Dwa homo-małżeństwa w paryskiej placówce dyplomatycznej
Ambasada Izraela w Paryżu określana jest od niedawna mianem "różowej ambasady". Nazwę rozpowszechnili pracownicy izraelskiego MSZ. W placówce dyplomatycznej w Paryżu pracuje dwóch zamężnych dyplomatów.
Pracownicy ambasady oraz ich małżonkowie mają takie same prawa, jak ich heteroseksualni koledzy. Partnerom przysługuje paszport dyplomatyczny, ubezpieczenie oraz dodatkowe fundusze na mieszkanie. Warunki uzyskania przywilejów są bardzo proste: małżonkowie muszą posiadać wspólne konto oraz zameldowanie pod tym samym adresem.
(ro)
Wikipedia mówi, że w październiku 2004 rząd izraelski zobowiązał się do wprowadzenia prawa, które uzna pewne przywileje (w tym finanasowe) w związkach jednopłciowych, poniekąd legalizując takowe (w Izraelu jest gabinatowy sposób sprawowania władzy i szybko adaptowalne prawo bez konstytucji, na temat uchwalenia której trwają wciąż spory). Nawet przed tym zobowiązaniem w Izraelu w praktyce uznawano pewne prawa osób w takowych związkach (odwiedziny w szpitalach, liczne ulgi przyznawane przez władze lokalne, w czym wiedzie metropolitarny Tel-Aviv skupiający niemal połowę obywateli Izraela).
Oczywiście w innych miastach (np. Jerozolima) panują bardziej tradycyjne zasady, stąd też ucieczka gejów/lesbijek z tych miast do T-A; ostatni cenzus pokazał, że niemal 20% mieszkańców T-A deklaruje, że jest homoseksualna (sic! San Francisco się chowa!). Władze T-A ufundowały nawet (i utrzymują) specjalny ośrodek dla (często homoseksualnej lub po prostu laickiej) młodzieży, która opuściła swoje ortodoksyjne domy (uciekła lub została wyrzucona z rodzin bez środków do życia). Można tam nocować, uzyskuje się też pomoc w kontynuacji nauki (ci uciekinierzy wcześniej uczęszczali z reguły do tradycyjnych żydowskich szkół religijnych) i znalezieniu jakiejś pracy.
Trudno znaleźć na świecie inne miasto (może Amsterdam, NY lub LA?) w którym byłoby aż tyle gejowskich klubów (różnej maści i renomy, ale niemal wszystkie totalnie zakręcone).
Pełna legalizacja związków jednopłciowych wydaje się mało prawdopodobna właśnie ze względu na to, że duża część prawa Izraela ma podstawy religijne (zgodnie z zasadą, że nie istnieje Żyd bez judaizmu i nie istnieje Izrael bez Żydów; bywały słynne przypadki, gdy odmawiało się prawa aliyi/powrotu Żydom-konwertytom), więc instytucje tradycyjne (a do tych zalicza się małżeństwo) mogą być wyłącznie zawarte/prowadzone w sposób tradycyjny. Całą reszta (np. związki cywilne) jest dużo bardziej elastyczna niż w większości państw europejskich.
Poza tym, paszporty dyplomatyczne (w tym dla współmałżonków dyplomatów) wydaje państwo wysyłające, a nie przyjmujące. Liczy się prawo izraelskie, a nie francuskie w tym względzie.