Sąd w
Petersburgu uznał, że czerwcowy zakaz przeprowadzenia w tym mieście marszu środowisk LGBT, był
nielegalną decyzją.
Nad czerwcową paradą w Petersburgu do końca wisiały czarne chmury.
Aktywiści LGBT prosili o wsparcie 18 państw, władze miasta zakazały jednak parady, a zgromadzonych i tak ludzi przepędziła milicja. Nikołaj Aleksiejew decyzję sądu nazwał "rewolucyjną" i "historyczną":
"Pierwszy raz w historii rosyjski sąd decyzję o zakazach parad równości w Rosji nazwał nielegalną". Aleksiejew podkreślił, że cały zeszły tydzień był w Rosji "szalony" - odwołanie homofobicznego mera Moskwy Łużkowa, potem pierwsza legalna pikieta środowisk LGBT w stolicy, a następnie decyzja sądu w Petersburgu. Aktywista dodał, że homofobia ma się w Rosji bardzo dobrze, ale
"pokazaliśmy, że w Rosji, gdzie wiele osób mówi, że protesty na ulicy nie mają sensu bo nic się nie zmieni, niemożliwe stało się możliwym. (...) Widzialność jest naszą strategią, równość jest naszym przesłaniem".
(md)