Kubańscy geje i lesbijki w ubiegły weekend mogli mieć powody do radości. W sobotę z okazji Światowego Dnia przeciw Homofobii w stolicy kraju, Hawanie, odbyła się konferencja działaczy mniejszości seksualnych.
Największa tego typu impreza w komunistycznej historii Kuby była sfinansowana z publicznych pieniędzy, a przewodniczyła jej dyrektorka Centrum Edukacji Seksualnej i zapalona działaczka na rzecz praw mniejszości seksualnych Mariela Castro. Skojarzenie z rodziną Castro jest nieprzypadkowe - Mariela jest córką urzędującego prezydenta Raula i bratanicą Fidela.
W panelach dyskusyjnych, warsztatach i spotkaniach promujących kubańską homo-twórczość wzięli udział przedstawiciele władz państwowych, m.in. przewodniczący Parlamentu Ricardo Alarcon. Zapewnił on o swoim wsparciu dla
projektu legalizacji związków homoseksualnych, dodając jednak, że "homoseksualizm w kubańskiej kulturze przez wiele lat był tematem tabu, dlatego wszystkie działania na rzecz promocji praw gejów i lesbijek muszą być prowadzone w jasny i zrozumiały dla społeczeństwa sposób"
Największa niespodzianka czekała jednak na Kubańczyków w poprzedzający konferencję piątek. Państwowa telewizja, przełamując niechęć do imperialistycznej Ameryki, w czasie największej oglądalności wyemitowała film "Brokeback Mountain", którego fabuły nikomu chyba nie trzeba opisywać. TVP 1 w tym czasie raczyła polskich widzów odgrzewanym kotletem pt."60 sekund" z Angeliną Jolie ( lesbijkom na pocieszenie?), o obchodach Dnia przeciw Homofobii nawet się nie zająkując.
(mk)
Lekturę czytałem, ale dawno… A definicja demokracji nijak nie pasuje mi do definicji totalitaryzmu i na odwrót – stawiam pomiędzy to granice, wyraźną granicę. Co do zagłuszania inaczej myślących… Słuchaj, czy Ty tak w ogóle i zupełnie przypadkiem nie zatrzymałeś się mentalnie, życiowo i jeszcze jak tam chcesz przed rokiem 1989? Bo mam takie wrażenie… A dyskusję uważam za bezcelową i bezowocną, bo mamy zupełnie odmienne zdania, a ja bynajmniej od mojego nie odejdę, jak i pewnie również Ty od swojego. Więc ja się wycofuję, może być, że oddaje rozmowę walkowerem, czy czym tam chcesz:) Pozdrowiwszy
Nie zgadzam sie z ta czescia definicji, ktora uznaje terror za konieczna czesc skladowa totalitaryzmu. W totalitaryzmie demokratycznym jest on wrecz bez sensu. Inaczej myslacych mozna po prostu zagluszyc, zakrzyczec, uznac za oszolomow. Problemy z prawem filozofow oswieceniowych we Francji Burbonow sa drobnostka w porownaniu z upokorzeniami, ktore musza dzisiaj przezywac ci, ktorzy mysla inaczej. I tu wazna uwaga - NIE twierdze, ze demokracja jest NAJGORSZYM z mozliwych systemow. Rzady Kim Dzong Ila, albo chociazby wspomnianego wyzej Fidela Castro (ewidentnych antydemokratow) sa zdecydowanie gorsze. Demokracja jest ustrojem idealnie przecietnym. To system, ktory promuje nijakosc, a tlamsi indywidualizm i ponadprzecietnosc. Dlatego prowadzi do zaglady cywilizacji. Zauwaz, ze demokracja w historii wystepowala tylko wsrod spolecznosci prymitywnych albo dekadenckich (50 lat w historii Aten, po ktorych to polis juz sie nie podnioslo). Osobiscie uwazam, ze wspolczesna Europa nieuchronnie dazy do samozaglady. Ameryka rowniez, choc wolniej. Istnieje rowniez uzasadnione domniemanie, ze definicje encyklopedyczna pisal jakis demokrata ;).
Nie jestem ignorantem historycznym. Hitler zostal wybrany w demokratycznych wyborach i mniej wiecej do 1943 roku cieszyl sie bardzo duzym poparciem spolecznym. Niemcy chetnie brali udzial w roznych nazistowskich eventach, angazowali sie w rozmaite zajecia sportowo-rekreacyjne (palenie ksiazek, bicie Zydow) i pomagali narodowym socjalistom wcielac w zycie ich program, ktory byl dobrze znany przed dojsciem tej partii do wladzy. Z ulga i nadzieja na przyszlosc nasi zachodni sasiedzi i sojusznicy przyjeli przywodce, ktory rozprawil sie z "zydowskimi lichwiarzami" i panoszacymi sie po Berlinie homoseksualistami. Akcja T4, holokaust, wojna, a takze budowa autostrad, rozbudowa systemu socjalnego byly po prostu realizacja obietnic wyborczych. Dlatego uznanie Adolfa Hitlera za znaczacego demokratycznego przywodce socjalistycznego jest w pelni uprawnione. Tylko dla mnie okreslenia "demokrata" i "socjalista" sa okropnymi obelgami, tak zastrzegam, zeby jakis politycznie poprawny czynownik nie chcial mnie banowac za chwalenie narodowego SOCJALIZMU.
