We wtorek popołudniu
pisaliśmy o wizycie pełnomocnika ds. równego traktowania, Elżbiety Radziszewskiej, i Krzysztofa Śmiszka w programie "Dzień Dobry TVN". Pani minister broniła się przed zarzutami o dyskryminację i nieznajomość prawa. W trakcie programu Radziszewska... wyoutowała swojego rozmówcę.
"Jeżeli osoba jak pan Śmiszek, kiedy wiadomo, że jest członkiem społeczności osób homoseksualnych, jest aktywistą KPH, i wszyscy wiedzą - bo jest tajemnicą poliszynela kto jest partnerem pana Śmiszka" - powiedziała w pewnym momencie Elżbieta Radziszewska, ku zaskoczeniu nie tylko swojego rozmówcy, ale także prowadzących program. Krzysztof Śmiszek zamierza pozwać Radziszewską, albowiem jego
"dobra zostały naruszone":
"Jak się nie ma merytorycznych argumentów, to wali się pałką: pan jest pedałem! Pani minister daje do zrozumienia, że gej czy lesbijka nie mają nic do gadania. W żadnym kraju Unii taki człowiek nie byłby dłużej na stanowisku" - powiedział Śmiszek "Gazecie Wyborczej".
"Myślę, ze ostatnie 3 lata jej działalności pokazały, że jakakolwiek próba dialogu z Minister Radziszewską jest niemożliwa" - powiedział wczoraj IS Śmiszek.
Pani minister się tłumaczy niewiedzą o braku oficjalnego coming outu Śmiszka:
"Nie chciałam go skrzywdzić. Jeśli popełniłam faux pas, to przepraszam." "Gazeta" jednak podaje, że przy ponownej rozmowie Radziszewska szuka dla siebie usprawiedliwienia:
"Pana Śmiszka poznałam przez... (pada nazwisko znanego działacza gejowskiego), powiedział, że jest jego partnerem."Gościem TVN był dziś rano poseł Platformy Obywatelskiej
Jarosław Gowin, który bronił Radziszewskiej twierdząc, że jest to nagonka na osobę pełnomocniczki.
Sojusz Lewicy Demokratycznej zapowiedział wystosowanie listu do premiera, w którym będzie się domagać odwołania Elżbiety Radziszewskiej z urzędu pełnomocnika ds. równego traktowania.
Krzysztof Śmiszek i Elżbieta Radziszewska w "Dzień Dobry TVN", część 1.
Krzysztof Śmiszek i Elżbieta Radziszewska w "Dzień Dobry TVN", część 2.
(md)
moze i jest bezmyslny, a to tylko dlatego, ze nie chce mi sie dyskutowac z kims kto jest w dwustuprocentach subiektywny i to w religijnym znaczeniu. moze to zalosne, ale nie umiem rozmawiac z osobami zaslepionymi wiara, co wynika z mojego swiatopogladu. dlatego lubie, zamiast madrze prawic i probowac dac cos komus do zrozumienia, optymistycznie zachowac dystans i napisac cos glupiego nie myslac o tym czy ktos sie powiesi, skoczy z okna, zy ukrzyzuje,bo roznie to bywa, nie mam w zyci czasu zeby myslec o zdepresjonowanych nastoletnich internautach, ktorzy popadna w depresje przez post na fejsbuku. oczywiscie potem zostane skrytykowana przez powazne osoby takie jak ty, ale co tam.
To jeżeli nie masz czasu, to nie odpisuj. Chyba prostsze rozwiązanie i zajmuje mniej czasu. Ewentualnie możesz zapodać tekst z Psów: "Nie chce mi się z Tobą gadać" i sprawa załatwiona.
OK, może jutro, jak będę miał czas, to odpowiem.
