Aktor nie dba plotki - dba o fanów
Hollywood długo oswajało się z myślą o tym, że homoseksualni reżyserzy, aktorzy i scenarzyści stanowią olbrzymią grupę w środowisku, którą nawet trudno nazwać mniejszością. Nic więc dziwnego, że często plotkuje się o seksualnej orientacji tej czy innej gwiazdy. Celebryci różnie na to reagują. Do plotek o swoim rzekomym homoseksualizmie odniósł się ostatnio George Clooney i to w bardzo stosownym tonie:
Pogłoski o tym, że jestem gejem, są dla mnie zabawne, ale nigdy nie zobaczycie mnie, jak skaczę i krzyczę, że to kłamstwa! To byłoby niegrzeczne i nie w porządku wobec moich dobrych przyjaciół, których mam w gejowskiej społeczności. Nie pozwolę nikomu sugerować, że bycie gejem jest czymś złym. Moje prywatne życie jest moją sprawą i jestem w nim bardzo szczęśliwy. Komu to przeszkadza, że ktoś może pomyśleć o mnie jako o geju? Będzie już długo po moim pogrzebie, a niektórzy i tak będą o tym mówić. Nie dbam o to.
Plotkowanie o takiej czy innej orientacji seksualnej gwiazd srebrnego ekranu ma długą i bogatą tradycję. W ostatnim czasie owe plotki stały się jednak szczególnie modne. Co chwilę słyszymy o tym, jak ten lub inny tytuł bulwarowy domniemywa, że Taylor Lautner, Zac Efron, Wenworth Miller czy Elijah Wood są homo. Niezależnie od obyczajowej swobody panującej w branży, aktorzy ciągle jednak dość rzadko decydują się ujawnić prawdę.
Najwięcej hałasu wokół takiej sprawy dotyczyło jak dotąd Toma Cruisa. Media brukowe prześcigały się w komentowaniu jego rzekomo skrywanego homoseksualizmu. Dawno zakończone małżeństwo z Nicole Kidman nazywano przykrywką, którą Cruise musiał znaleźć, obawiając się o swój image ekranowego amanta. Aktor nie zgodził się nawet zagrać w głośnym filmie Oliveira Stone'a "Aleksander", bo w scenariuszu pojawiał się istotny wątek gejowski, z którym Cruise nie chciał być kojarzony (ostatecznie rolę przyjął Colin Farrell). Swoją drogą zaskakujące, że przed laty przyjął rolę w "Wywiadzie z wampirem" Neila Jordana, który to film aż kipiał od homoseksualnych podtekstów. Podobno w każdej umowie o wywiad Cruise ma zakontraktowane, że żadne pytanie o jego orientację na pewno nie padnie. Wygrane procesy o rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji wytoczone popularnym brukowcom przyniosły mu zresztą niemałe pieniądze.
Widocznie George ma więcej dystansu do swojego wizerunku i nie traktuje tego typu plotek jako ujmy na honorze, co z tak żenującą pasją robi od wielu lat Cruise.
Jak szukasz sensacji, idź na Plotka. A tytuł miał tak brzmieć, żeby więcej osób wchodziło.
Taka odpowiedź jest typowa dla człowieka, który nie czuje potrzeby dementowania plotek, kiedy uważa, że nie ma w ich treści niczego złego. To piękne, niezależnie od orientacji.