Jest rzecza oczywista, ze politycy w panstwie demokratycznym podlizuja sie suwerenowi, czyli aktualnej wiekszosci. Na przyklad gornikom, pielegniarkom, kobietom w ciazy, pracownikom najemnym ale nie przedsiebiorcom, profesorom, czy chociazby gejom. Sa tez, przygniatajace nawet, wiekszosci spoleczne, ktore dzieki skutecznej manipulacji medialnej w ogole nie wiedza o swoim istnieniu, np. konsumenci, wiec im politycy tez nie poswiecaja uwagi.
Nie dostrzegam podobieństw obecnej demokracji do tegoż.
Nie wiem czemu, ale mam wrażenie jakbyś był w tej 1/3, która nie ma za wiele do powiedzenia i ma to całej reszcie [2/3] za złe, co objawia się niechęcią do demokracji… Mam nadzieję, że się mylę…
„Możliwe jest wprowadzenie systemu orwellowskiego bez jednego wystrzału, bez jednego uderzenia pałką.” – byłbym ostrożny w wypowiadaniu takich słów… Bliżej mi co prawda do historii Ziemi, niż społeczeństwa ludzkiego, ale z historii Polski pamiętam to, że Polacy zawsze starali się walczyć o wolność.
„Samo użycie słowa "najgorszy" w pierwszej części zdania świadczy o tym, że muszą istnieć jakieś inne systemy, które z założenia są lepsze i które już wymyślono.”
Tak jak i muszą istnieć jakieś inne sposoby na rodzenie dzieci, które są z założenia lepsze i które już wymyślono.
Osobiście też nie wiem co znaczy „somatomorficzny”, ale wiem co znaczy „zaburzenia somatoformiczne” i uważam, że można być jednocześnie w ciąż i nie być – trochę więcej empatii [http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3897803]
„ogłasza suwerenem lud i wykonuje jego kaprysy podlizując mu się.” Powiedz, gdzie tak jest, a z miejsca się tam wyprowadzę… Toż to „niedoutopijka”!
Ja uważam się za człowiek wolnego:) I nie kieruję się „zgodnością idei z rzeczywistością”, bo należę do tego pokolenia co nie ma idei, a mimo to uważamy się za wolnych, bo staramy się żyć w/g własnych przekonań, racji, systemu wartości i gdyby nam ograniczono tę wolność – wyszlibyśmy na barykady :)
„"Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest zapytać się o zdanie przeciętnego wyborcę"
Winston Churchill”"
Uwierz mi, że pytałem i dwie najczęstsze odpowiedzi to: "Demokracja jest najgorszą formą rządów, ale nic lepszego nie wymyślono" i „nie wiem”. Z kolegą Grześkiem nawet rozmawialiśmy o tym w tramwaju i on też nie widzi w tym zdaniu sprzeczności…
Póki co nie będę się wypowiadał n/t Niemiec… Ale „Hitler był prawdziwym geniuszem demokracji.” – to już przesada, nawet jak dla kogoś, kto stara się być ignorantem historycznym…
Ale oczywiście wszyscy o tym wiedzieli. Niestety Niemcom (a Austriakom tym bardziej) skutecznie udaje się prowadzić politykę historyczną, zgodnie, z którą w 1933 roku, spokojny i pracowity naród niemiecki napadła z księżyca grupa kosmitów zwanych Nazistami, którzy, choć nieliczni, bo po wojnie nie pozostało po nich śladu, zdołali uczynić tyle zła.
Hitler był prawdziwym geniuszem demokracji.
Również pozdrawiam.
I jest mi znakomicie obojętne, czy tzw. społeczeństwo śledzi media o. Rydzyka, czy p. Michnika, tak jak nie wybieram między dżumą, a cholerą. Oczywiście ja nie zakładam tutaj żadnych teorii spiskowych. Media zarabiają na straszeniu tzw. społeczeństwa, bo tzw. społeczeństwo lubi być straszone. Żydami, pedałami, Bin Ladenem, efektem cieplarnianym i innymi rzeczami. Korzystają na tym politycy, którzy w zamian za wykonywanie woli ludu żyją sobie wygodnie na jego koszt. W ten sposób realizowana jest teoria wybitnego włoskiego komunisty Antonio Gramsciego, że świadomość kształtuje byt. Możliwe jest wprowadzenie systemu orwellowskiego bez jednego wystrzału, bez jednego uderzenia pałką.