Pozdrawiam i życzę miłego dnia jutro.
moze i jest bezmyslny, a to tylko dlatego, ze nie chce mi sie dyskutowac z kims kto jest w dwustuprocentach subiektywny i to w religijnym znaczeniu. moze to zalosne, ale nie umiem rozmawiac z osobami zaslepionymi wiara, co wynika z mojego swiatopogladu. dlatego lubie, zamiast madrze prawic i probowac dac cos komus do zrozumienia, optymistycznie zachowac dystans i napisac cos glupiego nie myslac o tym czy ktos sie powiesi, skoczy z okna, zy ukrzyzuje,bo roznie to bywa, nie mam w zyci czasu zeby myslec o zdepresjonowanych nastoletnich internautach, ktorzy popadna w depresje przez post na fejsbuku. oczywiscie potem zostane skrytykowana przez powazne osoby takie jak ty, ale co tam.
Słyszałem, jak kiedyś pewnie ksiądz mówił, że "przyznanie się do swojej ułomności jest godne pochwały" (odnośnie homoseksualizmu). Jednak wciąż pojawia się pytanie stosunku seksualnego. Ja osobiście uważam to za coś nieodpowiedniego, Kościół jest takiego samego zdania, bo to jest w ich pojęciu cudzołożenie. W Kościele sa liberałowie, którzy chętnie by poparli gejowskich aktywistów, ale to nie znaczy, że nagle teraz będzie na takie praktykowanie pozwolenie. Nie, żebym czekał aż Kościół pozwoli mi uprawiać seks z innym facetem, bo tak to zabrzmiało, ale trzeba przestrzegać pewnych zasad, przynajmniej przykazań, jeżeli ktoś uważa Kościół za pseudoreligijna organizację. Więc co do ujawnienia - masz rację. Jednak należy rozpatrzyć teraz dwie sprawy, a mianowicie stosunek społeczeństwa a KK do sprawy homoseksualizmu. Ja osobiście nie chciałbym uprawiać seksu z facetem, bo traktuję to jako seks przedmałżeński, a z drugiej strony nie chcę się ujawnić ze względu na społeczeństwo. A więc, czy można się ujawnić jednocześnie nie praktykując homoseksualizmu? Można. I zostać do końca zycia kawalerem :P
Społeczeństwo (i jego nastawienie) oraz kościół (i jego nauka) zmieniają się. Gdyby kościół o wiele głośniej mówił o szacunku wobec homoseksualistów, to i nastawienie naszego społeczeństwa też by się zmieniło (nie mówię oczywiście o wszystkich katolikach i Polakach, bo część z nich to pseudo-katolicy (wystarczy spojrzeć na kwestię przyzwolenia na karę śmierci - co innego Watykan, co innego Polacy)). Negatywne konotacje homoseksualizmu mają trochę wspólnego z nauką kościoła, ale bardziej są związane ze strachem przed "obcym, innym". Pod względem "grzechu" jedziemy wg nauki kościoła na tym samym wózku co rozwodnicy, cudzołożnicy, uprawiający seks przedmałżeński. Grupy te nie są napiętnowane przez społeczeństwo - może również dlatego, że nie są aż tak bardzo napiętnowane przez kościół. Gdyby kościół mówił przede wszystkim o szacunku, pewna część katolików zaczęłaby myśleć - no tak, to są nasi bliźni i szanujmy ich. Kościół przedstawia nas natomiast przede wszystkim jako tych, którzy zagrażają rodzinie, cywilizacji itp. Trafia z tymi hasłami na zakorzeniony w wyobraźni społecznej obraz homoseksualisty - człowieka czyhającego w szalecie albo w parku na nieświadomą niczego ofiarę. Pamiętaj jednak - to się zmienia. A jeżeli w Polsce się nie zmieni, to możesz wyjechać za granicę - wtedy problem akceptacji społecznej minie. Pozostanie jeszcze kwestia nauki kościoła - tu już nic nie możesz zrobić, jeżeli chcesz pozostać jej wierny - możesz tylko czekać na ewentualną zmianę.
Ja liczę na to, że się nie nasili. Jeżeli jednak, to nie wiem co zrobię. Może kiedy nie będę już zależny od rodziny, wyprowadzę się z mojego miasta to będę patrzeć na to inaczej, ale nie wydaje mi się. Swojego rodzaju bliskość z innym chłopakiem jest dla mnie pociągająca, nawet bardzo, ale wychowanie mi na to nie pozwala. Cały czas mam poczucie, że to by było coś złego itd. Generalnie sam temat seksu z facetem jest dla mnie czymś strasznym. No cóż, tak zostałem wychowany, w takie a nie inne rzeczy wierzę. Staram się w sobie znaleźć biseksualna naturę, może mi się uda.
