Gej odpowiedzialny za aferę dyplomatyczną
Co łączy Wikileaks, zasadę don't ask don't tell, Lady Gagę i gejów? Postać Bradleya Manninga, o którym od wczoraj rozpisują się media. Manning, gej, żołnierz i genialny analityk wojskowy, jest odpowiedzialny za przeciek tajnych dokumentów i depesz dyplomatycznych, które przemycił z bazy na płycie... Lady Gagi.
Od paru dni światowe media rozpisują się o dokumentach, w posiadanie których wszedł portal WikiLeaks - wśród nich znajdują się poufne depesze dyplomatyczne, w tym z Polski. Manning, wyrzucony z domu przez ojca z powodu swojej homoseksualności, wyśmiewany i uważany od dziecka za komputerowego dziwaka, zaciągnął się do armii, został analitykiem wywiadu wojskowego, był także w Iraku. Wykorzystując luki w systemie, chłopak wyniósł z bazy wojskowej prawie 250 tys. dokumentów, a wszystko na płytach Lady Gagi: "To było dziecinnie proste. Mogłem wejść do bazy z płytą Lady Gagi, skasować muzykę, a później zapisać na nim skompresowane pliki. Nikt niczego nie podejrzewał. Słuchając "Telephone" i udając, że śpiewam, dokonywałem być może największego przecieku w amerykańskiej historii" - podkreślił Manning.
Chłopak czeka na wyrok w więzieniu, grozi mu dożywocie. Dlaczego wykradł tajne dokumenty? "Ideologia. Myślę, że był rozczarowany niektórymi aspektami polityki wojskowej i chciał niekorzystnie wpłynąć na amerykańską politykę zagraniczną" - powiedział jego kolega, który wydał Manninga wojsku.
(md)
Oczywiście go to nie usprawiedliwia. co więcej - facet zaszkodził najbardziej samemu sobie, bo pewnie nie wyjdzie z więzienia do końca życia...