Najważniejsze organizacje broniące praw gejów i lesbijek są wściekłe na Baracka Obamę. Prezydent elekt zdecydował, że osobą, która poprowadzi modlitwę i wygłosi inwokację podczas styczniowej inauguracji będzie baptysta Rick Warren.
Przełożony jednego z największych kościołów w Kalifornii jest zapewne ostatnią osobą, jaką liberalni wyborcy chcieliby widzieć u boku Obamy. Rick Warren publicznie zaangażował się w niedawną kampanię na rzecz zakazu małżeństw homoseksualnych w Kalifornii, stanowczo opowiada się także m.in. przeciw prawu do aborcji.
-To akt duchowej przemocy przeciwko wszystkim amerykańskim lesbijkom i gejom i zdrada filozofii jednoczenia, jaką do tej pory głosił Obama - mówiła dziennikarzom Huffington Post aktywistka LGBT Leah McElrath.
-Jeśli ktokolwiek żyje jeszcze w iluzji, że Obama zainteresowany jest wzmocnieniem równości dla homoseksualistów, teraz powinien prawdopodobnie zapłakać - wtórował dziennikarz Andrew Sullivan.
Wybór Obamy ostro krytykuje także szef Human Rights Campaign Joe Solomonese.
-Zapraszając Ricka Warrena na swoją inaugurację, burzy Pan pogląd, że amerykańscy geje, lesbijki, biseksualiści i transgenderyści mają swe miejsce przy Pana stole - napisał w liście otwartym do Baracka Obamy. -Nie kto inny, jak duchowny Warren skrytykował walkę gejów i lesbijek o prawo do małżeństwa słowami "Nie ma powodów, by zmieniać uniwersalną, historyczną definicję małżeństwa, by zadowolić dwa procent populacji."- dodał.
Decyzji przyszłego prezydenta broniła w mediach jego rzeczniczka Linda Douglass.
- Prezydent elekt oczywiście nie zgadza się z pastorem Warrenem w różnych kwestiach - powiedziała Douglass. - Ale jego celem zawsze było znalezienie wspólnych podstaw porozumienia z ludźmi, z którymi w niektórych sprawach można się nie zgadzać. Bez względu na wszystko, to będzie najbardziej wyjątkowa, otwarta i przystępna inauguracja w historii Ameryki -zapewnia.
Wtorek, 20.01.2009 A imię jego czterdzieści i cztery
Piątek, 26.02.2010 Homo Waszyngton
Wtorek, 31.01.2017 Ochrona pracowników LGBTQ zagrożona?
Poniedziałek, 24.10.2016 Wzięły ślub po 47 latach, teraz namawiają do udziału w wyborach
Środa, 29.07.2015 Wielkie firmy za ochroną LGBT przed dyskryminacją w pracy
Ustrój polityczny USA ma to do siebie, że o niebo trudniej jest tam zostać prezydentem wszystkich rodaków, niż na przykład w Polsce, w której, tak na marginesie, też niektórym trudno to osiągnąć. Uważam więc, że może i Obama czasem bratersko pościska przed jupiterami jakąś konserwę, ale im więcej i im głośniejsze będą protesty przeciw takim mezaliansom przedstawiciela kołtuństwa ze zdroworozsądkowym prezydentem, tym ten ostatni posunie się do mniejszej zażyłości w kontaktach z przedstawicielami tych pierwszych. A czemu? Ano z prostej przyczyny - im głośniejsze będą protesty, tym panu Barackowi wyda się, że zbliżył się mocniej do tej prawej strony i tym samym dla odreagowania będzie mógł działać więcej dla strony lewej.
A może być jeszcze tak (to druga moja teoria), że się panowie prywatnie lubią. Jest to możliwe. Sam mam kolegę, podobnej jak Warren proweniencji (wielbiciela Rydzyka i tego całego toruńskiego towarzystwa); nie powiem, lubię gościa mimo kilku różnic światopoglądowych i tego że do dziś wypiera się każdej demolki jaką zdarza mu się urządzić od czasu do czasu po pijaku na jakimś party. Zawsze zwala wszystko na szatana :)
Zdaję sobie sprawę że bronienie Obamy jest bezpodstawne ale tak samo bezpodstawne jest jego oczernianie... zamiast tego lepiej się zamknąć i czekać na rozwój wydarzeń
Przykro mi, że WY, cudowni i pachnący homoseksualiści NIENAWIDZICIE wszystkich innych ludzi. W imię tolerancji.
To się nazywa tolerancja!