Działacz LGBT i polityk Partii Zielonych na liście SLD
Członek Partii Zielonych i działacz LGBT Krystian Legierski wystartuje w zbliżających się wyborach parlamentarnych z listy SLD. Polityk zajmie czwarte miejsce, z którego zrezygnowała Wanda Nowicka. Legierski - z wykształcenia prawnik - jest członkiem Grupy Inicjatywnej ds. Związków Partnerskich.
Wczoraj inny działacz LGBT zrezygnował ze startu w wyborach z listy Sojuszu. Robert Biedroń, który liczył na "jedynkę" w Gdańsku otrzymał propozycję dalszego miejsca. "Propozycja, w praktyce miałaby przynieść głosy SLD, ale sprawić, że nie zdobędę mandatu" - uzasadniał swoją decyzję Biedroń. Sojusz Lewicy Demokratycznej nie czekał długo z kontrą: "jestem tak taktowny wobec pana Roberta Biedronia, że aż się obawiam, żebym nie stał się obiektem adoracji z jego strony" - "żartował" wczoraj wiceprzewodniczący klubu poselskiego SLD Marek Wikiński, wywołując swoim wystąpieniem oburzenie części społeczności LGBT.
(ro)
Krystianowi Legierskiemu życzę jednak jak najlepiej - niezależnie od tego z jaką formacją zdecyduje się iść do wyborów. Najważniejsze jest bowiem, byśmy wykształcili własną "klasę polityczną", która będzie zdolna do bronienia interesów środowiska LGBT i używania w tej sprawie innych polityków w takim stopniu, w jakim oni używają teraz nas.
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
Również apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie sobie horyzontu faktem, że się się jest Polakiem / ką.
podpisuję się pod tym wszystkimi kończynami :)
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
Czytaj uważnie. Napisałam, że nie klasyfikuję spraw na ważne i ważniejsze. Podobnie jak Ty nie przyjmuję argumentu "ważniejszych spraw".
Środowisko LGBT naciskało i efektem tego jest komisja sejmowa, która zajmuje się projektem ustawy o związkach partnerskich, więc nie wiem o jakich "panach/paniach od wszystkiego" mówisz.
Jeśli choć trochę interesujesz się prawem polskim, lub - tak jak ja - studiujesz prawo, to pewnie masz pojęcie o tym jak wygląda polskie ustawodawstwo i jaką drogę musi przebyć każdy projekt, aby mógł stać się ustawą. I nie ma tu znaczenia jakiej kwestii dotyczy.
to że są ważniejsze sprawy to największa bzdura powtarzana do znudzenia
najgorsze że ludzie przyjmują tą pseudoracjonalną retorykę
jest 460 posłów, 100 senatorów, 26 komisji zwykłych na przeróżne tematy i sporo marnowanej energii ludzkiej, trzeba być niezwykle naiwnym aby przyjmować argument "ważniejszych spraw" jako usprawiedliwienie dla całkowitego zastoju kwestii LGBT w sejmie
szeroki horyzont patrzenia na ustawodawstwo to iluzja
jak nie będzie domagania się i presji na kwestie równości, to pies z kulawą nogą się tym nawet nie zainteresuje
jeśli same osoby LGBT tego nie będą mocno akcentować, to na pewno nie licz że któryś pan/pani "od wszystkiego" zaakcentuje
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!
Są różne ważne sprawy. Człowiek nie żyje w jednej płaszczyźnie, a jeśli to robi, no to cóż, tylko współczuć.
Ktoś może być jednocześnie lesbijką, matką, zmagać się z chorobą, mieć problemy socjalne, otwierać swój własny biznes itd, itd. Nie stosuję tu klasyfikacji na problemy ważne i mniej ważne, tylko apeluję o zdrowy rozsądek i nieprzysłanianie całego horyzontu tym, że jest się homo/bi.
Każda sprawa, która wymaga zmian winna być zmieniona, ile pokoleń ma CIERPIEĆ by politycy uznali łaskawie, że NASZE sprawy są TERAZ - TU - NAJWAŻNIEJSZE, w sensie NIE CIERPIĄCE ZWŁOKI!? - czy godne umieranie, godne bytowanie: kogokolwiek, gdziekolwiek, nie jest abolutnie priorytetowo NAJWAŻNIEJSZE?!