Pod koniec zeszłego tygodnia na stronie Sejmowej
pojawiła się opinia Sądu Najwyższego do projektu ustawy o umowie związku partnerskiego autorstwa posła Platformy Obywatelskiej, Artura Dunina. Czytamy w niej m.in., że projekt "nie uwzględnia w wystarczającym stopniu rozwiązań konstytucyjnych oraz normatywnego modelu małżeństwa i rodziny skonstruowanego z ich uwzględnieniem". Dowiadujemy się też, że w przypadku związków osób tej samej płci "wykluczona jest regulacja analogiczna lub bardzo zbliżona do unormowań dotyczących heteroseksualnego małżeństwa bez uprzedniej zmiany art. 18 Konstytucji RP. Co prawda SN zaznacza, że "nie jest wykluczona dopuszczalność ustawowych unormowań określonych aspektów pozostawania w takim związku (np. majątkowych lub dotyczących statusu partnerów jako osób bliskich), ale wydaje się, że ustawa nie może kreować nowego szczególnego "stanu cywilnego". W związku z tym Sąd Najwyższy sugeruje, że potrzebne są "analizy".
Poprosiliśmy dwóch prawników -
Przemysława Szczepłockiego, prawnika toruńskiego Stowarzyszenia "Pracownia Różnorodności" oraz
Zofię Jabłońską, prawniczkę Kampanii Przeciw Homofobii o komentarze do opinii Sądu Najwyższego.
Przemysław Szczepłocki, SPR
Sąd Najwyższy konsekwentnie stoi na straży czegoś, czego mi nie udaje się znaleźć w ustawie zasadniczej: świętości małżeństwa różnopłciowego, któremu trzeba dać pierwszeństwo przed konstytucyjnymi zasadami równości wobec prawa i zakazu dyskryminacji. Sąd Najwyższy stwierdził przecież, że konstytucja nie tylko nie chroni par jednopłciowych, ale wręcz pozwala na to, żeby były one pozbawione praw i ochrony - że to jest cena superstatusu małżeństwa różnopłciowego. Reszta opinii SN jest tylko tego konsekwencją; tak jest z "zarzutami", że związek partnerski daje choćby część uprawnień małżeńskich - równouprawnienia, nawet częściowego, nie może być, podobieństw nie może być. Z kolei pisząc o rzekomym "konstytucyjnym znaczeniu małżeństwa dla istnienia rodziny" Sąd ewidentnie "popłynął" i zaczął zakłamywać rzeczywistość.
Zofia Jabłońska, KPH
Opinia Sądu Najwyższego do projektu ustawy posła Artura Dunina jest jednoznacznie negatywna. Co bezsprzecznie z niej wynika, to stwierdzenie, iż ustawa jest niekonstytucyjna, gdyż tworzy regulacje normujące związki różnopłciowe w sposób inny niż przez małżeństwo oraz jednopłciowe w sposób zbliżony do małżeństwa. Środowisko LGBT jednogłośnie uważa projekt za niewystarczający, z opinii Sądu Najwyższego wynika natomiast, że stwarza on instytucję ‘podobną' do małżeństwa. Świadczyć o tym miałyby przepisy, które nawiązują, bądź których konstrukcja zbliżona jest do zapisów występujących w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Dla Sądu Najwyższego problematyka związków partnerskich jest nie tyle materią prawną, ale jednoznacznie ideologiczną. Prawo natomiast jest jedynie narzędziem, które nie ma podążać za ewoluującym życiem społecznym, ale ma być strażnikiem jedynego słusznego porządku, z tradycyjną rodziną na piedestale. Sąd Najwyższy stwierdza, iż ustawodawca musi rozważyć ‘społeczne, demograficzne i obyczajowe' skutki takiej regulacji oraz, iż jego zadaniem jest wpływanie na ‘podejmowanie racjonalnych decyzji' przez obywateli. Pamiętać należy, iż opinia Sądu Najwyższego nie jest wiążąca dla ustawodawcy, nie jest także jedyną wytyczną, którą należy się uchwalając ustawę kierować. Niemniej, jest na pewno wyznacznikiem nastrojów panujących wśród opiniotwórczej bądź co bądź części prawników.
Światełko w tunelu pojawia się na końcu opinii - ‘nie jest wykluczona dopuszczalność ustawowych unormować określonych aspektów pozostawania w takim związku (majątkowych, czy określających status partnerów jako osób bliskich)' z uwzględnieniem tendencji do dynamicznej wykładni Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez Trybunał. Nie wiem co to oznacza dla prac legislacyjnych nad ‘ustawą Dunina', opinia SN stanowić będzie na pewno argument dla przeciwników związków.
Napisałeś, to co ten artykuł podaje. masz rację.
Poprzednik całkowicie myli się.
YOUFORME
Nie najlepiej. Najłatwiej. To różnica.
No właśnie coś nie do końca - społeczeństwo się starzeje, bo dzieci rodzi się coraz mniej,. Pozabierać "przywileje" małżeństwo różnopłciowym, które hańbią konstytucję! ;P
podobne jest to do myslenia farmera o swoim bydlu hodowlanym - im wiecej sie rozmnaza i szybciej rosnie tym lepsze!