Wiesz co? Może gościu ma kłopoty, mogę się z nim nie zgadzać, ale taki tekst jest bezmyślny! Nie znasz tej drugiej osoby! Taki głupi tekst może czasami naprawdę doprowadzić do tragedii (wiem, że to bardzo rzadkie przypadki, ale są). Więc może najpierw pomyśleć, a później wklepać coś na klawiaturze.
Słyszałem, jak kiedyś pewnie ksiądz mówił, że "przyznanie się do swojej ułomności jest godne pochwały" (odnośnie homoseksualizmu). Jednak wciąż pojawia się pytanie stosunku seksualnego. Ja osobiście uważam to za coś nieodpowiedniego, Kościół jest takiego samego zdania, bo to jest w ich pojęciu cudzołożenie. W Kościele sa liberałowie, którzy chętnie by poparli gejowskich aktywistów, ale to nie znaczy, że nagle teraz będzie na takie praktykowanie pozwolenie. Nie, żebym czekał aż Kościół pozwoli mi uprawiać seks z innym facetem, bo tak to zabrzmiało, ale trzeba przestrzegać pewnych zasad, przynajmniej przykazań, jeżeli ktoś uważa Kościół za pseudoreligijna organizację. Więc co do ujawnienia - masz rację. Jednak należy rozpatrzyć teraz dwie sprawy, a mianowicie stosunek społeczeństwa a KK do sprawy homoseksualizmu. Ja osobiście nie chciałbym uprawiać seksu z facetem, bo traktuję to jako seks przedmałżeński, a z drugiej strony nie chcę się ujawnić ze względu na społeczeństwo. A więc, czy można się ujawnić jednocześnie nie praktykując homoseksualizmu? Można. I zostać do końca zycia kawalerem :P
@ciasto
Aż tak zdesperowany nie jestem.
Napisałem w poprzednim poście, że związek z mężczyzna nie dałby mi szczęścia, bo już raz próbowałem u uwierz mi skończyło się prawie tragicznie (dla nas obu). ukrywaliśmy to, jakoś działało, ale cały czas czułem czyjś wzrok na plecach. A teraz jak miałbym tak funkcjonować przez całe życie? O ujawnieniu się nawet nie myślę, bo to by mnie zniszczyło. Więc wole żyć w związku z kobieta, mieć dzieci, w taki sposób sobie ułożyć życie ale być w miarę szczęśliwym. Bo takie coś jest w stanie dać mi szczęście. Opcja życia z mężczyzna mnie przeraża. Z różnych powodów
Ale dyskusja zeszła trochę na bok. Obiecuję, że już się tak nie rozpiszę nie na temat :P
W nawiasie jest Twój wiek (17 lat). Wiem, że może być zmyślony. Jeżeli jest prawdziwy, to przystopuj z myśleniem o życiu w ukryciu. Nie wiesz, co się jeszcze zdarzy. Oczywiście, być może znajdziesz w życiu z kobietą szczęście, jakoś odsuniesz "siebie" od siebie. A jeżeli nie? Jeżeli w którymś momencie Twojego życia Twoja orientacja stanie się silniejsza? Wtedy do stracenia będziesz miał jeszcze więcej. No chyba że będziesz szczery w stosunku do swojej dziewczyny, a później żony i powiesz, że jesteś gejem, ale chcesz spróbować związku aprobowanego przez tradycję i kościół (tu pytanie - czy zgodzi się na rolę pewnego "królika doświadczalnego"?). Bo jeżeli nie powiesz tego, to będziesz oszukiwać nie tylko siebie, ale i swoją żonę, później dzieci.
Nie martw się, opcja życia z mężczyzną, czy nawet bycia wyoutowanym gejem w małej mieścinie mnie też przeraża z kilku względów, ale czasami strach ma wielkie oczy.
Powodzenia i głowa do góry!