Samo użycie słowa "najgorszy" w pierwszej części zdania świadczy o tym, że muszą istnieć jakieś inne systemy, które z założenia są lepsze i które już wymyślono. Demokracja nie była pierwszym systemem na świecie. W języku łacińskim na przykład użycie superlatywu bez odniesienia do rzeczy porównywanych jest błędem stylistycznym.
Niezależnie od smakowitego określenia "somatomorficzny" (nie istnieje w słowniku wyrazów obcych, chodzi o coś mającego kształt ciała? Zresztą, uważam, że kiedy uważa się, że jakaś rzecz jest jednocześnie najlepsza i najgorsza lepszy byłoby "schizofreniczny" - też po grecku) nadal utrzymuję, że nie można być jednocześnie w ciąży, albo nie. I w tej sprawie bardziej ufam Arystotelesowi i św. Tomaszowi niż komukolwiek innemu. Odmawiam dalszej dyskusji na temat teorii niesprzeczności, bo prościej nie da się jej wyjaśnić.
Nie uważam, że głosowanie jest zawsze złe. Parlamenty powstały po to, aby utrudnić królowi uchwalanie nowych podatków. Za to dzisiejsza ustawa o referendach zabrania ich zwoływania w sprawie podatków, a parlament regularnie okrada nas przed każdymi wyborami przeznaczając setki milionów złotych na rozmaitych nierobów i związkowych terrorystów. Świadczy to o całkowitej degeneracji systemu parlamentarnego w realiach demokratycznych, który zamiast bronić naszej wolności przed ewentualną samowolą suwerena, ogłasza suwerenem lud i wykonuje jego kaprysy podlizując mu się.
Człowiek prawdziwie kochający wolność nie kieruje się w swoim postępowaniu (także w życiu publicznym) ani wolą większości, ani tzw. "interesem narodowym", ani "racją stanu", ani kaprysem dyktatora, tylko po prostu PRAWDĄ - zgodnością idei z rzeczywistością. Niestety rządy prawdy w państwie demokratycznym są niemożliwe.
"Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest zapytać się o zdanie przeciętnego wyborcę"
Winston Churchill
"(1)Rodzenie dzieci przez pochwę jest najgorszym sposobem na rodzenie dzieci,(2) ale póki co nie wymyślone nic lepszego"
(1) zakłada, że istnieje jakaś ilość form rodzenia dzieci, z których najgorszą jest rodzenie przez pochwę
(2) zakłada, że lepszego systemu od rodzenia dzieci przez pochwę nie wymyślono, czyli jakieś inne powstały, ale rodzenie dzieci przez pochwę jest najlepsze.
Nonsens? Powiedz to kobiecie w ciąży...
"(...)każda bzdura odpowiednio często powtarzana(...)zostanie z łatwością przyjęta przez 90% odbiorców." - Jeżeli jesteś słuchaczem radia o. Dyrektora, to może i tak... Jednak nie byłbym takim optymistą i nie uważał 90% społeczeństwa za kompletnych debili, którzy wierzą bezsprzecznie w każde słowo które usłyszą w mediach milion razy z rzędu...
Demokracja = totalitaryzm - proszę o rozwinięcie, bo bardzo mnie intryguje Twój tok rozumowania...
"(...)Opamiętaj się! Nie wszystko można poddać pod głosowanie. "
Zdziwiłbyś się ile rzeczy, z których czasami nie zdajesz sobie sprawy zostało przegłosowanych... Gdyby nie głosowanie w latach 70 homoseksualizm dalej figurowałby w spisie chorób, no tak, ale gdyby nie podobne głosowanie, nigdy by nie był na takiej liście; lub: gdyby nie głosowanie w Efezie nie byłoby kultu Maryi... Jak widzisz - skazani jesteśmy na wszelakiego rodzaju głosowania, bez względu na to czy da nam to jakieś korzyści, czy wręcz przeciwnie - straty, a co do samego Hitlera, o ile dobrze pamiętam, poparcie miał, ale niewielu Niemców wiedziało o obozach zagłady, ale akurat na temat hitlerowskich Niemiec nie będę się wypowiadał, bo ten temat jest mi totalnie obcy...
W 1935 roku 80% Niemców uważało, że "coś jest" w polityce Adolfa Hitlera w stosunku do Żydów, Cyganów i homoseksualistów zresztą też. Opamiętaj się! Nie wszystko można poddać pod głosowanie.
(1) zakłada, że istnieje jakaś ilość form rządów, z których najgorszą jest demokracja
(2) zakłada, że lepszego systemu od demokracji nie wymyślono, czyli jakieś inne powstały, ale demokracja jest najlepsza.
(1) jest sprzeczne z (2), czyli złamano zasadę niesprzeczności - podstawową regułę logiki klasycznej. Demokracja nie może być jednocześnie najgorszą formą rządów i najlepszą. Tak jak nie można jednocześnie być w ciąży i nie być.
Wierz mi (:D), że każda bzdura odpowiednio często powtarzana przez telewizję i demokratyczną (czyli totalitarną) szkołę zostanie z łatwością przyjęta przez 90% odbiorców.