34 lata temu usunięto homoseksualizm z listy zaburzeń psychicznych.
Już od późnych lat sześćdziesiątych liczni aktywiści protestowali przeciwko zaklasyfikowaniu homoseksualizmu do podręcznika statystyczno-diagnostycznego zaburzeń psychicznych (DSM) prowadzonego przez Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne (American Psychiatric Association). Protesty odbywały się zarówno w biurach APA jak i na dorocznych spotkaniach między 1970 a 1973 rokiem. W końcu na spotkaniu w 1973 roku postanowiono usunąć homoseksualizm z klasyfikacji DSM. Decyzję tę poparło raptem 58% generalnego zgromadzenia członków APA.
W późniejszym okresie pojawiały się kategorie opisujące zaburzenia psychiczne mające związek z orientacją homoseksualną, ale nie traktujące samej odmiennej orientacji jako zaburzenia. Jednakże w 1987 roku usunięto ostatecznie nawet taką kategorię co stało w sprzeczności ze standardami klasyfikacji używanymi przez Światową Organizację Zdrowia. Wciąż pojawiają się jednak kontrowersje wokół nowej kategorii "zaburzenia seksualne gdzie indziej nie sklasyfikowane" oraz "zaburzenia identyfikacji płci", co wyraźnie pokazuje kierunek rozwoju nauki psychiatrycznej.
Równocześnie trzeba odnotować, że mimo jednoznacznego stosunku nauki wciąż i wciąż pojawiają się głosy o homoseksualizmie jako o "chorobie". Ostatni w najnowszym numerze "Gościa Niedzielnego" i w ujawnionej w poniedziałek wypowiedzi gimnazjalnego katechety...
ak
Ksiadz jako diagnosta, doktor, autorytet,
Baba z laweczki pod blokiem jako diagnosta, lekarz
wszyscy w tym kraju sa specjalistami,
wyksztalcony narod,
ciekawe dlaczego ludzie z niego wyjezdzaja zamiast przyjezdzac,
demokracja to nazwali...
hm...
zycze wszystkim milego dnia
Ps. Do pikantnych komentatorow: Umieral ci ktos na rekach z bolu (wypadek), placzac z bolu, proszac o dotyk na rekach - nawet jesli byl "pedalem"...
Psychiatrzy, podobnie jak inni ludzie, mają swoje fobie i filie. W wielu społeczeństwach ponad połowa osób nie pozwoliłaby na to, aby ich dzieci uczył homoseksualista, albo żeby "taka osoba" piastowała wysokie stanowisko państwowe. W jaki sposób tłumaczyć własną odrazę, jeśli nie chce się samemu podpaść pod kategorię osób z zaburzeniem (tu: fobią)? Oczywiście należy zaburzenie przypisać tym "innym", wtedy można spać spokojniej, bo "to nie ze mną jest problem, ale z tymi dewiantami". Warto przypomnieć, że choć wczesne lata siedemdziesiąte to wciąż seksualna rewolucja w USA, to i wówczas i dzisiaj jest to wciąż społeczeństwo bardzo konserwatywne, zaś psychiatrzy sroce spod ogona nie wypadli, ale są częścią tego społeczeństwa. Stąd różne dziwne opinie lekarzy i naukowców, którzy cudownie na fobie zaszczepieni z pewnością nie są (wówczas 58% psychiatrów było skłonnych usunąć homoseksualizm z listy chorób, dzisiaj odsetek ten byłby nieco wyższy).
O sytuacji w Polsce już wspominać nie będę, bo pod tym względem to z pewnością daleko nam nie tylko do Europy, ale i do USA.