bo jak nie to Cię wyklną z ambony, wyszydzą i odsuną od społeczeństwa.
To działało kiedy nie było dostępu do internetu i kiedy ludzie (ja też) myśleli że są w takiej mniejszości, że się jest jednym na całą półkulę ziemską , teraz coraz więcej osób w takich momentach zabiera głos, i już sam ten fakt potrafi rozwalić przeciwnika, a jak jeszcze jesteś w stanie rzucić mu logiczne argumenty! to się taki zaczyna pienić bo mu cały świat na głowie staje, wtedy wystarczy poprosić go o logiczne argumenty jego punktu widzenia i wtedy widzisz jak się biedak męczy i plącze rzucając w kółko te same hasła które Ty jesteś w stanie z palcem w nosie obalać przykładami z życia wziętymi a nie tak jak on powtarzać bzdury bo mu kolega kolegi kolegi powtórzył co ksiądz z ambony krzyczał.
W tym konkretnym przypadku nie rozmowa ale argumenty Pani SZ. są ważne bo usłyszało je więcej osób a nie tylko Pan T. i nawet jeśli tylko jedna z nich się zastanowi nad sensem to już jest sukces ;-)
Właśnie w taki sposób "dyskutują" politycy prawicowi. Jak dzieci: kto głośniej ryknie, ten prowadzi, a argumenty nie są dla nich w ogóle ważne. Jak rozmówca zresztą. Taka "debata" z głupim człowiekiem to jak gra w szachy z gołębiem: nieważne Twoje umiejętności, bo g(o)łąb i tak rozwali szachownicę, narobi na stół i będzie dumny, że wygrał.
A co ma siedzieć cicho pod miotłą ?
Po obejrzeniu programu stwierdzam że nie był aż taki zły jak go wszyscy opisują,
owszem były momenty w których powinno się trzasnąć w stół i przywołać porządek ale aż tak źle nie było.
Mnie zastanawia raczej ten moment w którym wychodzi że każdy z gości został zaproszony w innym celu, co dosadnie pokazuje jak goście zostali zmanipulowani :-/
A Szczuka nie walczyła? Jak komuś bardzo zależy to walczy.