Kevin Spacey, zdobywca Oscara za rolę w filmie "American Beauty", w wywiadzie dla "The Daily Beast" odniósł się do
plotek o swojej domniemanej orientacji. Aktor stwierdził, że nie będzie tolerował ingerencji mediów w życie prywatne.
W pewnym momencie wywiad zamienił się w dyskusję z aktorem o
outingu. Dziennikarz powiedział, że geje zawsze uważali Spaceya za jednego "ze swoich", czego on nigdy nie odwzajemnił. Padło też pytanie o potencjalny udział w projekcie "It gets better" oraz o rolę coming outów znanych osób w życiu młodych ludzi. Aktor powiedział, że
"Ludzie żyją tak, a nie inaczej z różnych powodów. Nie można tych powodów wrzucić do jednej szuflady. Rozmowa o moim życiu intymnym to granica, której nigdy nie przekroczę, choć ludzie zakładają, że ktoś, kto nie wywnętrza się w mediach, żyje w kłamstwie. Ja nie żyję w kłamstwie. Szanujmy ludzi innych od nas. Owszem, nie jestem do końca taki, jakim ludzie chcieliby mnie widzieć, ale nie toleruję wypytywania o moje życie intymne. To tylko i wyłącznie moja sprawa. A dyskutowanie na ten temat, to tabloidowy żer, kompletne dno". Spacey przyznał, że chętnie nakręci klip z przesłaniem do młodych ludzi, ale to nie pomoże w zwalczaniu prześladowań w szkole na tle orientacji, ponieważ:
"Dzieciaki ciągle widzą w mediach, że prześladowanie i żartowanie sobie z kogoś jest OK. Dlatego musimy przestać używać seksualności jako broni przeciwko ludziom".
Cały wywiad w "The Daily Beast" z Kevinem Spacey.
Ostatnio zamieszanie zrobiło się także wokół
Johna Travolty, o którym Carrie Fisher, jego dawna przyjaciółka, powiedziała, że wszyscy od lat wiedzą, że aktor woli mężczyzn.
Oprah Winfrey w programie Barbary Walters, ze łzami w oczach tłumaczyła się ze swojej bliskiej "czysto platonicznej" przyjaźni z Gayle King.
Rosie O'Donnel, od lat żyjąca otwarcie, skomentowała wtedy program Walters:
"Nie sądzę, żeby Oprah specjalnie broniła się przed tymi wszystkimi zarzutami, poza tym, że odpowiada tylko na te wszystkie pytania, które się jej zadaje. Uważam, że takie pomówienia i oskarżenie o kłamstwa naruszają jej integralność, obrażają ją".
Czy outing osoby publicznej może być usprawiedliwiony dobrem społeczności LGBT, czy gwiazdy powinny mieć prawo do prywatności i odmowy komentarza na temat swojej domniemanej orientacji? Jesteśmy ciekawi jakie jest Wasze zdanie. Zapraszamy do udziału w ankiecie i dyskusji.
(md)
Moja odpowiedź brzmi i TAK i NIE, a dlatego, że:
jesli gwiazda homoseksualna nie jest w porzadku w stosunku do srodowiska i nie rzuca zadnych homofobicznych hasel, jesli nie probuje klamac na zadawane pytanie (lepiej po prostu milczec) ani pokazywac sie specjalnie w objeciach osoby przeciwnej plci to jest ok.
jesli natomiast ktos stara sie ukryc swoje bujne zycie homoseksualne jakas chora, udawana otoczka, a jeszcze jesli przy tym zdarza sie rzucic haslo 'pedal', to OUTOWAC ICH!!!
Tylko po co? Gej outujący geja - "pedalskie" piekiełko, bo człowiek człowiekowi zgotował ten los. Być może należałoby outować osoby kryptohomoseksualne przejawiające postawy homofobiczne, ale nie można robić nachalnej urawniłowki. Moim zdaniem byłoby to nie porządku względem ludzi. Właściwie co miałoby znaczyć bycie dostrzeganym?
Komentarz odnosnie outingu/coming outu (taki krok w przód, krok w tył): http://www.dwutygodnik.com.pl/artykul/1668-pol-strony-co(...)iat.html
Myślę że np. Michael Jackson jest całkiem dobrym przykładem, na to jak media mogą zaszczuć człowieka.
A swoją pozycję znał bardzo dobrze.
Czasami martwi mnie stwierdzenie, że osoby które zdecydowały się na show biznes czyli jednak rozpoznawalność powinny się liczyć z tym, że będą mieszane z błotem.
Bądź co bądź każdego obowiązują zasady moralne. Nikt nie lubi być obrażany czy wysłuchiwać przykrych rzeczy na swój temat.
I nie powinno się tych zasad łamać przy ludziach którzy są po prostu znani. Bo może to doprowadzić do skrajności.
I skoro my - zwykli śmiertelnicy nie wyobrażamy sobie aby np. bliska znajoma czy znajomy Nas wyoutowali, tak samo żenujące jest wyoutowanie osoby publicznej. Bo wciąż jest to delikatna sprawa.
(no chyba, że w paskudny sposób się wypowiada o ludziach, wśród których sam się znajduje, ale karanie hipokrytów to inna sprawa)
Coming out to bardzo osobista decyzja, do której każdy sam musi dojrzeć.
Ujawnianie cudzej orientacji to czysta podłość.
racja. osoba publiczna czy nie, to nie ma znaczenia. to nasza osobista decyzja czy się ujawniamy czy nie i nikomu nic do tego. zwłaszcza naszym współczesnym mediom, które, potrafią doprowadzić do białej gorączki nawet ostoję spokoju, nie mówiąc już o tym, że często robią po prostu dynamit z gówna, a ludzi mieszają z błotem!